Ośrodek Debaty Międzynarodowej Poznań

SIEĆ REGIONALNYCH OŚRODKÓW DEBATY MIĘDZYNARODOWEJ

Polska prezydencja w Grupie Wyszehradzkiej – debata

30 czerwca bieżącego roku zorganizowaliśmy debatę dotyczącą Grupy Wyszehradzkiej.

Spotkanie rozpoczął pan Bogusław Kiernicki – Prezes Fundacji Świętego Benedykta.

Na samym początku wskazał on na wspólne korzenie i doświadczenia Środkowej Europy, które powodują, że kraje V4 są sobie tak bliskie.

Następnie dr Łukasza Lewkowicza (UMCS, IEŚ) oraz dr Adama Szabelskiego (RODM Poznań) dyskutowali zarówno o ostatnich trzydziestu latach funkcjonowania V4, jak i o bieżących wyzwaniach stojących przed Europą Środkową.

Zdaniem prelegentów Grupa Wyszehradzka powinna wykorzystać najbliższy czas na wzmocnienie naszego regionu w ramach Unii Europejskiej.
Istotne będą zwłaszcza negocjacje dotyczące unijnych ram finansowych, przyszłego rozszerzenia UE oraz negocjacje z Wielką Brytanią.

Ważnymi zadaniami będą także inwestycje w infrastrukturę (na przykład Via Carpatia) oraz walka ze skutkami obecnej pandemii.

Uczestnicy spotkania byli zgodni, iż należy kontynuować pogłębianie współpracy w ramach Grupy Wyszehradzkiej.

Całą debatę można obejrzeć na: https://www.facebook.com/odmpoznan/videos/2578748472340164/

Stulecie traktatu w Trianon

4 czerwca 1920 rok o godzinie 16:32 w pałacu Grand Trianon podpisano traktat pokojowy pomiędzy Węgrami a państwami Ententy. W tym dniu na Węgrzech biły wszystkie dzwony i odprawiano nabożeństwa żałobne. Zamknięto szkoły, urzędy i sklepy. Gazety ukazywały się z żałobnymi nagłówkami. Opuszczono również flagi do połowy i tak zawieszone zostały już do 1938 roku.

Decyzje zwycięskich mocarstw przyczyniły się do „bałkanizacji” tej części naszego kontynentu. Zamiast pokoju mamy trwałe skłócenie narodów żyjących niegdyś obok siebie. I to nie tylko przez okres międzywojenny. Konflikty te, wyciszone przez komunistyczne reżimy, na nowo dały o sobie znać po 1989 roku.

Węgry stały się naturalnym destabilizatorem porządku powersalskiego. Przez następne lata wspierały wszystkie państwa dążące do rewizji ładu wersalskiego – najpierw Włochy, a następnie III Rzeszę.

Wszelkie koncepcje utworzenia bloku lub sojuszu państw Środkowej Europy przeciw Niemcom i Rosji Radzieckiej, jak Międzymorze lub Trzecia Europa nie będą możliwe ze względu chociażby na konflikt rumuńsko-węgierski. Współpraca regionalna w Środkowej Europie stała się znacznie trudniejsza lub niemal nierealna.

Jeden z sojuszy mający stabilizować sytuację w tej części kontynentu – Mała Ententa, zawiązana przez Czechosłowację, Rumunię i Jugosławię, miała wymiar przede wszystkim antywęgierski. Nie dziwi więc, że przez kilkanaście lat Węgry będą prowadzić politykę mającą na celu rozbicie najsłabszego ogniwa tego sojuszu – Czechosłowacji. Gdy zaś ten kraj został zniszczony podjęły nacisk na Rumunię zagrożoną przez ZSRR.

 

Zapraszamy do odsłuchania wykładu RODM w Poznaniu na naszym profilu na fb:

https://www.facebook.com/odmpoznan/videos/1661326604035319/

 

dr Adam Szabelski

Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej

w Poznaniu

 

Unia Polski z Węgrami i Litwą

W maju wspominamy wejście Polski do Unii Europejskiej. Warto zatem przyjrzeć się polskiej sztuce łączenia.
Swoją mocarstwowość Polska zawdzięczała nie tyle podbojom, co sztuce zręcznej dyplomacji i korzystnym mirażom. Jak to się stało, że po śmierci ostatniego Piasta na naszym tronie – Kazimierza Wielkiego, połączyliśmy się najpierw z Węgrami, a wkrótce z pogańską Litwą?
Zapraszamy do obejrzenia naszego miniwykładu na fb:

Rocznica zakończenia II Wojny Światowej

Niedawno obchodziliśmy 75 lecie zakończenia największego konfliktu w dziejach świata czyli II Wojny Światowej. Jak po czasie interpretować tamte wydarzenia? – na te pytania specjalnie za zaproszenie RODMu w Poznaniu odpowiedział dr Maciej Kościuszko, historyk z UAM.

Zapraszamy do obejrzenia jego miniwykładu:

https://www.facebook.com/odmpoznan/videos/172066234246239/

 

 

Książę Franciszek II Rakoczy w Polsce

Szanowni Państwo,

RODM w Poznaniu przygotował dla Państwa krótką podróż śladami Franciszka II Rakoczego – przywódcy powstania przeciw rządom Habsburgów na Węgrzech i niedoszłego króla Polski.

Publikacja tekstu jest nieprzypadkowa. Dokładnie trzysta lat temu książę udał się na wygnanie do tureckiego Rodostó. Dotarł do niego 24 kwietnia 1720 roku i tam zmarł 8 kwietnia 1735 roku.

Zapraszamy serdecznie do lektury!

Książę Franciszek II Rakoczy w Polsce

dr Adam Szabelski, RODM Poznań

Początek XVIII wieku był dla obu narodów: polskiego i węgierskiego wyjątkowy. Po wyparciu Turków Węgry zostały na powrót zjednoczone. Jednak nasi bratankowie szybko się rozczarowali. Rządy Habsburgów okazały się niemal równie despotyczne, jak Osmanów. W końcu zdesperowani Węgrzy rozpoczęli powstanie przeciwko Wiedniowi.

Tymczasem w Rzeczypospolitej doszło do wojny domowej między zwolennikami Augusta II oraz Stanisława Leszczyńskiego, w której aktywnie uczestniczyły sąsiednie państwa: Saksonia, Rosja i Szwecja. Polska przestała być w wyniku ów konfliktu mocarstwem.

Te tragiczne wydarzenia znów połączyły ze sobą dwa narody. Postacią, która zaś stała się symbolem epoki był Franciszek II Rakoczy – przywódca antyhabsburskiego powstania, a jednocześnie w pewnym momencie kandydat do polskiej korony.

Niniejszy artykuł ma na celu przybliżyć pobyt księcia w Polsce. Temat ten nad Wisłą jest niestety wciąż nie doczekał się wystarczających opracowań, a tym bardziej nie jest powszechny w polskiej świadomości.

W języku polskim dostępne są tylko nieliczne źródła wytworzone przez Węgrów i dotyczącego pobytu Rakoczego w Polsce. Są to między innym kilka wierszy kuruckich (jak nazywano powstańców)[1], Pamiętniki i Wyznania samego Franciszka Rakoczego[2] czy też nieco zapomniane notatki Adama Szathmáry-Királyego z podróży po Polsce[3].

Nie ma jednak opracowań dotyczących tylko i wyłącznie pobytu Franciszka II w Polsce nie licząc krótkiego artykułu Hopp Lájosa o pobycie księcia w Gdańsku przetłumaczonego na język polski[4] oraz artykułu Zofii Bieńkowskiej o związkach Rakoczego z miastem Jarosław[5]. Dość sporo na ten temat można przeczytać jedynie w pracach Bożeny Popiołek dotyczącej kochanki księcia – Elżbiety Sieniawskiej[6]. Gdzieniegdzie problem porusza również Jacek Staszewski w swoich książkach dotyczących Augusta II[7].

Oprócz tego można wymienić rozdział zatytułowany Epizod Rakoczego w dziejach panowania Augusta II, od roku 1703 do 1717 w książce Kazimierza Jarochowskiego Z czasów saskich: spraw wewnętrznych i wojny napisanej jeszcze w XIX wieku[8].

Szczątkowe informacje na ten temat dostarcza nam też opracowania dotyczące całości dziejów Węgier: Historia Węgier[9] Wacława Felczaka, Historia Węgier 1526-1989[10] Tadeusza Kopysia oraz przetłumaczona na polski Historia Węgier[11] Ignácego Romsicsa . Trochę światła na problem rzucają również książki Istvána Csaplárosa, nie są jednak one opracowaniami typowo historycznymi, gdyż dotyczą wyłącznie polsko-węgierskich stosunków na poziomie literackim[12].

Temat niniejszego artykułu jest niezwykle ważny dla pełnego zrozumienia fenomenu przyjaźni polsko-węgierskiej i pozytywnego stereotypu sobie nawzajem obu narodów. Ważną rolę w tych relacjach w XVIII wieku pełnił zaś książę Franciszek II Rakoczy.

 

Pierwszy pobyt Rakoczego w Polsce

Franciszek II Rakoczy uciekł z więzienia Wiener Neustadt 7 listopada 1701 i po trudnej przeprawie, pełnej obaw przed rozpoznaniem, 12 listopada dotarł do Polski.

Już 15 listopada znalazł się w Krakowie, jednak miał on możliwości pozostać tam zbyt długo. Jak sam wspomina zdążył jednak zwiedzić kilka kościołów, w tym katedrę, gdzie miał możliwość zobaczyć grób Stefana Batorego[13].

Jak zapisał w swoich wspominaniach sam Rakoczy, jego celem było odnalezienie przyjaciela i jednego z magnackich spiskowców przeciw Habsburgom – hrabiego Michała Bercsény. Miał mieć on bardzo dobre relacje z królem Augustem II. Trudno powiedzieć, jak wyglądały one faktycznie, jednakże hrabia często przypisywał sobie większe zasługi, niż miało to miejsce w rzeczywistości[14].

Nie wiadomo też na ile, w tym okresie, można było liczyć na faktyczną pomoc polskiego króla. W 1700 roku Francja zachęcała Wettyna, aby w zbliżającej się wojnie z Austrią o sukcesję hiszpańską, elektor Saksonii stanął po jej stronie lub też zachował „życzliwą” neutralność, a Wettynom marzenia o nabytkach kosztem Austrii, czy też uzyskaniu korony cesarskiej nie były na pewno wtedy obce. Z drugiej jednak strony rozpoczynanie nowego konfliktu pod koniec 1701 roku, gdy Szwedzi zwyciężyli już Danię oraz Rosję i stali nad Dźwiną, byłoby niezwykle ryzykowne, a wręcz szalone. Zwłaszcza, że na Litwie rozpoczęła się wojna domowa między Sapiehami, a pozostałymi rodami magnackimi[15].

W końcu książę Franciszek dotarł do Warszawy. W obawie przed szpiegami ambasady cesarskiej, udał się na przedmieścia, które opisuje krótko:

W Warszawie zatrzymałem się na najdalszym przedmieściu, zamieszkałym całkowicie przez Żydów. Umyślnie kazałem się zawieźć do miejsca tak obskurnego. Chciałem pozostać w ukryciu, dopóki nie będę miał jakiejś pewnej wiadomości od hrabiego Bercsényiego[16].

W końcu udało się nawiązać kontakt pomiędzy węgierskimi spiskowcami. Hrabia Bercsényi przedstawił Rakoczemu sytuację w Rzeczypospolitej i niemożliwość wsparcia Augusta II dla sprawy węgierskiej. W tym czasie wojska Szwecji przekroczyły granicę z Rzeczpospolitą nad Dźwiną. Jednocześnie rozpoczęła się wojna o sukcesję hiszpańską, w której Saksonia opowiedziała się po stronie Habsburgów. Książę Franciszek pisał w swoich wspomnieniach[17]:

Nastawienie króla Polski wobec spraw węgierskich nie było już takie samo. Za namową Beichlinga, pierwszego ministra, poniechał on przyjaźni z królem Francji i związał się z cesarzem. Nikogo więcej w Polsce nie znałem; nie miałem żadnych przyjaciół, choć moja babka, księżniczka Batory, była spokrewniona z głównymi rodami tego królestwa. Zresztą jako poddanemu austriackiemu nie było dla mnie wskazane, a nawet bezpieczne szukanie ich przyjaźni[18].

Zdaniem Rakoczego głównym sprawcą zmiany polityki zagranicznej był minister saski Wolf Dietrich von Beichlingen[19]. Należałoby się jednak zastanowić, czy Saksonia leżąca daleko od Francji, a blisko dziedzicznych ziem cesarza, dodatkowo uwikłana w sprawy Rzeczypospolitej, mogła sobie pozwolić na opowiedzenie się za Ludwikiem XIV. Byłoby to niezwykle ryzykowne posunięcie[20].

Zresztą niedługo później w swoich Wyznaniach Rakoczy opisuje sytuację międzynarodową króla Augusta II i wyjaśnia zmianę jego polityki. Otóż po początkowych sukcesach w Inflantach wojska saskie musiały się wycofać. Rakoczy twierdzi, iż sama Francja wolała opowiedzieć się w tym konflikcie za potężną Szwecją, a nie małą Saksonią, licząc, iż Karol XII, po rozstrzygnięciu na północy, wesprze stronę francuską w walkach z Habsburgami. Natomiast August II liczył na mediację francuską i gdyby doszło do pokoju ze Szwedami miał w zamian sprzymierzyć się z Ludwikiem XIV. Wtedy byłaby możliwość zbrojnego wkroczenia z Polski na Węgry wojsk saskich, na co miała zgodzić się tajna Rada Królewska i co August II obiecał hrabiemu Bercsényi. Ostatecznie jednak do tego niedoszło, co zdaniem księcia wynikło z boskiej interwencji, za której przyczyną „stwardniało serce króla szwedzkiego”. Dodatkowo minister saski Beichling miał otrzymać dużą łapówkę od Austriaków, w zamian za popieranie ich polityki. Ostatecznie August II zawarł pakt z cesarzem 16 stycznia 1702 roku, mimo podpisania 17 grudnia 1700 roku porozumienia z Francją. Ministrowie króla zgodzili się też na przeprowadzenie przez Wiedeń zamachu na życie hrabiego Bercsényi, z którego ten z trudem uszedł z życiem[21].

Sytuacja Rakoczego była bardzo trudna:

Sam ambasador francuski nie wiedział, co nam poradzić – żalił się książę w pamiętnikach.– Król faworyzował partię cesarską, magnaci podzielili się na szereg stronnictw; sprzedajność sporej liczby osób budziła największe obawy. Kardynał Radziejewski był całą duszą oddany królowi Francji, jednakże pozwalał się wodzić na pasku przez jedną ze swoich kuzynek, która bardzo lubiła pieniądze. Ambasador chciał mnie zaznajomić z wojewodziną bełską. Była to kobieta o męskim umyśle, wywodząca się z rodu Lubomirskich, córka marszałka wielkiego[22].

Nawiązanie kontaktów i pierwsze spotkanie Rakoczego z Elżbietą Sieniawską budzi pewne kontrowersje. Otóż on sam twierdził, iż za wstawiennictwem ambasadora, po długim oczekiwaniu, w końcu spotkali się z nią przed Bożym Narodzeniem w Warszawie. Następnie Węgrów przewieziono do majątków Sieniawskich i tam ukryto oraz udzielono wszelkiej pomocy[23]. Wynikałoby z tego, i tak twierdzi Jacek Staszewski, że Sieniawska zaczęła przygotowywać pomoc dla Rakoczego dopiero pod koniec grudnia 1701 roku. Natomiast, wbrew temu co, najprawdopodobniej przez pomyłkę napisał książę –  wojewodzina już 9 grudnia 1701 roku wysłała go do swoich dóbr, o czym pisze w liście do męża, a także o czym wspomina w innym liście ambasador francuski. W kontakcie zaś z Bercsényi księżna musiała być jeszcze przed swoim wyjazdem do Czech[24].

Do maja 1703 roku Rakoczy, udając francuskiego inżyniera, przebywał pod opieką Sieniawskich w Brzeżanach. W tym czasie korespondował z Wersalem. Mógł liczyć na poparcie Francji, która liczyła na dywersję na tyłach Habsburgów z którymi walczyła. Ludwik XIV nie był jednak na początku chętny, aby przekazać subsydia na cele wojenne. Liczył on przede wszystkim na uderzenie Turcji na Austrię, ale gdy te plany nie zostały zrealizowane, Du Hèron, agent francuski starał się zmontować stronnictwo profrancuskie, a także przekonać Augusta II do działań przeciw Habsburgom. Jednak pomoc dla kuruców ze strony króla polskiego była niemożliwa z racji popierania przez niego Austrii[25].

Decyzja o rozpoczęciu powstania zapadła, gdy do Rakoczego przybyło dwóch szlachciców, przebranych za chłopów, z prośbą o objęcie dowództwa, gdyż w wielu miejscach na Węgrzech doszło już do rozruchów i wystąpień przeciw Austriakom. Książę nakazał czekać formującym się oddziałom oraz wysłał im sztandary ze swoim herbem, aby rozpoczęli atak na jego wezwanie. Jednak kurucowie, gdy tylko otrzymali wiadomość od Rakoczego, nie czekając rozpoczęli działania zbrojne. Wybuch walk stał się faktem. 6 maja 1703 roku wydał manifest „Do wszystkich prawdziwych Węgrów”, a 13 czerwca tego roku przekroczył granicę polsko-węgierską, na której czekało na niego zaledwie tysiąc ludzi uzbrojonych głownie w kosy, kije i włócznie. Księciu towarzyszył mały oddział przyboczny składający się z posiłków wysłanych przez polskich magnatów[26].

 

Rakoczy ponownie nad Wisłą

Niestety powstanie chyliło się ku upadkowi. Wydawało się, że jedynym ratunkiem dla walczących o wolność Węgrów może być armia rosyjska. Książę Franciszek na ostatnich stronach swoich Pamiętników wspominał, iż na pertraktacje z carem, wyruszył do Rzeczypospolitej 2 lutego 1711 roku. Jednak gdy Rakoczy był już w Polsce, dowiedział się, że generał Sándor Károly w imieniu powstańców skapitulował. Podpisując pokój, Károly przynajmniej teoretycznie, zapewnił kurucom amnestię i uchronił kraj przed represjami. Mimo to, około 3 tysięcy Węgrów udało się na emigrację do Polski[27].

Tymczasem August II wrócił do Polski i objął ponowne rządy. Jednocześnie, podczas bezkrólewia w Rzeszy, zarządzał częścią cesarstwa. Plany jednak miał dalekosiężne. Rakoczy twierdzi, iż król Polski spiskował, aby zostać nowym cesarzem, gdyż Karol Habsburg wciąż przebywał w Hiszpanii. To wszystko powodowało, że władca Rzeczypospolitej, zmienił swój stosunek do powstańców i obiecał im nawet wzięcie ich pod opiekę dekretem senatu. Niestety, za słowami nie stały czyny. Car, przed wyjazdem na wyprawę do krajów multańskich, zaproponował tylko, że może podarować Rakoczemu majątek na Ukrainie. Ten jednak odmówił. Daleka odległość od zachodu Europy uniemożliwiała poszukiwanie kontaktów i pomocy w sprawie organizacji kolejnego powstania na Węgrzech[28].

Popsuły się również relacje między księciem, a Elżbietą Sieniawską. Obawiał się jednak zerwania związku z nią. Była to najpotężniejsza kobieta w Rzeczypospolitej. On natomiast, pozbawiony grosza, wciąż mógł liczyć tylko na jej pomoc. Jej charyzmatyczna osobowość w nowej dla niego rzeczywistości zaczęła mu jednak wadzić[29].

W końcu nadarzyła się sposobność na „ucieczkę” przed kochanką. Car, znów przebywający w Polsce, postanowił razem ze swymi ludźmi spłynąć Wisłą aż do Elbląga. Rakoczy bez większego zastanowienia postanowił do niego dołączyć. Jeden ze statków przydzielono Rakoczemu wraz z jego świtą. W końcu, po trzech tygodniach rejsu, Węgrzy dopłynęli do Torunia[30].

Tam Piotr I postanowił udać się do wód leczniczych w Karlsbadzie w Czechach i opuścił wyprawę. Książę Franciszek uznał, iż istnieje niebezpieczeństwo, że Austriacy mogliby namówić Rosjan do pomocy w jego schwytaniu. Dlatego też, pod pretekstem spotkania się z królem pruskim w Berlinie, udał się do Gdańska. Miasto to wspomina tak[31]:

Ciągle narażony na podstępy dworu wiedeńskiego, czułem się w Gdańsku zupełnie bezpiecznie. Jest to wolne miasto pod ochroną króla i Rzeczypospolitej, które samo dysponuje siłą obronną i które okazuje wiele względów i szacunku królowi Francji z racji jego morskiego handlu[32].

Obawy Rakoczego o swoje bezpieczeństwo faktycznie nie były nieuzasadnione. W 1711 roku austriaccy dragoni urządzili nieudaną, dzięki Polakom, zasadzkę na księcia. Również próbowano dokonać zamachu na jego życie przez przekupionego z jego świty pułkownika o nazwisku Hartl. Natomiast w Gdańsku mógł się czuć faktycznie bezpieczny. Również rozległe kontakty tego miasta mogły być wykorzystywane do pozyskiwania przez Franciszka informacji. Spędził tam niemal dwa lata. Ukrywał się pod przybranym nazwiskiem i tytułem jako hrabia Sáros. Czas ten spędził głównie na spotkaniach towarzyskich, przyjęciach i rozrywkach. Swój pobyt przerwał tylko na krótko, aby spotkać się z carem, który dotarł do Elbląga. Uznał jednak, iż ten zmienił do niego stosunek na niekorzyść. Postanowił więc odmówić Piotrowi I wyjazdu do wybudowanego niedawno Petersburga[33].

Franciszek Rakoczy mimo wszystko utrzymywał wciąż listowne kontakty z Sieniawską:

 

Gdańsk, 13 lipca 1712

Moja Pani,

W sobotę nie dostałem żadnych wiadomości, ale wczoraj dostałem niezwykle miłe wieści od Wielmożnej Pani. Błądzisz jeśli uwierzysz w to, że jest jakiś zewnętrzny wpływ na styl moich listów, ponieważ moje wewnętrzne uczucia są wciąż takie same. Wielmożna Pani często powtarza, że jestem filozofem, więc czemu myśli, że gwiazdy, albo zmiana narodu ma jakiś wpływ na mój umysł? Uwierz mi, że tylko Ty kierujesz moim piórem Wielmożna Pani i ten nieszczęśliwy stan, w którym wciąż przebywam, jest wyzwaniem dla mojej filozofii, nawet kiedy widzę, że opuszcza mnie jedyna osoba, na którą mogę liczyć.

Tak sądzę, że Pani uważa, iż to wszystko dzieje się zbyt szybko i tylko od Wielmożności zależy, co chce, a czego nie, ponieważ ja wydałem odpowiednie rozkazy Krucsai’emu, żeby przekazał moje opinie i załatwił formalności, o których Wielmożna Pani pisała. [E.B. i A.S. chodzi o pożyczkę pod zastaw majątku w Jarosławiu, którą Rakoczy chciał uzyskać od Sieniawskiej]. Z jego listu wiem, że on wszystko powiedział. Widzisz więc, że tylko na Ciebie muszę czekać Wielmożna Pani i gdybyś wcześniej napisała o tym co dowiedziałem się przez Dobrowolskiego, można by było zyskać czas. Brak upoważnienia nie jest przeszkodą, ponieważ nie on podpisuje umowę, więc proszę wysłać mi propozycję tego kontraktu. Ja już nie mówię o pieniądzach, wszak Wielmożna Pani powiedziała Krucsai’emu, że większej zaliczki nie może dać, tak jak ustaliliśmy wcześniej, choć muszę przyznać, że proponowana suma nie wystarczy na załatwienie podstawowych spraw. Ale cóż, nie mam szans na pożyczkę, więc, co można zrobić po takich bankructwach, które ja przeżyłem.

Ten człowiek, który poinformował Wielmożną Panią, o kupnie zegarka, nie dostarczył prawdziwej wiadomości. Zegarek kupiłem dla żony starosty czehryńskiego, ponieważ marszałkowa koronna i starostwa kilka dni po przyjeździe do Gdańska dały mi prezent z okazji imienin. Z grzeczności i ja podarowałem jej prezent, co nie było tajemnicą, więc ten kupiec mógłby lepiej informować Wielmożną Panią. Tak można wymierzyć odległość między Warszawą, a Gdańskiem [E.B. i A.S. jak szybko rozchodzi się plotka].

Nawiązując do Twojej metafory salomonowego wyroku [z poprzedniego listu –E.B. i A.S.] jest ona korzystna dla mnie, jeśli uznać mnie za jedno z dzieci. Uwierz mi, tylko po to żyję, co już kilkukrotnie Wielmożnej Pani udowodniłem. Jeśli przestaniesz opiekować się swoim dzieckiem, to nie będzie wina dziecka, gdy je Pani utraci. Tylko okoliczności zmuszają mnie do wyjazdu. Czekam na ostateczną decyzję,

 ponieważ jestem cały Twój, moja Pani……[34]

 

Czytamy w tej korespondencji jak relacje między kochankami uległy zmianie. Najprawdopodobniej we wcześniejszym liście Sieniawska zwróciła na to księciu uwagę. Ten próbował ją przekonać, iż jego uczucia są takie same i w ten sposób załagodzić sytuację. Rakoczy pisał o nieszczęśliwym stanie, w jakim się znalazł. Próbując wzbudzić u Elżbiety współczucie, delikatnie wytykał jej, że go opuściła w trudnej chwili. Wstęp ten miał na celu rozwiązać, po myśli Węgra, pewną trudną sprawę finansową[35].

Książę był po przegranym powstaniu niemal całkowicie pozbawiony środków do życia. Jego rodzinne dobra zostały skonfiskowane przez cesarza. Wszystkie posiadane pieniądze zostały wykorzystane na cele powstania. Jednakże było wyjście z tej trudnej sytuacji. Kilka lat wcześniej Rakoczy postanowił się zabezpieczyć na wypadek zwycięstwa Austriaków. Za pieniądze z Wersalu, niezastąpiona Sieniawska wykupiła na swoje nazwisko dla niego dobra wokół miasta Jarosław. Miał nadzieję, że posiadana ziemia pozwoli mu uzyskać w Rzeczypospolitej indygenat. Majątek był jednak obciążony długami. Jednak to nie był największy problem z nim związany. Magnatka polubiła nowe posiadłości, które zgodnie z prawem należały do niej i nie chciała ich przekazać byłemu kochankowi. On sam zaś, potrzebując gotówki, zaproponował Elżbiecie sprzedaż części tego majątku. Dumna kobieta przeciągała jednak negocjacje i nie chciała się zgodzić na żadną z proponowanych cen. Sytuacja księcia była coraz gorsza. Tymczasem István Krucsai i Gaspar Benicski wysłani do niej, aby prowadzić rozmowy, wciąż nie mogli dojść z nią do porozumienia. W końcu zdesperowany Rakoczy zaproponował, że sprzeda część tego majątku za cenę, którą Sieniawska sama zaproponuje. O swoich rozterkach, związanych z tą sprawą, pisał książę w powyższym liście słowami „muszę przyznać, że proponowana suma nie wystarczy na załatwienie podstawowych spraw”. Ostatecznie jednak sam przyznał, że nie ma szans na żadną pomoc finansową, więc będzie musiał przystać na te niekorzystne warunki. Elżbieta jednak, jako wytrawny negocjator, o czym również książę wspominał w liście, wskazywała na uchybienia formalne w zawartej umowie. Sprawa przede wszystkim dotyczyła braku odpowiedniego upoważnienia. Kwestię tę uregulowano 25 września 1712, gdy István Krucsai uzyskał pełnomocnictwo. Wreszcie sfinalizowano sprawę 15 października, oddając dobra jarosławskie w zastaw byłej kochance[36].

W swoim liście Franciszek poruszał jeszcze jedną sporną kwestię. Otóż, jak czytamy, próbował on rozwiać pewne plotki, które dotarły do Sieniawskiej. Zaborcza kobieta poprzez swoje rozległe kontakty otrzymywała informacje o działaniach księcia w Gdańsku. Tam Węgier spędzał czas na rozrywkach i w towarzystwie kobiet. Możemy się tylko domyślać, iż wieści o tym, że daje szlachciankom bogate prezenty, gdy sam stara się o pożyczki od byłej kochanki, musiały wywołać w niej furię. Rakoczy wyjaśniał, iż podarunek ten dał w zamian za wcześniej otrzymany prezent z okazji imienin. Sprawę zegarka dla starościny czehryńskiej próbował też obrócić w żart. Pisał on, iż „informator” Sieniawskiej jest dość kiepski. Zwracał także uwagę, iż mierząc szybkość rozchodzenia się plotki można zmierzyć w jakiej odległości są od siebie Warszawa i Gdańsk[37].

Na koniec tego listu książę znów zaczął oddziaływać na emocje byłej kochanki. Odwoływał się do jej sprawiedliwości i porównuje ją z biblijnym królem Salomonem i jego sławnymi wyrokami. Sam siebie przedstawia jako dziecko Sieniawskiej, którym ona powinna się opiekować tak, jak wspierała go przez całe powstanie. Wyjaśniał też, iż jego planowany wyjazd do Francji wynika z przyczyn niezależnych od niego. Sugerował, iż jeśli magnatka nie będzie mu pomagać, to nie powinna się dziwić, że on musi wyjechać z Rzeczypospolitej. Zapewne w zakończeniu listu miał na myśli rozwiązanie sprawy sprzedaży dóbr jarosławskich, gdy wskazał, iż chce w końcu wiedzieć, co zadecydowała Sieniawska[38].

W okresie swojego pobytu w Gdańsku Franciszek Rakoczy napisał do Elżbiety Sieniawskiej łącznie 24 listy. W zdecydowanej większości dotyczą jego problemów finansowych. Sprawa sprzedaży wspomnianego majątku była ostatnią, która trzymała go w Polsce. Gdy została rozwiązana, opuścił Rzeczpospolitą[39].

Niniejszy artykuł jest próbą uporządkowania i przedstawienia stanu wiedzy w Polsce dotyczącej pobytu Franciszka II Rakoczego nad Wisłą. Mamy nadzieję, że będzie to wstęp do większego dialogu pomiędzy badaczami z Polski i Węgier nad tym zagadnieniem. Należy przypomnieć, że wraz z księciem po przegranym powstaniu w 1711 roku do Polski ruszyła grupa kilkuset, a jak podają niektóre opracowania nawet trzech tysięcy Węgrów. Problem ten wymaga dalszych badań i współpracy. Być może mógłby być tematem większego, międzynarodowego projektu lub grantu…

 

[1] I. Csapáros, Kocham Twój kraj, antologia wierszy węgierskich o Polsce, Kraków 1971.

[2] Franciszek II Rakoczy, Pamiętniki i Wyznania, Warszawa 1988.

[3] A. Diveky, Z podróży Węgrów w Polsce, w: Ziemia Tygodnik Krajoznawczy Ilustrowany, Rok II nr 44, Warszawa, 4.11.1911.

[4] Hopp L., Pobyt Ferenca Rákóczego II w Gdańsku w latach 1711-1712 [w:] Rocznik Gdański, 1965.

[5] Bieńkowska Z., Franciszka II Rakoczego związki z Jarosławiem. Z dziejów stosunków polsko węgierskich, „Rocznik Stowarzyszenia Miłośników Jarosławia”, t. 15, Jarosław 2002‑2004.

[6] Bożena Popiołek, Królowa bez korony. Studium z życia i działalności Elżbiety z Lubomirskich Sieniawskiej ok. 1669-1729, Kraków 1996.

[7] J. Staszewski, Wettynowie, Olsztyn 2005.

[8] K. Jarychowski, Z czasów saskich: spraw wewnętrznych i wojny, 1886.

[9] W. Felczak, Historia Węgier, Wrocław 1983.

[10] Tadeusz Kopyś Historia Węgier 1526-1989, Kraków 2018.

[11] Ignác Romsics Historia Węgier, Poznań 2018.

[12] I. Csapláros, Historia literatury węgierskiej, Wrocław 1966, Z dziejów polsko-węgierskich stosunków historycznych i literackich, (red.) I. Csaplárosa i A. Sieroszewski Warszawa 1979.

[13] Franciszek II Rakoczy, Pamiętniki i Wyznania, Warszawa 1988, s. 140-141.

[14] Franciszek II Rakoczy, op. cit., s. 417-418.

[15] J. Staszewski, Wettynowie, Olsztyn 2005, s. 94-98. A. Link-Lenczowski, Rzeczpospolita na rozdrożu 1696-1736, Kraków 1994, s. 12-14; J. Wimmer, Wojsko Rzeczypospolitej w dobie wojny północnej, Warszawa 1956, s. 34-37.

[16] Franciszek II Rakoczy, op. cit., s. 142.

[17] J. Staszewski, Wettynowie, op. cit., s. 94-98; A. Link-Lenczowski, op. cit., s. 12-14; J. Wimmer, op. cit., s. 34-37; T.C.W. Blanning (red.), Zarys historii Europy XVIII w., Warszawa 2003, s. 246-250.

[18] Franciszek II Rakoczy, op. cit., s.144-145.

[19] Historia Dyplomacji Polskiej, tom II, Z. Wójcik, Warszawa 1982, s. 394-395.

[20] J. Staszewski, op. cit., s. 94-98; A. Link-Lenczowski, op. cit., s. 12-14.

[21] Franciszek II Rakoczy, op. cit., s. 147-150.

[22] Ibid., s. 150-151.

[23] Ibid., s. 151-152.

[24] B. Popiołek, Królowa bez korony. Studium z życia i działalności Elżbiety z Lubomirskich Sieniawskiej ok. 1669-1729, Kraków 1996, s. 44-46.

[25] Franciszek II Rakoczy, op. cit., s. 152-154; B. Popiołek, op. cit., s. 46-48.

[26] Franciszek II Rakoczy, op. cit., s. 152-154; B. Popiołek, op. cit., s. 47-48; L. Kościelak, Historia Słowacji, Wrocław 2010, s. 207; W. Felczak, Historia Węgier, Wrocław 1983, s. 161-162.

[27] Franciszek II Rakoczy, op. cit., s. 362-365; L. Hopp, Pobyt Ferenca Rákóczego II w Gdańsku w latach 1711-1712, „Rocznik Gdański” 1965, 129-133; Idem., A Rákóczi-emigráció Lengelországban, Budapeszt 1973.

[28] Franciszek II Rakoczy, op. cit.., s. 373-375 i 380.

[29] Ibid., s. 376.

[30] Ibid., s. 380-383; Podróż Wisłą do Gdańska szczegółowo opisał Ádám Szathmári Király vide: K. Thaly (red.) Szathmári Király Ádám Napló-Könyve 1711-1717. esztendőkben II. Rákóczi fejedelem bujdosásiról, Pest 1866; Fragment dotyczący podróży po Polsce został zaś przetłumaczony na polski vide: dr Adryan Diveky, Z podróży Węgrów w Polsce, [w:] Ziemia Tygodnik Krajoznawczy Ilustrowany, Rok II nr 44, Warszawa 4 listopada 1911;  Idem., Z podróży Węgrów w Polsce, [w:] Ziemia Tygodnik Krajoznawczy Ilustrowany, Rok II nr 45, Warszawa11 listopada 1911.

[31] Franciszek II Rakoczy, op. cit., s. 383-384; L. Hopp, Pobyt Ferenca Rákóczego II w Gdańsku… op. cit., 133-145.

[32] Franciszek II Rakoczy, op. cit., s. 384.

[33] Ibid., s. 384-387; L. Hopp, Pobyt Ferenca Rákóczego II w Gdańsku… op. cit., 133-145; Idem, A Rákóczi-emigráció Lengelországban, Budapeszt 1973.

[34] List Franciszka Rakoczego nr 71 do Elżbiety Sieniawskiej z dnia 13.07.1712  – Węgierska Biblioteka Cyfrowa przy Narodowej Bibliotece Széchényi’ego w Budapeszcie http://mek.oszk.hu/08300/08339/08339.htm#73 30.10.2019.

[35] Ibid.

[36] Ibid.; B. Popiołek, op. cit., s. 60, 78-85; L. Hopp, Pobyt Ferenca Rákóczego II w Gdańsku…, op. cit., 133-145.

[37] List Franciszka Rakoczego nr 71 op. cit.

[38] Ibid.

[39] L. Hopp, Pobyt Ferenca Rákóczego II w Gdańsku… op. cit., 139-140.

Wirtualny spacer z RODM po ulicy Św. Marcin w Poznaniu

 

Święty Marcin urodził się ponad 750 kilometrów od Poznania w rzymskiej Savarii. Przez całe swoje życie był związany z Italią i Galią. Nigdy nie był w Poznaniu. Jego kościół w naszym mieście nie należy, ani do największych, ani najpiękniejszych. Patronami grodu nad Wartą są zaś święci Piotr i Paweł.

Święty Marcin stał się jednak symbolem polskości w Poznaniu. Jego imieniem nazwana jest najważniejsza ulica w centrum miasta. Co roku w dniu swoich imienin przejeżdża on na białym koniu tą ulicą i od prezydenta Poznania otrzymuje klucze do miasta.

Zapraszamy Państwa na wirtualny spacer po tej niezwykłej ulicy!

 

Kościół i osada Świętego Marcina do końca XVIII wieku

Nie zachowały się żadne źródła dotyczące początków kościoła pod wezwaniem Świętego Marcina, ani wsi o tej samej nazwie. Stara, poznańska legenda głosiła, że wzgórze, na którym obecnie znajduje się kościół, było przeklęte. Na jej szczycie, w starej, wyschniętej wierzbie miał mieszkać diabeł. Ludzie unikali tego miejsca. Pewien ksiądz, który się śpieszył, aby zdążyć przed nocą, miał skrócić sobie drogę i przejść obok wzgórza. Tam też miał go zaatakować diabeł. Kanonik wezwał na pomoc swojego patrona: Świętego Marcina. Ten miał się ukazać na białym koniu i przegonić czarta. Święty zapytany przez kanonika, co chce w zamian, miał nakazać, aby poświęcić starą wierzbę wodą święconą, wzgórze zaś nazwać jego imieniem i wybudować kościół pod jego wezwaniem[1].

Pewne jest, że osada Święty Marcin musiała istnieć już przed lokacją miasta. W 1252 roku książę Przemysław I oraz biskup poznański Boguchwał dokonali zamiany swoich ziem. Biskup oddał księciu dwie osady: Święty Wojciech i Święty Marcin. W zamian otrzymał on część dochodów księcia z rzeki Warty i promu przewożącego ludzi i towary przez tą rzekę. Ziemie należące do osady św. Marcin i okoliczne posiadłości księcia zagospodarowano pod nowe miasto Poznań. Wcześniej główny gród znajdował się na wyspie Ostrów Tumski i z stamtąd przesiedlono większość mieszkańców. W zamyśle księcia Przemysława I nowe, większe miasto miało się stać stolicą jego księstwa. Kościół św. Marcina jednak pozostał i stanowił siedzibę parafii obejmującą znaczną część Poznania i jego przedmieścia[2].

Osada św. Marcin znajdywała się w korzystnym położeniu: na wzgórzu, co chroniło ją przed powodziami i przy ważnych szlakach handlowych: prowadzącym na zachód – do Niemiec i na południe na Śląsk. W obrębie parafii św. Marcin rozwijały się dwa ważne osiedla: Rybaki – zajmujące się połowem ryb z rzeki, zwłaszcza na stół księcia i Garbary – produkujące skóry. Teren w XVI i XVII wieku silnie się urbanizował. Na terenie parafii powstało około 500 domów. Główną osią tej części Poznania była zaś droga, która dała początek ulicy[3].

Intensywnie upiększano kościół, pod wezwaniem św. Marcina, który został gruntownie przebudowany. Niektóre cechy miały w nim własne ławki, sfinansowały również nowy ołtarz. Przy kościele od XV wieku istniała też szkoła parafialna. Nauczano w niej chłopców czytania, pisania, modlitw i liczenia. Od XVIII wieku wiemy, że uczyły się tam też dziewczęta. Kościół znacznie podupadł wraz z szerzeniem się wśród mieszczan reformacji. Wielu dotychczasowych, bogatych darczyńców przeszło na luteranizm. W tym czasie świątynia się nie rozwijała i nie było żadnych większych inwestycji. Sytuacja finansowa kościoła św. Marcina zaczęła się poprawiać dopiero w XVII wieku, na skutek kontrreformacji i powrotu wielu mieszczan do katolicyzmu[4].

Szwedzi i Brandenburczycy, którzy okupowali Poznań w latach 1655-1657 zniszczyli wiele budynków w rejonie dzisiejszej ulicy i spalili kościół. Odbudowa w związku ze zubożenia mieszczan, w wyniku długich wojen, nie była łatwa i trwała wiele lat. W czasie oblężenia Poznania w 1704 roku kościół św. Marcina na szczęście nie ucierpiał mimo, iż w jego okolicy toczyły się walki. Po raz kolejny przedmieścia bardzo ucierpiały na wskutek walk Rosjan z konfederacją barską w 1771 roku[5].

 

XIX wiek

Sytuacja ulicy św. Marcin zmieniła się po 1793 roku, kiedy Poznań zajęli Prusacy, w wyniku II rozbioru[6]. Wtedy to przedmieścia św. Marcina stały się atrakcyjnymi terenami do inwestycji, gdyż wspomniany szlak prowadzący na zachód, stał się ważną drogą łączącą Poznań i Berlin. Rozpoczęto budowę wielu reprezentacyjnych kamienic i publicznych gmachów. Dawna osada św. Marcin stała się centrum nowego Poznania. Zamieszkiwali ją urzędnicy, nauczyciele, lekarze itd.[7].

Ulica święty Marcin stała się najważniejszą osią nowej dzielnicy i miasta. Od XIX wieku, kto ma władzę w Poznaniu, ten musi zamanifestować to na tej ulicy. Dlatego też władze pruskie w latach 1843-1847 wzniosły przy niej budynek Królewskiej Intendentury V Korpusu Armijnego.

W XIX wieku cały Poznań otoczono fortyfikacjami. Nie mogło ich zabraknąć na dawnej ulicy Święty Marcin i w 1850 roku na jej końcu, który stał się głównym wjazdem do miasta, ukończono budowę Bramy Berlińskiej. Przed bramą znajdowała się głęboka fosa, a nad nią most zwodzony. Pod koniec XIX wieku rozwijające się miasto zaczęło się dusić w obrębie murów i Bramę Berlińską rozebrano w 1901 roku. Decyzją władz pruskich ulica przekształciła się w reprezentacyjną arterię komunikacyjną śródmieścia[8].

Zgodnie z planami, opracowanymi w 1903 roku, przez wybitnego architekta Hermanna Josepha Stübbena, ta część Poznania miała podkreślić jego niemiecki charakter i być przeciwwagą dla polskiego, starego miasta[9]. W 1904 roku powstała Królewska Komisja Rozbudowy Poznania. Najważniejszym obiektem, który został wybudowany w 1910 roku był Zamek Cesarski. Powstał w stylu neoromańskim, uważanym za „styl germański”. Monumentalna budowla o wysokości 75 metrów miała podkreślić, iż cała prowincja na zawsze zostanie częścią Rzeszy. Poznań stał się oficjalnie jedną z rezydencji cesarza[10].

Oprócz budowy samego Zamku wybudowano liczne gmachy w jego okolicy. Centralnym punktem nowej dzielnicy stał się reprezentacyjny park i plac, na którym stanął pomnik Otto von Bismarcka. Teren ten otaczały potężne budynki: Teatr Wielki, zwany Operą Poznańską oraz neorenesansowa Akademia Królewska, będąca dziś siedzibą Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Dzięki tym inwestycjom Poznań stał się jednym z najnowocześniejszych miast europejskich. Należy wspomnieć, iż w 1893 roku dawna ulica święty Marcin stała się pierwszą w Poznaniu (i na ziemiach polskich) ulicą z nawierzchnią asfaltową[11].

 

Święty Marcin w latach 1918-1945

W wyniku Powstania Wielkopolskiego Poznań znów stał się częścią Polski. W sposób symboliczny, trzeba było to pokazać również na ulicy Święty Marcin. Jedną z pierwszych decyzji nowych władz miasta było w 1919 roku usunięcie pomnika Otto van Bismarka, który znajdował się na placu przed dawną pruską Akademią Królewską, którą przekazano Uniwersytetowi w Poznaniu. W tym miejscu wzniesiono monumentalny pomnik Najświętszego Serca Pana Jezusa będący wotum za odzyskaną niepodległość[12].

Przy ulicy Święty Marcin mieściły się w tym czasie najbardziej prestiżowe hotele, a swoje siedziby miały tam najbardziej prestiżowe firmy[13].

 

Przebudowa po 1945 roku

Na skutek zniszczeń wojennych wiele kamienic w rejonie ulicy św. Marcin zniszczono. Pojawiły się dwa trendy, co do ich odbudowy: „zachowawczy”, czyli odbudowy jak najdokładniejszej, tego co było i „wizjonerski”, czyli budowy nowoczesnego, całkowicie nowego centrum. I znowu ten, kto miał władzę w Poznaniu musiał to pokazać na ulicy Święty Marcin. Dlatego też jej nazwę zmieniono na Armii Czerwonej, a także w latach 1949-1950 wybudowano budynek komitetu wojewódzkiego partii komunistycznej. Na marginesie warto wspomnieć, iż w 1989 roku budynek został zdobyty przez strajkujących studentów, a ponieważ wśród studentów było najwięcej historyków, to budynek został przekazany ówczesnemu Wydziałowi Historii[14].

Ulica Święty Marcin została w okresie PRLu gruntownie przebudowana, jako czteropasmowa ulica, mająca umożliwić duży ruch samochodowy i stać się „wewnętrzną autostradą” łączącą wschodnią i zachodnią część miasta. W tym celu wyburzono  pas kamienic po północnej stronie ulicy. Zabudowę mieszkalną miano zastąpić inną o nowych funkcjach. Rozpoczęto budowę zespołu handlowo-biurowego „alfa” – nowoczesnych wieżowców. Była to gigantyczna inwestycja. Wysokość budynków wynosiła 42 metry, długość części niskiej 136 metrów, kilkaset tysięcy metrów kwadratowych powierzchni. Budynki przeznaczono pod wielkie, państwowe firmy takie jak: Poznańska Spółdzielnia Spożywców, Wojewódzki Związek Spółdzielni Pracy itd. Wiele z nich upadając po 1989 roku zaczęło wyprzedawać powierzchnię pod banki itd., co niekorzystnie wpływa na życie ulicy. Budynki Alfy do dzisiaj budzą kontrowersję. Są jednak również jednymi z najciekawszych zespołów architektonicznych modernizmu w Poznaniu i w Polsce[15].

 

Ulica Święty Marcin po 1989 roku

Ulica Święty Marcin pełni dziś funkcję „poznańskiej agory”. Jeśli odbywają się jakiekolwiek uroczystości, pochody, strajki, czy manifestacje, to aby były one zauważone przez społeczeństwo, muszą się odbyć właśnie tam.

Obecnie ulica Święty Marcin wciąż jest uznawana za bardzo prestiżową. Znajdują się przy niej liczne banki oraz biura. Jednakże zniszczenie przez władze komunistyczne dawnych funkcji mieszkalnych ulicy, przekształcenie jej w ulicę przelotową, co doprowadziło do jej degradacji. Obecnie władze miasta starają się rewitalizować tą przestrzeń. Cała ulica została w ostatnim czasie gruntownie przebudowana i zamieniona w półdeptak[16].

Od lat 90-tych odbywają się też co roku 11 listopada imieniny ulicy Święty Marcin. 11 listopada jest w Polsce dniem wolnym od pracy – jest to Święto Odzyskania Niepodległości. W Poznaniu połączenie obu tych tradycji zaowocowało wielkim festynem, na który ściągają ludzie z całej Polski[17].

Tradycyjnym punktem uroczystości jest przemarsz Świętego Marcina i jego świty przez miasto. Razem z Świętym Marcinem idą symbole Poznania: koziołki (na wzór sławnych koziołków z zegara na ratuszu w Poznaniu), bamberka (symbolizująca znany posąg i ludność pochodzenia niemieckiego), stary Marych z rowerem (symbolizujący pomnik znanego propagatora gwary poznańskiej), a także ułani – powstańcy Wielkopolscy, różnego rodzaju artyści itd. Na końcu przemarszu Święty Marcin otrzymuje od prezydenta miasta klucze do miasta i przejmuje władze nad Poznaniem na cały dzień. Nie może też oczywiście zabraknąć rogali świętomarcińskich[18].

 

Zakończenie

Podsumowując dzięki korzystnej lokalizacji, dawna osada Święty Marcin przekształciła się w dzielnice Poznania, a droga prowadząca przez tą wieś stała się ulicą Święty Marcin. Ze względu na swoje znaczenie stała się miejscem symbolicznej walki o panowanie nad miastem. Święty Marcin stał się symbolem polskim i narodowym. W związku z tym zarówno władze niemieckie, jak i komunistyczne, swoje panowanie w naszym mieście, ukazywały poprzez inwestycje w obrębie tej ulicy. Spowodowało to, iż ulica Święty Marcin w Poznaniu, jest dziś tak interesująca.

 

Adam Szabelski, RODM Poznań

[1] K. Kwaśniewski, Legendy Poznańskie, Poznań 2013, s. 94-97.

[2] J. Topolski, Poznań Zarys Dziejów, Poznań 1973, s. 17-20; Z. Grot, Dzieje Wielkopolski w wpisach, Warszawa 1963, s. 43-48; J. Wiesiołowski, Kościół i osada Święty Marcin w średniowieczu i okresie staropolskim, w: Kroniki Miasta Poznania  nr 2006/1, Poznań 2006; J. Deresewicz, H. Ziółkowska, Poznań. Zarys Historii, Poznań 1963, s. 9-12; M. Rozler, Kalendarium Poznańskie, Poznań 2003, s. 18; Z. Boras, L. Trzeciakowski, W dawnym Poznaniu, Poznań 1974, s. 28-31.

[3] J. Wiesiołowski, Kościół i osada Święty Marcin w średniowieczu i okresie staropolskim, w: Kroniki Miasta Poznania  nr 2006/1, Poznań 2006; J. Deresewicz, H.Ziółkowska, Poznań. Zarys Historii, Poznań 1963, s. 9.

[4] J. Wiesiołowski, Kościół i osada Święty Marcin w średniowieczu i okresie staropolskim, w: Kroniki Miasta Poznania  nr 2006/1, Poznań 2006.

[5] Z. Boras, L. Trzeciakowski, W dawnym Poznaniu, Poznań 1974, s. 177-178.  J. Deresewicz, H. Ziółkowska, Poznań. Zarys Historii, Poznań 1963, s. 21-23.

[6] J. Topolski, Dzieje Poznania, Warszawa – Poznań 1994, t. II, s. 64-66.

[7] J. Wesołowski Kościół i osada św. Marcina w średniowieczu i okresie staropolskim w: Kroniki Miasta Poznania, Poznań 2006, nr 1/2006, s.7-31

[8] W. Karolczak, Ulice i zaułki dawnego Poznania. Ulica Święty Marcin, Poznań 2005; M. Warkoczewska, Dawny Poznań. Widoki i fotografie miasta z lat 1618 – 1939, Poznań 1983, s. 159; J. Topolski, Dzieje Poznania, Warszawa – Poznań 1994, t. II, s. 479-481.

[9] J. Topolski, Dzieje Poznania, Warszawa – Poznań 1994, t. II, s. 542-558.

[10] Z. Boras, L. Trzeciakowski, W dawnym Poznaniu, Poznań 1974, s. 363-364; H. Grzeszczuk-Brendel, Josef Stübben. Rozplanowanie terenów pofortecznych w Poznaniu, [w:] A. Wilkaniec, M. Wichrowski, Fortyfikacje w przestrzeni miasta, Poznań 2006, s. 80-84; K. Ulatowski, Gdy Poznań był małym miastem…, [w:] Poznańskie wspominki, Poznań 1960, s. 32-33; M. i L. Trzeciakowscy, W dziewiętnastowiecznym Poznaniu, Poznań 1982, s. 28-29, 57; J. Topolski, Dzieje Poznania, Warszawa – Poznań 1994, t. II, s. 569-572.

[11] J. Topolski, Poznań Zarys Dziejów, Poznań 1973, s. 67-68; K. Ulatowski, Gdy Poznań był małym miastem…, [w:] Poznańskie wspominki, Poznań 1960, s. 30-32; M. i L. Trzeciakowscy, W dziewiętnastowiecznym Poznaniu, Poznań 1982, s. 56; M. Warkoczewska, Dawny Poznań. Widoki i fotografie miasta z lat 1618 – 1939, Poznań 1983, s. 23, 160-161; W. Karolczak, Ulice i zaułki dawnego Poznania. Ulica Święty Marcin, Poznań 2005.

[12] M. Warkoczewska, Dawny Poznań. Widoki i fotografie miasta z lat 1618 – 1939, Poznań 1983, s. 161.

[13] W. Karolczak, Ulice i zaułki dawnego Poznania. Ulica Święty Marcin, Poznań 2005; A. Czubiński, Poznań w latach 1918-1939, Poznań 2004, s. 26-29, 56-59, 63.

[14] P. Marciniak, Powojenna przebudowa ul. Święty Marcin. Zespół handlowo-biurowy „Alfa” w: Kroniki Miasta Poznania nr 1/2006, s. 284-294.

[15] P. Marciniak, Powojenna przebudowa ul. Święty Marcin. Zespół handlowo-biurowy „Alfa” w: Kroniki Miasta Poznania nr 1/2006, s. 284-294.

[16] Święty Marcin w: W. Łęcki, P. Maluśkiewicz, Poznań od A do Z, Poznań 1998, s. 316-317.

[17] W. Łęcki, Poznań – przewodnik po zabytkach i osobliwościach miasta dla przybyszów z dalszych i bliższych stron, Poznań 2010, s. 33.

[18] W. Łęcki, Poznań – przewodnik po zabytkach i osobliwościach miasta dla przybyszów z dalszych i bliższych stron, Poznań 2010, s. 33; Opis obchodów na oficjalnej stronie miasta Poznania: http://www.poznan.pl/mim/swmarcin/ (9.01.2016 r.) oraz http://www.poznan.pl/mim/swmarcin/program,p,221,8988.html (9.01.2016 r.); organizator obchodów Centrum Kultury Zamek http://www.zamek.poznan.pl/sub,pl,371,imieniny-ulicy1.html (9.01.2016 r.), http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/695585,poznan-11-listopada-imieniny-ulicy-swiety-marcin-z-koncertami-i-fajerwerkami-program,id,t.html (9.01.2016 r.).

Poznań czy Posen? Polityczna, gospodarcza i kulturalna rywalizacja pomiędzy Niemcami, a Polakami w stolicy Wielkopolski w latach 1793-1918.

Szanowni Państwo,

Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej w Poznaniu cały czas pracuje. Mimo, iż nie możemy spotykać się z Państwem na wykładach otwartych, to wciąż będziemy robić wszystko, aby popularyzować wiedzę o stosunkach międzynarodowych.

Specjalnie dla Państwa przygotowaliśmy tekst dotyczący naszego ukochanego miasta.

Zapraszamy do lektury!

 

Poznań czy Posen? Polityczna, gospodarcza i kulturalna rywalizacja

pomiędzy Niemcami, a Polakami w stolicy Wielkopolski

w latach 1793-1918.

dr Adam Szabelski, RODM Poznań

Poznań w XIX wieku był miejscem niezwykłego starcia na polu politycznym, gospodarczym i kulturowym. Dwa narody, Niemcy i Polacy, rywalizowały ze sobą chcąc pokazać do kogo należy stolica Wielkopolski. Zapoczątkowany w ten sposób „wyścig”, wpłynął na szybki rozwój miasta i ugruntował rolę Poznania jako centrum zachodniej Polski.

Wszystko rozpoczęło się w 1793 roku, gdy w wyniku II rozbioru Polski, Poznań stał się częścią Królestwa Prus. Polacy nigdy nie pogodzili się z utratą niepodległości i podziałem ich państwa przez sąsiednie mocarstwa. Kolejne powstania i próby walki zbrojnej w latach 1794, 1806, 1846 i 1848 nie przynosiły upragnionej wolności. Poznań, na krótko, od 1806 roku został przyłączony do Księstwa Warszawskiego, lecz w wyniku Kongresu Wiedeńskiego w 1815 roku powrócił do Prus jako stolica Wielkiego Księstwa Poznańskiego.

Po roku 1815 władze pruskie początkowo starały się zjednać sobie mieszkańców Poznania i Wielkopolski. Ustanowiły funkcję namiestnika księstwa (niem. Statthalter), którym został polski magnat Antoni Radziwiłł. Rozwijało się życie kulturalne, można było używać języka polskiego w życiu publicznym i częściowo w administracji. Autonomia księstwa była jednak systematycznie ograniczana przez kolejne lata, aż przekształcono Księstwo w Prowincję Poznańską. W 1831 roku w wyniku powstania listopadowego w zaborze rosyjskim Antoni Radziwiłł został zawieszony w funkcji namiestnika księstwa. Jednocześnie pruskie władze rozpoczęły starania o nadaniu Poznaniowi bardziej niemieckiego charakteru. Rozbudowano miasto tworząc nową dzielnicę. Jej centralnym punktem stał się Plac Wilhelmowski (Wilhelmsplatz) i dwie ulice: Wilhelmowska oraz Fryderykowska. Rozebrano także stare mury miejskie, umożliwiając rozwój urbanistyczny. Zmiany te upiększyły miasto, ale z drugiej strony stawało się ono coraz mniej polskie, o czym w pięknych słowach pisał Jan Ursyn Niemcewicz:

Od zabrania miasta przez Prusaków, wszystko świeżą, obcą postać przybrało. Zwalone podwójne mury, zasypane głębokie przekopy, obrócone Pańskie świątynie na światowe użytki. Nowe założone ulice, środkiem ich – jak w Berlinie – wysadzone drzewa czterema rzędami. Wszystko to może piękne, lecz wszystko to już nie nasze.

 

Polacy w swoim mieście czuli się coraz bardziej obcy. W tym czasie zaczęła wzrastać liczba ludności niemieckiej. Przybywali do Poznania pruscy urzędnicy, rzemieślnicy i żołnierze.

Tymczasem przy Placu Wilhelmowskim polski magnat Edward Raczyński w latach 1822-1829 ufundował bibliotekę nazwaną od nazwiska jego rodu Biblioteką Raczyńskich. W Akcie Założycielskim napisał on, że jej celem jest gromadzenie polskich książek:

 (…) dawane pierwszeństwo tym, które narodowość Wielkiego Księstwa Poznańskiego interesować mogą (…) przed książkami jedynie do zabawy służącemu i ulotnemi pismami. Z myślą o polskiej młodzieży gimnazjalnej postanowił gromadzić dzieła ogólne( …) z każdej literatury narodu.

Biblioteka Raczyńskich była pierwszą i największą biblioteką polską na ziemiach zaboru pruskiego. Stała się centrum narodowej kultury oddziaływującą na Polaków w całej Wielkopolsce. Jak ważne dla utrzymania polskiej tożsamości stało się czytelnictwo może świadczyć powstawanie w wielu miastach czytelni ludowych, które zachęcały zwłaszcza niższe warstwy społeczeństwa do poznawania polskich książek.

Rozwój Poznania został jednak poważnie ograniczony przez władze pruskie. Uznano, że miasto znajdujące się na drodze z Warszawy do Berlina należy zmienić w twierdzę. Zdaniem wojskowych było to niezbędne na wypadek wojny między Prusami a Rosją. Miało także umocnić panowanie niemieckie nad tymi ziemiami i przeciwdziałać ewentualnym polskim powstaniom. Karl von Grolman, szef pruskiego Sztabu Generalnego już w raporcie z 22 maja 1817 roku pisał:

Poznań musi być twierdzą; będzie ona świadczyć o tym, że Prusy za żadną cenę nie odstąpią tak potrzebnych im ziem i jednym uderzeniem zetrą w pył odwieczne intrygi i podstępy Polaków.

W 1829 roku rozpoczęto budowę fortyfikacji. Na wzgórzu Winiarskim wybudowano Cytadelę, która miała górować nad miastem przez następne lata. Ukończono ją w 1839 roku. Następnie w latach 1840 – 1869 ufortyfikowano całe miasto otaczając je murami i bastionami. Wybudowano pięć bram przez które przebiegał cały ruch. W 1860 roku Poznań stał się twierdzą I klasy, czyli jedną z najważniejszych w państwie Pruskim.

Na tym jednak prac nie zakończono. W latach 1872-1886 rozpoczęto budowę kilkunastu fortów wokół Poznania. Kolejne obiekty powstały w latach 1887-1890. Do I Wojny Światowej kontynuowano prace, a twierdzę cały czas modernizowano. Była ona jedną z najnowocześniejszych w Europie. Jej powstanie wykluczało możliwość wywołania przez Polaków udanego powstania przeciw panowaniu niemieckiemu w tym mieście. W Poznaniu cały czas stacjonował duży garnizon wojskowy wynoszący kilkanaście tysięcy żołnierzy, ale liczba ta mogła być w każdej chwili szybko powiększona.

Wobec takiej przewagi militarnej i gospodarczej Niemców, Polacy pragnący odzyskać niepodległość, musieli zrezygnować z walki zbrojnej. Wkrótce pojawił się postulaty tak zwanej pracy organicznej. Jej prekursorem w Wielkopolsce był gen. Dezydery Chłapowski, który uznał, że należy rozwijać ziemie polskie gospodarczo i dopiero wtedy, gdy nadarzy się odpowiedni moment znów rozpocząć walkę zbrojną.

Jednym z najważniejszych twórców poznańskiej pracy organicznikowskiej był Karol Marcinkowski, poznański lekarz. Z jego inicjatywy w 1839 roku powołano Spółkę Akcyjną Bazar. Instytucja ta przystąpiła do budowy Hotelu „Bazar”. Inwestycję zakończono w 1842 roku. W budynku tym oprócz hotelu swoje siedziby miały polskie organizacje kulturalne i gospodarcze, takie jak: Centralne Towarzystwo Gospodarskie, Bank Włościański, Towarzystwo Naukowej Pomocy dla Młodzieży Wielkiego Księstwa Poznańskiego, Towarzystwo Ludoznawcze, Towarzystwo Wykładów Ludowych czy Kasyno Towarzyskie. Część pomieszczeń była wynajmowana pod sklepy, których właścicielami mogli być tylko Polacy. W Hotelu Bazar przygotowywano także polskojęzyczne gazety, np. Dziennik Poznański i Kurier Poznański. Kwitło tam również życie polityczne, w budynku spotykali się Polacy będący posłami do Parlamentu Prus i Parlamentu Rzeszy.

 

W mieście, które stało się pruską, militarną, twierdzą, Polacy postanowili wznieść także twierdzę swojej kultury, Teatr Polski. W okresie coraz intensywniejszej rywalizacji z Niemcami i utrudnianiem przez administrację państwową rozwoju kultury narodowej potrzebna była instytucja mająca służyć wszystkim warstwom społeczeństwa. Od 1804 roku istniał teatr miejski, ale był on kierowany przez Niemców. Wystawiano w nim polskie sztuki, jednakże były one stopniowo ograniczane przez pruskie władze. O utworzenie własnego teatru starano się już na przełomie lat 1842-1843. Niestety pierwsze próby zakończyły się klęską. Dlatego też polska ludność postanowiła na początku lat 80-tych XIX wieku sama wybudować sobie teatr. W tym celu wspólnie wykupiono działkę, a następnie ze składek społecznych wybudowano gmach teatru. W 1875 roku zakończono prace i wystawiono pierwszą sztukę, była nią „Zemsta” Aleksandra Fredry. Na ścianie budynku wymalowano napis „Naród Sobie”. Teatr Polski miał z jednej strony prezentować najwybitniejsze dzieła polskich artystów, z drugiej zaś edukować mniej zamożne mieszczaństwo. Służył integracji ludności polskiej w Poznaniu. Oddziaływał też na całą Wielkopolskę.

Polacy starali się także rywalizować o wpływy w mieście nad Wartą także na polu gospodarczym. Dlatego w Wielkopolsce zaczęły powstawać polskie banki. Już w 1821 roku założono Towarzystwo Ziemskie Kredytowe, którego celem było pomoc przy oddłużaniu właścicieli ziemskich. Władze pruskie w 1878 roku doprowadziły jednak do likwidacji tej instytucji. W jej miejsce powołały Neuer Landschaftlicher Kreditiverein für die Provinz Posen, która działała na podobnych zasadach, lecz była zarządzana przez Niemców. Polscy rzemieślnicy i przemysłowcy powołali w 1861 roku Towarzystwo Pożyczkowe dla Przemysłowców Miasta Poznania znane też jako Bank Przemysłowców. Organizacja ta była odpowiedzią na zapotrzebowanie mieszczan na posiadanie polskiego banku. Pierwszym bankiem akcyjnym założonym przez Polaków był natomiast Bank Bniński, Chłapowski i Plater „Tellus” założony w 1862 roku. Jego rozwój był niezwykle szybki, jednakże w związku z odzyskaniem tylko części pożyczek musiał on ogłosić upadłość w 1873 roku. Znacznie lepiej poradził sobie kolejny polski bank, Bank Rolniczo-Przemysłowy. Udzielał on kredytów znacznie rozważniej. Oprócz działalności typowo bankowej, specjalizował się także w handlu zbożem. W omawianym okresie powstało jeszcze wiele różnego rodzaju instytucji finansowych, które wzmocniły gospodarczo ludność polską, a także uchroniły jej stan posiadania. Uchroniło to na przykład gospodarstwa rdzennej ludności przed ich wykupem przez Niemców.

Znakomitym przykładem osoby dążącej do rozwoju polskiej przedsiębiorczości na ziemiach zaboru pruskiego jest postać Hipolita Cegielskiego. Był on nauczycielem w jednym z poznańskich gimnazjów, zajmującym się filozofią i filologią. Napisał kilka podręczników, a także rozpraw lingwistycznych. Jego kariera w szkole zakończyła się w 1846 roku, gdy nie zgodził się na przeszukanie mieszkań swoich uczniów, podejrzewanych o prowadzenie działalności konspiracyjnej przeciwko władzom pruskim. Został za to zwolniony z pracy. Nie mogąc znaleźć zatrudnienia w żadnej szkole, postanowił otworzyć mały sklep z narzędziami rolniczymi w Bazarze. Następnie zajmował się też remontami oraz naprawami pługów i radeł. Wkrótce zakład przekształcił się w małą fabrykę, która powstała przy ul. Koziej w Poznaniu, a następnie po jej dalszej rozbudowie w 1859 roku przeniesiono ją na ul. Strzelecką. Rok później zakład zaczął produkować lokomobile. Gdy Cegielski zmarł w 1868 roku zatrudniał już około 300 osób, jego firma istnieje do dziś. Niezależnie od swoich sukcesów finansowych, Hipolit Cegielski angażował się społecznie. Należał on do Towarzystwa Naukowej Pomocy dla Młodzieży Wielkiego Księstwa Poznańskiego, które fundowało stypendia dla biednej, ale zdolnej młodzieży z Wielkopolski. Współpracował również z Poznańskim Towarzystwem Przyjaciół Nauk, a także działał w Towarzystwie Przemysłowym oraz Centralnym Towarzystwie Gospodarczym.

Polacy rywalizowali w Poznaniu z Niemcami nie tylko na polu gospodarczym czy kulturowym. W 1849 roku powstał parlament pruski i Polacy postanowili wykorzystać tę  nową instytucję do zwiększenia swojego udziału w życiu politycznym kraju, w którym przyszło im żyć. Z posłów polskich wybranych z Wielkopolski, Śląska, Pomorza, Warmii i Mazur utworzono Koło Polskie. W znacznym stopniu zdominowali je posłowie z Wielkiego Księstwa Poznańskiego i to oni w dużej mierze kierowali tą frakcją. Koło Polskie istniało aż do 1918 roku i zawsze skupiało kilkunastu członków. Nie była ta duża liczba, ale w momentach równowagi sił w parlamencie mogła wpłynąć na decyzje tej instytucji. Głosy Polaków zaważyły i zadecydowały o wyniku głosowania między innymi w 1850 roku, w czasie debat nad konstytucją. Pierwszym prezesem Koła Polskiego został Karol Libelt. Za jego przewodnictwem posłowie z Wielkopolski domagali się zwiększenia praw Polaków. Od lat 50-tych XIX wieku posłowie żądali utworzenia w Poznaniu uniwersytetu. Przez cały okres  istnienia parlamentu pruskiego, a potem zjednoczonych Niemiec istniało forum, na którym Polacy mogli upominać się o swoje prawa. Takiej możliwości przez długi czas nie mieli ich rodacy z Rosji i Austrii.

Wzrost aktywności Polaków w życiu politycznym, gospodarczym i kulturowym w Poznaniu i całej Wielkopolsce mocno niepokoił pruskie władze, które starały się ograniczać to zjawisko. Tymczasem, ponieważ w 1871 roku doszło do zjednoczenia Niemiec, nastąpiły znaczące zmiany w polityce wewnętrznej rządu kierowanego przez kanclerza Otto von Bismarcka. Postanowił on ograniczyć wpływy kościoła katolickiego w Niemczech. Działania te przeszły do historii jako Kulturkampf. Polityka ta uderzyła w znacznym stopniu w Polaków – katolików. Szykany wobec kościoła były uznawane za atak na polskość. Zwłaszcza, iż wielu księży działało w różnych polskich organizacjach społecznych.

Mimo, iż okres kulturkampfu zakończył się w 1878 roku, do spięć między władzami państwowymi, a katolicką ludnością dochodziło nadal. Przykładem może być spór z początku XX wieku w sprawie przymusu, aby lekcje religii odbywały się w języku niemieckim. Kary wymierzane przez nauczycieli, za mówienie po polsku, doprowadzały do wybuchów strajków dzieci i protestów rodziców. Najsłynniejszy strajk dzieci przeciw nauczaniu religii w języku niemieckim odbywał się w latach 1901-1902 w podpoznańskiej Wrześni.

 

Z inicjatywy Otto von Bismarcka powstała też w 1886 roku Komisja Kolonizacyjna (Königlich Preußische Ansiedlungskommission in den Provinzen Westpreußen und Posen). Jej siedziba znajdowała się w Poznaniu. Władze w Berlinie, pragnąc zwiększyć procentowy udział ludności niemieckiej w prowincjach zamieszkałych głównie przez Polaków, postanowiły sprowadzić do Wielkopolski i na Pomorze osadników z głębi Rzeszy. Na działanie komisji przeznaczono z budżetu państwa wysokie środki pieniężne. Instytucja ta miała wykupywać ziemię rolniczą od Polaków i osiedlać na niej rodziny niemieckie. Zaczęła się walka o terytorium. Rdzenni mieszkańcy Wielkopolski bardzo niechętnie odsprzedawali swoje gospodarstwa, a jeżeli już to robili starali się oddawać je swoim rodakom, a nie urzędnikom. Aby zwiększyć skuteczność Komisji Kolonizacyjnej wprowadzano kolejne prawa utrudniające życie polskim rolnikom, na przykład przez niewydawanie zgody na budowanie nowych domów. Najsłynniejszym przypadkiem był spór pomiędzy urzędnikami, a chłopem Michałem Dzymałą, który gdy nie dostał zgody na postawienie budynku na własnej ziemi, zamieszkał w wozie cyrkowym. W 1908 roku wprowadzono nowe prawo nakazujące wykup polskich majątków, jednak i ono okazało się mało skuteczne. Komisja Kolonizacyjna działała do 1918 roku. W wyniku jej prac osiedlono około 20 tys. niemieckich rodzin i wykupiono 8% ziemi rolnej w Wielkopolsce i na Pomorzu. Mimo olbrzymich nakładów, jej działania nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Nie zmieniła się struktura ludności na wschodzie Niemiec. Wciąż w znacznym procencie przeważała ludność polska. Co więcej sami Niemcy nie byli chętni do osiedlania się na tych terenach. W porównaniu do innych części Rzeczy, były one mniej rozwinięte i nieatrakcyjne dla potencjalnych kolonistów.

Nie tylko władze państwowe rywalizowały z Polakami. Pod koniec 1894 roku Niemcy zamieszkujący Wielkopolskę powołali Deutscher Ostmarkenverein (Niemiecki Związek Marchii Wschodniej), przez Polaków nazywanych HaKaTą od pierwszych liter nazwisk liderów tej organizacji:  Ferdynanda von Hansemanna, Hermanna Kennemanna, Henryka von Tiedemanna. Stowarzyszenie postawiło sobie za cel zwiększenie wpływów niemieckich na tych ziemiach poprzez wpieraniu administracji, popieraniu osadnictwa z Rzeszy, czy rozwoju szkolnictwa. Prowadziła też propagandę antypolską za pośrednictwem podległej sobie gazety Die Ostmark. HaKaTa zwalczała język polski w urzędach, szkołach, czy innych instytucjach publicznych. Organizacja ta wkrótce stała się jedną z najbardziej znienawidzonych przez Polaków z Poznania i zaboru pruskiego.

Na początku XX wieku intensywnie rozwijający się Poznań zaczął „dusić się” w obrębie fortyfikacji. Wtedy też podjęto decyzję o wyburzeniu części umocnień militarnych i stworzeniu nowej dzielnicy na jej miejscu. Zgodnie z planami opracowanymi w 1903 roku przez wybitnego architekta Hermanna Josepha Stübbena ta część Poznania miała podkreślić jego niemiecki charakter i być przeciwwagą dla polskiego, starego miasta. W 1904 roku powstała Królewska Komisja Rozbudowy Poznania. Najważniejszym obiektem, który został wybudowany w 1910 roku był Zamek Cesarski. Powstał w stylu neoromańskim, uważanym za „styl germański”. Monumentalna budowla o wysokości 75 metrów miała podkreślić, iż cała prowincja na zawsze zostanie częścią Rzeszy. Poznań stał się oficjalnie jedną z rezydencji cesarza. Taki status miało tylko kilka miast. Cesarz Niemiec przyjechał obejrzeć nową siedzibę 21 sierpnia 1910 roku. Oddanie Zamku i wizyta Wilhelma II wywołały przygnębienie wśród Polaków. Wszelkie nadzieje, że kurs władz w Berlinie wobec nich zostanie złagodzony nie spełniły się. Kurier Poznański z 21 sierpnia 1910 roku tak skomentował przemówienie cesarza wygłoszone z tej okazji:

W odpowiedzi na przywitanie burmistrza przyrzekł cesarz opiekę „rzetelnej pracy i działalności”. Nie trudno oczywiście domyśleć się, że polska narodowa praca i działalność nie uchodzi w oczach monarchy za „rzetelną”, boć pozbawioną jest „miłości ojczyzny niemieckiej” i przeciwstawia się temu właśnie, na co cesarz wskazywał jako na ideę przewodnią nowej rezydencji, a mianowicie, ażeby Poznań „był i pozostał strażnicą i ogniskiem niemieckiej kultury i obyczaju niemieckiego”.

Oprócz budowy samego Zamku wybudowano liczne gmachy w jego okolicy. Centralnym punktem nowej dzielnicy stał się reprezentacyjny park i plac, na którym stanął pomnik Otto von Bismarcka. Teren ten otaczały potężne budynki: Teatr Wielki, zwany Operą Poznańską oraz neorenesansowa Akademia Królewska, będąca dziś siedzibą Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Nieco dalej wybudowano budynek Banku Spółek Raiffeisena. Na przeciw Zamku stanęły potężne budynki w stylu neoromańskim: Ziemstwa Kredytowego oraz Poczty. Z tyłu rezydencji cesarza powstał monumentalny gmach, który stał się siedzibą dla Komisji Kolonizacyjnej. Dzięki tym inwestycjom Poznań stał się jednym z najnowocześniejszych miast europejskich.

 

Państwo Niemieckie przegrało I Wojnę Światową, co spowodowało jego znaczne osłabienie. Tę szansę postanowili wykorzystać Polacy. 27 grudnia 1918 roku w Poznaniu wybuchło Powstanie Wielkopolskie. Społeczeństwo polskie było do niego doskonale przygotowane: nie zatraciło tożsamości narodowej, dysponowało środkami na zaopatrzenie powstańców i elitami wojskowymi oraz politycznymi, które mogły pokierować zrywem zbrojnym. Lata doświadczeń w samoorganizacji spowodowały, że w krótkim czasie udało się utworzyć oddziały wojskowe. Armia ta w przeciągu dwóch miesięcy wyzwoliła niemal całą Wielkopolskę. Powstanie Wielkopolskie wpłynęło na decyzję państw Ententy, podczas kongresu w Wersalu, o przyznaniu tej prowincji Polsce. Następnie żołnierze z byłego Wielkiego Księstwa Poznańskiego brali udział w walkach na wschodzie, mając niemałe zasługi w obronie Warszawy przed Armią Czerwoną w 1920 roku.

Rywalizacja polsko-niemiecka na różnych płaszczyznach w Poznaniu w XIX wieku paradoksalnie wpłynęła pozytywnie na rozwój tego miasta. Działania Polaków i ich aktywność na polu kultury, gospodarki czy lokalnej polityki wymusiła reakcje władz pruskich, a potem niemieckich. Z jednej strony były to działania o charakterze negatywnym: blokowanie rozwoju szkolnictwa, a także utrudnienia administracyjne dla polskich rolników i przedsiębiorców, z drugiej zaś strony potężne inwestycje architektoniczne, ze środków państwa, na które miasto Poznań samodzielnie najprawdopodobniej nie byłoby stać. Dzięki temu gród nad Wartą stał się znaczącym miastem. Jednocześnie ta walka o stolicę Wielkopolski wpływała na sytuację w całej prowincji i ugruntowało pozycję Poznania jako politycznego, gospodarczego i kulturowego centrum zachodniej Polski.

 

 

Bibliografia

 

Źródła:

 

  • Cegielski H., O słowie polskim i koniugacjach jego, Poznań 1852.
  • Cegielski H., Życie i zasługi doktora Marcinkowskiego; rzecz z okazyi 25-letniej rocznicy założenia Towarzystwa Pomocy Naukowej im. Karola Marcinkowskiego napisana na walnem zebraniu tegoż Towarzystwa w dn. 8 lutego r. 1866, Poznań 1866;
  • Chłapowski D., O rolnictwie, Poznań 1843.
  • Cieszkowski A., Wniosek o założeniu szkoły głównej (uniwersytetu) w Poznaniu na sejmie w Berlinie, Kraków 1852.
  • Cronicae et gesta ducum sive principum Polonorum http://www.zswsucha.iap.pl/STREFA_N/WiLeHi/lektury/kronika/0011.htm [online13.09.2014]
  • Dziembowski Z., Podręcznik w sprawie wywłaszczenia zawierający obszerne omówienie ustawy z dnia 20 marca 1908 r. Tekst odnośnych prawnych przepisów oraz wyciągi z ważniejszych sądów Rzeszy, Poznań 1908.
  • Grot Z. (Ed.), Protokoły z posiedzeń Koła Polskiego w Berlinie, Poznań 1956.
  • Kasprowicz J., Żywot Karola Marcinkowskiego, Lwów 1891.
  • Kórniczanin, Kórnik 15.06.1875, nr 10.
  • Otwarcie Teatru Polskiego w Poznaniu, [in:] Warta, Poznań 1875, nr 52.
  • Ulatowski K., Gdy Poznań był małym miastem…, [in:] Poznańskie wspominki, Poznań 1960.
  • W sprawie stałego Teatru Polskiego w Poznaniu [in:] Sobótka, Poznań 1869, nr 50.

 

Opracowania:

 

  • Baszko A.,Najważniejszy dla Biblioteki Raczyńskich dokument, [in:] Winieta – pismo Biblioteki Raczyńskich, Poznań 2014, nr 2.
  • Berghahn V. R., Imperial Germany 1871-1918, New York – Oksford 2005.
  • Biesiadka J., Gawlak A., Kucharski Sz., Wojciechowski M., Twierdza Poznań, Poznań 2006.
  • Bitner-Nowak A., Wielkie i małe pieniądze [in:] Kroniki Miasta Poznania, vol. II, Poznań 1997.
  • Blanke R., Orphans of Versailes. The German In Western Poland 1918-1939, Kentucky 1993.
  • Bombicki M. R., Bazar poznański: lata świetności, Poznań 1995.
  • Boras Z., Trzeciakowski L., W dawnym Poznaniu, Poznań 1974.
  • Czubiński A., Grot Z., Miśkiewicz B., Powstanie Wielkopolskie 1918-1919, Warszawa-Poznań 1988.
  • Gomolec L., Strajki szkolne w Poznańskim w latach 1901-1907 [in:] Studia i materiały do dziejów Wielkopolski i Pomorza, Poznań 1957, vol. III.
  • Gomolec L., We wrześni przed 60 laty 1901-1961, Poznań 1961.
  • Grot Z., 100 lat zakładów H. Cegielski 1846-1946, Poznań 1946.
  • Grot Z., Dzieje Wielkopolski we wpisach, Warszawa 1963.
  • Grot Z., Hipolit Cegielski, Poznań
  • Grot Z., Pierwsi prezesi Koła Polskiego w sejmie pruskim (1849-1867) [in:] Annales Uniwersitatis Mariae Curie-Składowska, vol. XXIX, Lublin 1974.
  • Grot Z., Życie i działalność Karola Libelta, Poznań 1977.
  • Grzeszczuk-Brendel H., Josef Stübben. Rozplanowanie terenów pofortecznych w Poznaniu, [in:] Wilkaniec A., Wichrowski M., Fortyfikacje w przestrzeni miasta, Poznań 2006.
  • http://www.teatr-polski.pl/pages,details,21,historia.html [online 8.09.2014].
  • Jaffe M., Poznań pod panowaniem pruskim, Poznań 2012.
  • Jakimiec A. (Ed.), Teatr Polski w Poznaniu 1875-1975, Poznań 1975.
  • Jakóbczyk W. (Ed.), Dzieje Wielkopolski, Poznań 1973.
  • Jakóbczyk W., Hakata w latach 1901-1914, Poznań 1966.
  • Jakóbczyk W., Zasłużeni Wielkopolanie XIX wieku, Warszawa 1987.
  • Jakóbczyk W., W poznańskim Bazarze 1838-1939, Poznań 1986.
  • Kruszyński B., Poznańczycy w wojnie polsko-bolszewickiej 1919-1921, Poznań 2010.
  • Kucharczyk G., Walka Berlina z katolicyzmem 1848- 1918, Warszawa 2009.
  • Kwilecki A., Poznań stolicą Polski zachodniej, Poznań 2008.
  • Łuczak Cz., Położenie ekonomiczne rzemiosła wielkopolskiego w okresie zaborów, Poznań 1962.
  • Ostrowska-Kębłowska Z.,Architektura i budownictwo w Poznaniu w latach 1790-1880, Poznań 1982.
  • Paprocki F., Wielkie Księstwo Poznańskie w okresie rządów Flottwella 1830-1841, Poznań 1970.
  • Pragier A., Królewsko-pruska Komisja Kolonizacyjna 1886-1918, Warszawa 1920.
  • Szweykowski Z. (Ed.), Literackie przystanki nad Wartą, Poznań 1962.
  • Topolski J. (Ed.), Poznań Zarys Dziejów, Poznań 1973.
  • Topolski J., Wielkopolska poprzez wieki, Poznań 1973.
  • Trzeciakowscy M. i L., W dziewiętnastowiecznym Poznaniu, Poznań 1982.
  • Trzeciakowski L., Kulturkampf w zaborze pruskim, Poznań 1970.
  • Wicherkiewiczowa M., Bazar w Poznaniu, Poznań 1937.
  • Zieliński Z., Kulturkampf w archidiecezji gnieźnieńskiej i poznańskiej w latach 1873-1887, Poznań 2011.

Zabawy historyczne z RODM Poznań

Szanowni Państwo,

Chcąc wspomóc naszą młodzież (zwłaszcza uczącą się zdalnie) postanowiliśmy w kwietniu przygotować trochę materiałów do ćwiczeń. Zapraszamy nie tylko licealistów, ale także starszych i młodszych do wspólnej zabawy z historią.

Na początek czasy Piastów (z domieszką kultury łużyckiej). Odpowiedzi znajdziecie na samym dole.

 

  1. Jakie zabytki przedstawiają poniższe ilustracje?

  1. Kogo przedstawiają poniższe ilustracje?

 

  1. Odpowiedź w jakich miastach władali synowie Bolesława Krzywoustego?

Poznań –

Kraków i Gniezno –

Wrocław –

Płock –

Sandomierz –

A jaką ziemią władała wdowa po Bolesławie Krzywoustym Salomea z Bergu?

  1. Przyporządkuj opisy do nazwy średniowiecznego ludu lub państwa.
    Ruś Kijowska, Czechy, Prusowie, Węgry 

A. Pogańskie ludy bałtyckie zamieszkujące w średniowieczu tereny między Pomorzem, Mazowszem, Litwą, Bałtykiem. Obecnie ich terytorium zajmują: województwo warmińsko-mazurskie oraz obwód kaliningradzki.

B. Państwo słowiańskie. Od momentu koronacji Wratysława II na króla stało się królestwem, ale po jego śmierci znów utraciło na znaczeniu. Panowała tam dynastia Przemyślidów.

C. Średniowieczne państwo feudalne w Europie Wschodniej, rządzone przez dynastię Rurykowiczów pochodzenia wareskiego. Najstarsze źródło do historii tego państwa „Powieść minionych lat” wiąże początki państwa z rokiem 862, w którym wódz Waregów Ruryk przybył do Nowogrodu Wielkiego.

D. Lud koczowniczy Magyar przybył ze stepów Wschodniej Europy. Na początku X wieku zajmował obszar w Kotlinie Naddunajskiej. Ekspansja terytorialna tego państwa rozpoczęła się za panowania Stefana I Świętego.

  1. Prawda/fałsz:

Mazowszanie mieszkali na obszarze dzisiejszej Małopolski.

Bolesław Chrobry przyłączył do Polski obszar dzisiejszej Słowacji.

Około 992 r. w granicach państwa Mieszka I nie znajdowało się terytorium Moraw.

Polanie zamieszkiwali okolice dzisiejszej Warszawy.

 

  1. Jakiej bitwy dotyczy poniższy opis?

Tymczasem dostojny margrabia Hodo, zebrawszy wojsko, napadł z nim na Mieszka, który wierny cesarzowi płacił trybut aż po rzekę Wartę. Na pomoc margrabiemu pośpieszył wraz ze swoimi tylko mój ojciec, graf Zygfryd. Kiedy w dzień św. Jana Chrzciciela starli się z Mieszkiem, odnieśli zrazu zwycięstwo, lecz potem w miejscowości zwanej … brat jego Czcibor zadał im klęskę, kładąc trupem wszystkich najlepszych rycerzy z wyjątkiem wspomnianych grafów. Cesarz, poruszony do żywego wieścią o tej klęsce, wysłał czym prędzej gońców, nakazując Hodonowi i Mieszkowi, aby pod rygorem utraty jego łaski zachowali pokój do czasu, gdy przybędzie na miejsce i osobiście zbada sprawę. [Źródło cytowane za: M. Pawlak, A. Szweda, Poznać przeszłość 1, Wydawnictwo Nowa Era, 2019].

 

  1. Na podstawie poniższego tekstu odpowiedz, ilu synów miał Bolesław Krzywousty i dlaczego jeden z nich nie otrzymał swojej dzielnicy?

Gdy [Krzywousty] poczuł, że [Bóg] żąda od niego śmiertelnej powinności, poleca spisać dokumenty testamentowe. Przekazuje w nich w spadku czterem synom i to, co osiągnięte zasługami przodków, i następstwo w królestwie, wyznaczając stałe granice czterech dzielnic w ten sposób, że w rękach najstarszego miało pozostać i księstwo dzielnicy krakowskiej, i władza zwierzchnia […] A jeśliby spotkało go to, co ludzkie, zawsze starszeństwo i wzgląd pierworództwa [to, że ktoś pierwszy się urodził] miały rozstrzygnąć spór o następstwo. Przypominają mu piątego syna, to jest Kazimierza, który był jeszcze małym dzieckiem, dlatego nie pamiętał o nim. [Źródło cytowane za: M. Pawlak, A. Szweda, Poznać przeszłość 1, Wydawnictwo Nowa Era, 2019].

 

  1. Gdy kronikarz pisał o Lachach, to o jakim narodzie myślał? Jarosław i Mścisław zebrali wojów mnogich, poszli na Lachów, i zajęli grody czerwieńskie znowu, i spustoszyli ziemię lacką, i mnóstwo Lachów przywiedli [w niewolę]… [Źródło cytowane za: M. Pawlak, A. Szweda, Poznać przeszłość 1, Wydawnictwo Nowa Era, 2019].

 

Odpowiedzi:

  1. (Od góry od lewej)

Katedra w Poznaniu;

Pozostałości po siedzibie Mieszka I na Ostrowie Lednickim;

Katedra w Gnieźnie;

Gród w Biskupinie;

Drzwi gnieźnieńskie.

2.

Matyldę i Mieszka II;

Św. Wojciecha i cesarza Ottona II;

Bolesława Krzywoustego (według Matejki).

3.

Poznań – Mieszko III Stary;

Kraków i Gniezno – Władysław Wygnaniec;

Wrocław – Władysław Wygnaniec;

Płock – Bolesław Kędzierzawy/później Kazimierz II Sprawiedliwy;

Sandomierz – Henryk Sandomierski;

Salomea – Ziemią Łęczycką.

4.

Węgry – D

Czechy – B

Ruś Kijowska – C

Prusowie – A

5.

F,P,P,F

  1. Bitwy pod Cedynią.
  2. 5; kronikarz podaje, że ostatni był bardzo młody i książę o nim zapomniał. Część historyków uważa, że mógł urodzić się już po śmierci ojca i dlatego nie został uwzględniony w tak zwanym „testamencie Krzywoustego”.
  3. O Polakach, którzy na wschodzie często są nazywani Lachami.

Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej

23 marca jest Dniem Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. W związku z powyższym w marcu przygotowaliśmy dla Państwa kilka wydarzeń związanych z Węgrami. Niestety ze znanych powodów musieliśmy je odwołać.

Specjalnie dla Państwa nasz pracownik dr Adam Szabelski przygotował obszerny tekst dotyczący relacji polsko-węgierskich w średniowieczu i u progu nowożytności.

Zapraszamy serdecznie do czytania!

Ilustracja

św. Jadwiga Król Polski

 

Polska i Węgry – od rywalizacji do przyjaźni

 

Trudne początki: wiedza Węgrów o Polsce we wczesnym średniowieczu

 

Początki kontaktów polsko-węgierskich i kształtowania się opinii o Polakach sięgają pierwszej fazy rozwoju obu państw we wczesnym średniowieczu. W tym okresie tylko wąskie elity miały dostęp do wiedzy o sobie nawzajem. Tu jednak istniała duża dysproporcja między zainteresowaniem Węgrów Polską, a Polaków tym, co się dzieje na Węgrzech. Otóż młode państwo nad Wisłą, nie przykuwało uwagi ludu nad Dunajem. Tendencję tę doskonale przedstawiają statystyki. W źródłach węgierskich można odnaleźć zaledwie 35 fragmentów zapisów dotyczących potomków Lecha, z czego wyłącznie jeden o wewnętrznej historii Polski. Natomiast kronikarze Piastów piszą o Węgrzech lub Węgrach 75 razy, z czego aż 18 opisuje dzieje swoich przyszłych bratanków, w kontekstach nie związanych z historią Polski[1].

Kronika węgierska Gesta Ungarorum, jedno z najważniejszych źródeł wiedzy ówczesnych elit państwa Arpadów, wspomina o Polsce trzy razy, ale nie jako o podmiocie stosunków międzynarodowych, a o pojęciu czysto geograficznym[2]. Pierwszy raz w rozdziale XVIII anonimowy kronikarz pisał o wyprawie wojennej Bungera i o założeniu przez niego grodu Borsod do obrony granicy z Polską. Drugi raz o Polakach wspominał przy okazji wojny z Nitrą, kiedy to wybudowano umocnienia w Zwoleńskim Lesie, aby zabezpieczyć się przed Czechami i Lechitami. Ostatnia wzmianka ponownie dotyczy granicy z Polską. Wspomina się jednak o trybucie, który jakoby mieli płacić Polacy[3].

Czternastowieczny kronikarz Szymon Kéza twierdził zaś, iż po opuszczeniu Niziny Panońskiej przez Hunów, legendarnych przodków Węgrów, te ziemie zajął książę polski o imieniu Marot. Uznaje się jednak, iż jest to postać fikcyjna, a państwo, którym rządził ów władca faktycznie było Wielkimi Morawami, a nie krajem Polan[4].

Ten sam autor wspomina o Polakach jeszcze kilkukrotnie, jednakże zazwyczaj w niekorzystnym świetle, jako o wrogach, którzy popierają cesarza Henryka III lub interweniują zbrojnie, wspierając pretendentów do tronu Węgier[5].

Istnieje jednak pewien szczególny wyjątek, a mianowicie opowieść zawarta w kronice węgiersko-polskiej, która opisuje legendarne dzieje Węgrów. Otóż około 1000 r. król Stefan, późniejszy święty, wysłał poselstwo do Rzymu z prośbą, aby papież nadał jego państwu status królestwa i ofiarował mu koronę. Według kronikarza w tym samym czasie władca Polski, zapewnie przez pomyłkę nazywany Mieszkiem, również wysłał swoich przedstawicieli z podobną prośbą. Papież zgodził się podarować władcy znad Wisły „wspaniale wykonaną” koronę, którą specjalnie dla niego polecił zrobić. Jednak jeszcze tej samej nocy następca św. Piotra miał sen: ukazał mu się anioł, który rzekł[6]:

 

Jutro o godzinie pierwszej dowiesz się, że przybędzie do ciebie posłowie nieznanego ludu wywodzącego się ze Wschodnich Węgier, którzy po porzuceniu dzikości swego pogaństwa w pokorze rzuciwszy się na ziemię upraszać będą u ciebie królewską koronę dla swego księcia Stefana wraz z darem apostolskiego błogosławieństwa. Koronę więc, której przygotowanie poleciłeś dla księcia Polaków, Mieszka, ofiaruj bez walki księciu Węgrów, jak proszą o to jego posłowie, i wiedz, że należy mu się ona wraz z królewską chwałą za zasługi jego życia. Czyń przeto tak jak powiedziałem![7]

 

Rano papież posłuszny rozkazowi Boga oddał koronę poselstwu węgierskiemu.[8] Jednakże, widząc zasmucone i zawiedzone poselstwo Mieszka postanowił jakoś zadośćuczynić Polakom. Dlatego też zobowiązał ich i Węgrów do wiecznego sojuszu i przyjaźni między oboma ludami, pod groźbą ekskomuniki, jeśli któryś z nich rozpocząłby wojnę lub nie wspomógł w potrzebie sąsiada[9].

Poza kroniką węgiersko-polską trudno jednak znaleźć we wczesnośredniowiecznych źródłach węgierskich inne wyrazy sympatii dla Polaków. Północny sąsiad na tym etapie nie był zamieszkały przez lud, z którym prowadzi się typową dla średniowiecznych realiów politykę: toczy się wojny, wspiera opozycje i pretendentów do tronu,  czasem zawierane są małżeństwa dynastyczne i zawiązuje się chwilowe sojusze[10].

Sytuację dodatkowo komplikował podział dzielnicowy Polski po panowaniu Bolesława Krzywoustego. Wtedy narasła dysproporcja między małymi, zwaśnionymi księstwami Piastów, a państwem Arpadów, którego władcy, mimo wstrząsów wewnętrznych, zachowali nieprzerwanie tytuł królewski i władali jednym z największych krajów w średniowieczu. Polska nie była więc dla Węgier równorzędnym partnerem. Postrzeganie jej znakomicie ilustrował list Beli IV do papieża Innocentego IV, w którym wyrażał swój żal, iż w związku z zagrożeniem tatarskim musi swoje córki, węgierskie królewny, wydawać za „tylko” książęta, na przykład za Bolesława Wstydliwego[11].

Jednakże to właśnie za sprawą tych małżeństw wzrosło zainteresowania Węgrów północnym sąsiadem, co doprowadziło do ściślejszych kontaktów obu państw. Wraz z królewnami do państewek piastowskich przybywali także węgierscy dworzanie. Relacje te skutkowały na przykład powstaniem, istniejącej do dziś w świadomości obu narodów, legendy o św. Kindze[12].

 Ilustracja

Święty Stefan

 Polscy Piastowie sojusznikami Arpadów 

 

Przełomowym okresem w postrzeganiu Polaków przez Węgrów okazał się wiek XIV. To wtedy doszło do zdecydowanych zmian w wewnętrznej i zewnętrznej polityce państwa nad Dunajem, które spowodowały ogromny wzrost zainteresowania północnym sąsiadem. Te wielkie przemiany zapoczątkowała 14 stycznia 1301 śmierć ostatniego przedstawiciela dynastii Arpadów, Andrzeja III. Rozpoczęła się wojna domowa między Wacławem I[13] królem Czech, który był w linii żeńskiej wnukiem Beli IV a Karolem Robertem Andegaweńskim, wnukiem Stefana V. Czechy Przemyślidów, a później Luksemburgów – wspólny wróg Władysława Łokietka walczącego o zjednoczenie ziem polskich i Karola Roberta pragnącego zdobyć, a następnie utrzymać Koronę Świętego Stefana, zjednoczył oba państwa ścisłym sojuszem wojskowym[14].

Jednym z najważniejszych priorytetów polityki zagranicznej Węgier stało się utrzymanie państwa polskiego poprzez wsparcie dyplomatyczne i militarne, tak aby nie upadło od ciosów sąsiadów. Zwłaszcza ważne stało się, aby Luksemburgowie zrzekli się praw do tronu krakowskiego. Gdyby go zdobyli, Andegawenowie zagrożeni od zachodu i północy musieliby ulec przewadze Jana Luksemburskiego[15].

Zainteresowanie Polską i szukanie sojuszników przeciw Czechom było powodem małżeństwa Karola Roberta z Marią Piastówną Śląską, córką księcia bytomsko-cieszyńskiego[16].  Za sprawą inspiracji dworów królewskich dochodziło również do ślubów między najważniejszymi rodami, czego przykładem może być związek Anny Piastówny Oświęcimskiej z Tomaszem Széchényi[17]. Jednak znacznie bardziej istotne okazało się drugie małżeństwo Andegawena, z Elżbietą, córką Władysława Łokietka. Zgodnie ze średniowieczną tradycją przypieczętowało ono sojusz zawarty między oboma państwami w 1320 roku. Żaden wcześniejszy związek dynastyczny nie doprowadził do takiego zbliżenia między Polską, a Węgrami[18].

To dzięki Elżbiecie i jej wpływowi na politykę zagraniczną Karola Roberta, a później Ludwika Wielkiego[19] wobec Polski, ostatni Piastowie w najtrudniejszych sytuacjach mogli liczyć na wsparcie południowego sąsiada. I tak w 1327 roku Węgry zagroziły wojną Janowi Luksemburskiemu, jeśli nie zakończy działań zbrojnych przeciw Władysławowi Łokietkowi, co spowodowało wstrzymaniem wyprawy czeskiej na Kraków. Również w 1328 i 1330 posiłki węgierskie wspierały zmagania Polski z Zakonem Krzyżackim. Niezwykle istotna dla działań Kazimierza Wielkiego, okazała się pomoc w mediacjach z Czechami i Zakonem w Wyszehradzie w 1335, czy też wsparcie podczas wojen toczonych o Ruś Halicką[20].

Zainteresowanie sprawami polskimi zwiększył jeszcze bardziej problem sukcesji po Kazimierzu Wielkim. W związku z brakiem męskiego dziedzica, jednym z najważniejszych kandydatów na tron po nim, między innymi dzięki działalności Elżbiety, był Ludwik, wnuk Władysława Łokietka. Pierwsza umowa została zawarta w 1339 roku, kiedy, za pomoc w sprawach Rusi, Karol Robert uzyskał akt sukcesyjny. Następnie potwierdzono i poszerzono umowę układem budzyńskim w 1355 roku. Przez następne lata Andegawenowie przygotowywali się do uzyskania polskiej korony, budując przychylne sobie stronnictwa, na przykład zjednując stan mieszczański poprzez nadanie przywileju kupcom polskim na Węgrzech w 1368 roku[21].

Ilustracja

Ludwik Węgierski (Wielki)

 

Pierwsza unia personalna: Andegawenowie na polskim tronie

 

Nowy rozdział we wzajemnych stosunkach rozpoczął się po śmierci Kazimierza Wielkiego w dniu 5 listopada 1370 roku. Wtedy to, dzięki koronacji Ludwika, Polska i Węgry zostały połączone po raz pierwszy w dziejach unią personalną. Kraków nie stał się jednak siedzibą nowego władcy na długo. Powrócił on na Węgry, pozostawiając w nowym królestwie jako regentkę swoją matkę Elżbietę. Podczas jej panowania, do Polski przybyło wielu Węgrów. I chodź w pamięci i rodzimej historiografii ten okres uznawany jest za nienajlepszy dla państwa polskiego, faktycznie był to czas dużych zmian. Dzięki Andegawenom doszło do wymiany nowych prądów myślowych, rozwiązań w administrowaniu państwem i wizji jego rozwoju, doświadczeń w gospodarce i handlu płynących z Neapolu, Francji, Węgier i innych bardziej rozwiniętych krajów zachodniej Europy[22].

Polska chwilowo znów stała się ważna w oczach dworu w Budzie w momencie problemów z sukcesją po Ludwiku, gdyż król nie posiadał męskiego dziedzica. Andegawen wraz z matką rozpoczął intensywne zabiegi, aby szlachta polska, w zamian za przywilej nadany w 1374 roku w Koszycach, zgodziła się uznać jedną z jego córek prawowitym następcą. Pierwsza unia personalna zakończyła się wraz ze śmiercią króla Ludwika w nocy z 10 na 11 września 1382 roku[23].

Królem Polski została Jadwiga, zaś na Węgrzech na tron wstąpił mąż jej siostry Marii, Zygmunt Luksemburski. Mimo, iż Andegawenka została wybrana królem, to zainteresowanie polityki polskiej, zamiast ku Węgrom, skierowało się na wschód. Stosunki między dwoma dworami uległy wyraźniej zmianie, szczególnie po śmierci Jadwigi, gdy wcześniejszy sojusz został ostatecznie zerwany. Co więcej, Zygmunt poparł Zakon Krzyżacki w konflikcie z Jagiełłą, wypowiadając Królestwu Polskiemu wojnę i w 1410 roku jego wojska dokonały wypadu na Ziemię Sądecką. Po niemal wieku przyjaźni i współpracy, oba państwa znalazły się w przeciwnych obozach. Jednakże i w tym okresie doszło do wydarzenia, które pozytywnie wpłynęło na dalszy rozwój kontaktów polsko-węgierskich. Otóż w 1412 Zygmunt pożyczył pieniądze od Jagiełły pod zastaw miast spiskich. Grody te rychło stały się miejscem spotkań, przenikaniem kultur, a przede wszystkim szerokiej wymiany handlowej[24]. Nie zmieniło to jednak faktu, iż polityka Zygmunta przez całe jego panowanie była antypolska[25].

 

Druga unia personalna

 

Tymczasem nowe zagrożenie jakie pojawiło się na Bałkanach ze strony Turcji zmusiło Węgrów do zmiany polityki i ponownego zaciśnięcia relacji z Polską. Tym razem jednak, to kraj nad Wisłą stał się partnerem silniejszym i odwrotnie niż w wieku XIV, to od niego oczekiwano pomocy. Również dynastia Jagiellonów czuła się na tyle potężna, że rozpoczęła starania o uzyskanie tronów czeskiego i węgierskiego[26]. Na Węgrzech rywalizowały dwa stronnictwa – pierwsze popierające Habsburgów, a drugie Jagiellonów. Mimo, iż większość opowiadała się za Władysławem synem Jagiełły, doszło do legalnej koronacji niemowlęcia – Władysława V Pogrobowca, zgodnie z zasadami z użyciem Świętej Korony przez arcybiskupa Esztergom w Székesfehérvár[27].

Dnia 29 czerwca 1440 na sejmie budzińskim możni węgierscy unieważnili jednak tę koronację i powołali na tron polskiego Władysława[28]. Spowodowało to rozpoczęcie wojny domowej, która doprowadziła de facto do podziału kraju na dwie części. Wreszcie, dnia 14 grudnia 1442 doszło do ugody[29].

Okres panowania Władysława, mimo iż krótki i burzliwy, doprowadził do zmian postrzegania Polaków na Węgrzech. Po raz pierwszy występują oni jako sojusznicy, których pomoc jest niezbędna. Także poprzez liczne rzesze przybyłych razem z królem polskich dworzan, rycerzy i duchownych, doszło do różnorodnych kontaktów na wielu poziomach. Dotychczas relacje polsko-węgierskie dotyczyły tylko elit, teraz Polaków mogły poznać niższe warstwy społeczne. Przykładem może być ludowa zabawa – wyliczanka Lengyel László (Władysław Polak). Akcja gry toczy się w czasach konfliktu Elżbiety, matki Pogrobowca z Warneńczykiem. Udział biorą dwie grupy: pierwsi to miejscowi, a drudzy to „ludzie dobrego króla”, którzy zniszczyli most najprawdopodobniej w toku działań wojennych, ale obiecują go naprawić. Zabawa polega na wyliczaniu coraz bardziej absurdalnych rzeczy lub surowców, z których można go naprawić. Otóż warto zwrócić uwagę, iż Władysław jest nazywany dobrym królem, a jego rycerze (Polacy?) są również honorowi i wynagradzają za poniesione straty[30].

Turcy świadomi podziałów na Węgrzech, wynikających z wojny dwóch stronnictw, rozpoczęli działania zbrojne. W 1442 doszło do oblężenia Belgradu, którego załoga mimo dużych strat zdołała się jednak obronić. W celu zyskania na czasie, młody król Węgier po koronacji wysłał pod obleganą twierdzę posła Piotra z Łększyna. Polak miał powiadomić sułtana, o tym, iż Węgrzy zyskali silnego sojusznika w postaci sąsiada z północy. Osmanowie po odstąpieniu Belgradu kontynuowali dalej najazd na Siedmiogród. Zostali jednak pokonani przez znakomitego wodza Hunyady’ego[31].

To pozwoliło przejść w roku następnym do kontrofensywy i zorganizowania wielkiej wyprawy przeciw Turkom. Brali w niej udział również rycerze z Polski, na przykład Piotr Szamotulski, Mikołaj z Brzezia i Jan Tarnowski. Wojska chrześcijańskie zdobyły między innymi Sofię i stoczyły kilka zwycięskich bitew, po których zaczęły napływać posiłki od ludów podbitych przez muzułmanów: Bośniaków, Serbów, Albańczyków. Braki w zaopatrzeniu i zmęczenie wojsk zmusiły jednak króla Władysława do powrotu. Mimo to należy uznać, iż rok 1443 był znacznym sukcesem młodego władcy[32].

Dzięki tym zwycięstwom, poselstwu węgierskiemu pod koniec kwietnia 1444 udało się uzyskać dziesięcioletni pokój na niezwykle korzystnych warunkach. Odzyskano terytoria i wpływy na Bałkanach z czasów Zygmunta Luksemburskiego. Niestety, pod wpływem nuncjusza papieskiego Juliana Cesariniego, Władysław kilka dni po zaprzysiężeniu porozumienia z sułtanem rozpoczął nową wojnę, która skończyła się katastrofą pod Warną i śmiercią młodego monarchy[33].

 

Ilustracja

Władysław Warneńczyk

 

Okres Hunyadiego: rywalizacja zamiast współpracy

 

Po śmierci króla regentem został Hunyadi. Stosunki polsko-węgierskie uległy zamrożeniu, gdyż państwo Władysława przeorientowało w tym okresie swoją politykę zagraniczną w kierunku Bałtyku. Natomiast Hunyadi, nie wierząc w pomoc innych państw chrześcijańskich, skupił się na samotnej walce z Turkami[34].

Mimo to, pamięć o szczególnie bliskich kontaktach, była wciąż żywa, o czym może świadczyć list z 1448 roku János Vitéza, późniejszego arcybiskupa Esztergom, w którym pisał do króla polskiego Kazimierza IV o wyjątkowo bliskich związkach przyjaźni między Polską a Węgrami[35].

Relacje między oboma państwami zdecydowanie pogorszyły się jednak za rządów syna regenta, Macieja, zwanego Korwinem, czego znakomitym przykładem mogą być słowa z Pieśni o śmierci króla Macieja z roku 1490, w której podmiot liryczny mówi do zmarłego „byłeś straszny dla Polaków”[36].

Przyczyną rywalizacji, która doprowadziła do konfliktu, były działania domu Jagiellonów, mające na celu trwałe opanowanie tronów Czech i Węgier przez tę dynastię. Prawa do nich uzyskali synowie Kazimierza po swojej matce Elżbiecie Rakuszance, spadkobierczyni Władysława Pogrobowca. Ich przeciwnik, Maciej, prowadził agresywną politykę wobec państw regionu. Planował on zdobyć koronę cesarską, czego pierwszym krokiem miał być podbój państw Korony Przemyślidów i uzyskanie godności elektora Rzeszy. Połączenie Rzeszy i Węgier oraz uzyskanie hegemonii w środkowej Europie, miało być dla Korwina narzędziem do ostatecznego celu: wygnania Turków z kontynentu. Bezpośrednią przyczyną rozpoczęcia walk było obwołanie przez katolików królem czeskim Macieja w Ołomuńcu w 1469 roku, a także elekcja w Kutnej Horze w 1471 roku, podczas której stronnictwo husyckie dokonało wyboru na króla Władysława Jagiellończyka[37].

W celu przejęcia tronu, najstarszy syn Kazimierza udał się do Pragi, do której dotarł 19 sierpnia 1471 roku[38]. Tymczasem chcąc przejąć inicjatywę militarną zdecydowano o wysłaniu wyprawy na Węgry z królewiczem Kazimierzem na czele. Armia ta nie była w stanie samodzielnie zdobyć tego kraju, jednakże liczono na silne wsparcie części możnowładztwa i duchowieństwa, z którymi dwór krakowski był w ciągłym kontakcie. Niestety spisek szybko został wykryty i rozbity przez Macieja Korwina. Wkrótce, mimo kilku początkowych sukcesów, osamotnione wojsko polskie musiało się wycofać, a plan osadzenia królewicza Kazimierza na tronie węgierskim się nie powiódł[39].

Działania zbrojne trwały jednak dalej i wojska zaciężne na żołdzie Jagiellonów wciąż atakowały dzisiejszą Słowację. Spowodowało to najazd Węgrów na początku 1474 i spustoszenie Podkarpacia[40].  Wojna toczyła się także na terenie Czech, gdzie Maciejowi udało się podbić Morawy, Śląsk i Łużyce, dzięki doskonale wyszkolonej najemnej armii. Wielka wyprawa czesko-polska na Śląsk w tym samym roku, w sile około 50-60 tys. ludzi, wskutek braków w zaopatrzeniu, a także udanej obrony Wrocławia przez Korwina, nie osiągnęła swoich celów i okazała się ogromną klęską Jagiellonów[41].

Ostatcznie 30 lipca 1479 podpisano pokój, na mocy którego Czechy „właściwe” otrzymał Włądysław, a Śląsk, Morawy i Łużyce zostały przy Macieju Korwinie. Obaj władcy zachowali tytuł króla Czech. Mimo traktatu relacje polsko-węgierskie, aż do śmierci władcy Węgier pozostały zdecydowanie złe, na co miała nałożyć się także rywalizacja o wpływy w Mołdawii i Wołoszczyźnie[42].

Imperium Macieja Korwina

 

Węgry Jagiellonów – stagnacja i upadek

 

Śmierć Korwina w 1490 roku rozpoczęła nowy etap we wzajemnych stosunkach. Do walki o koronę stanęło czterech kandydatów: Jan Korwin, syn Macieja, Maksymilian Habsburg, Władysław król Czech i Jan Olbracht królewicz polski. Niestety ambicje Jagiellonów zniweczyły solidarność dynastyczną i doprowadziły do wojny między braćmi. Umożliwiło to Habsburgom odzyskanie ich ziem dziedzicznych z Wiedniem. Ostatecznie możnowładcy węgierscy opowiedzieli się za Władysławem, co umożliwiło mu zdobycie państwa świętego Stefana. Uznawany był za monarchę słabego, nieudolnego i chwiejnego, którym będzie można łatwo sterować i to zaważyło na jego wyborze. Kazimierz doprowadził do zawarcia rozejmu między synami i już na sejmie Rzeszy w Norymberdze w 1491 roku bronił praw Władysława do korony węgierskiej[43].

Wzrastające zagrożenie tureckie, a także narastająca anarchia w kraju zmusiła wkrótce Węgrów i Władysława do powrotu do przyjaznej polityki wobec Polski. Dlatego już w 1492 roku zawarto sojusz między oboma krajami skierowany przeciwko Osmanom i nieoficjalnie także przeciw cesarzowi rzymskiemu. Zwłaszcza to drugie zagrożenie wywoływało zaniepokojenie w Krakowie. Jan Olbracht pisał do brata Aleksandra na Litwie pod koniec 1493 roku, iż działania Habsburgów są zagrożeniem dla całej dynastii Jagiellonów, gdyż współpracują oni z wrogą Moskwą, Mołdawią i Zakonem Krzyżackim. W celu ukazania jedności synów Kazimierza, w roku następnym zorganizowano zjazd w Lewoczy. Jan Olbracht starał się ukazać jako rzecznik całego bloku Czech, Węgier, Polski i Litwy. Zjazd miał zwłaszcza umocnić Władysława na tronie[44].

Klęska bukowińska Olbrachta spowodowała kolejne najazdy tatarskie i tureckie na ziemie Jagiellonów. Dodatkowo interwencja w Mołdawii spowodowała konflikt z Węgrami. Ostatecznie spór rozwiązano poprzez podpisanie nowych traktatów sojuszniczych w 1498 i 1499 roku. Spowodowały one jednak zrzeczenie się przez Polskę wpływów w tym hospodarstwie[45].

Współpraca polsko-węgierska uległa zahamowaniu za czasów panowania Aleksandra Jagiellończyka. Wynikało to ze zmiany orientacji polityki zagranicznej nowego króla i skupienie jego uwagi na wydarzeniach na wschodzie. Tymczasem na Węgrzech w siłę urosło stronnictwo „narodowe”, na czele którego stał ród Zapolyów. Współpracę z nim rozpoczął królewicz Zygmunt, przebywający wtedy na dworze brata jako namiestnik Śląska i Łużyc[46]. Po śmierci Aleksandra, Zygmunt został królem Polski. Jego polityka zagraniczna duży nacisk kładła na stosunki z Węgrami. Odnowił sojusz z tym państwem, rozwiązał konflikt o wpływy w Mołdawii, a także ustalił wspólną politykę z Władysławem wobec Turcji[47]. Niezwykle ważnym wydarzeniem było zazębienie współpracy Zygmunta ze stronnictwem narodowym poprzez małżeństwo z Barbarą Zapolyą. Decyzja ta podyktowana była chęcią osłabienia stronnictwa habsburskiego, wbrew woli Władysława. Istotne było także podpisanie tajnego przymierza w 1512 roku, dotyczącego sojuszu Zygmunta i stronnictwa „narodowego”[48].

Słaby władca, napady tureckie, liczne bunty chłopów i walki stronnictw coraz bardziej komplikowały stosunki na Węgrzech. Wśród tej anarchii, dzięki zwycięstwom nad podjazdami Osmanów, a zwłaszcza pokonaniu chłopskich kuruców pod Temeszwarem, wciąż rósł autorytet Jana Zapolyi. Tymczasem nieudolny władca jakim był Władysław, coraz bardziej opierał się na cesarzu Maksymilianie, czym jeszcze bardziej zniechęcał do siebie poddanych. Walka między Zygmuntem, a Habsburgami weszła w decydującą fazę. Rywalizacja przebiegała nie tylko na Węgrzech, gdyż Wiedeń wspierał także Krzyżaków w podważeniu II pokoju toruńskiego i Wielkie Księstwo Moskiewskie, które zaatakowało Litwę[49].

Ostatecznie dwie wielkie dynastie spotkały się na zjeździe w Wiedniu w celu zażegnania konfliktu. Doszło do rozerwania niebezpiecznej dla domu Jagiellonów koalicji cesarz rzymski – Zakon – Moskwa. Zawarto traktat, którego ceną były dwa małżeństwa dzieci Władysława: Ludwika z wnuczką i Anny z wnukiem Maksymiliana. Ludwik został natomiast adoptowany przez cesarza. W ten sposób Habsburgowie zapewnili sobie w przyszłości objęcie władzy na Węgrzech. Ogłoszono go również wikariuszem cesarstwa rzymskiego. Był to jednak akt niezgodny z prawem Rzeszy, ponieważ cesarz nie mógł za życia wskazywać elektorom swojego następcy[50]. Należy podkreślić, iż zgodnie z ustaleniami najnowszych badań, traktat ten nie był aktem sukcesyjnym dla Habsburgów oraz nie dawał im praw do tronu w Czechach i na Węgrzech[51].

Rządy Ludwika II okazały się katastrofalne dla Węgier. Kraj znalazł się na krawędzi wojny domowej. Skarbiec królewski był pusty, władza centralna niemal nie istniała, a wojsko nie było w stanie bronić swych granic. Tymczasem Sulejman Wspaniały w 1526 roku przekroczył Dunaj maszerując w głąb państwa. Młody Jagiellończyk stanął na czele armii liczącej około 25 tys. żołnierzy, w tym wielu Polaków. Została ona rozbita, a władca zginął w bitwie pod Mohaczem. Niezależne Węgry przestały istnieć[52].

Śmierć Ludwika II

 

Po Mohaczu: Jagiellonowie wsparciem dla króla „narodowego”

 

Do walki o spadek po Ludwiku II stanął Jan Zapolya i Ferdynand Habsburg. Mimo podpisanego wcześniej tajnego sojuszu Zygmunt Stary nie przyszedł z pomocą militarną i nie pozwolił, aby Polska została wciągnięta w ten konflikt. Walki były bardzo zajadłe, ale Zapolya wkrótce musiał ulec. Za zgodą władcy Polski uciekł do Tarnowa, gdzie znalazł schronienie u hetmana Jana Tarnowskiego. Mimo to, na większe poparcie oficjalnie od dworu krakowskiego liczyć nie mógł. Faktyczną pomoc uzyskał wskutek tajnej dyplomacji królowej Bony, która przez całe życie prowadziła politykę antyhabsburską. W ten sposób wkrótce Zapolya dysponował posiłkową armią polską, dzięki której mógł wyruszyć na Węgry. Nie można zapomnieć również o jej ciągłym wsparciu dyplomatycznym udzielanym, między innymi, w Stambule. Z wielkim zaangażowaniem służył królowi Janowi ród Łaskich. Prymas Jan Łaski agitował wśród szlachty, aby zaciągali się pod chorągwie Zapolyi. Najwięcej zdziałał jego bratanek Hieronim Łaski, który objechał dwory Bawarii, Anglii, Francji i Dani szukając pomocy dla nowego króla Węgier. W końcu udał się do Turcji, aby tam uzyskać pomoc tego mocarstwa. Udało się. Odtąd Osmanowie będą wspierać przez następne lata narodowych władców Węgier. Krajowi jednak przyjdzie za to zapłacić ogromną cenę[53].

Wyczerpanie obu stron wykorzystała strona polska, aby zaproponować swoją mediację. Faktycznie w listopadzie 1530 doszło do zjazdu węgiersko-austriackiego w Poznaniu. Zakończył się on jednak tylko tymczasowym rozejmem[54].

W celu pogłębienia współpracy i wsparcia Zapolyi, podjęto decyzję o wydaniu za niego córki Zygmunta i Bony, królewny Izabelli. Dwór w Krakowie nie chciał, aby doszło na przykład do małżeństwa króla Węgier z którąś z Habsburżanek[55]. Półtora roku po ślubie Jagiellonka urodziła syna Jana Zygmunta (Nadano mu imię na cześć dziadka). Dwa tygodnie później doszło do nieszczęścia, Jan nagle stracił przytomność, a po kilku dniach zmarł. Młoda królowa została wdową w wieku dwudziestu jeden lat i jednocześnie regentką kraju ogarniętego straszliwą wojną[56].

Jan Zygmunt jako niemowlę został okrzyknięty królem. Zygmunt Stary odciął się jednak od córki. Uważał, że powinna wyrzec się swojej części Węgier i zawrzeć pokój z Habsburgami w imię uznania zwierzchności cesarza i solidarności chrześcijańskiej. W tej sytuacji Izabella jedynej pomocy mogła szukać u sułtana. Ten na osobistej audiencji przyjął płaczące dziecko, wziął je na ręce i obiecał mu opiekę. Pod pretekstem ochrony, Turcy zajęli w 1541 Budę i centralne Węgry pozostawiając swemu „słudze”, jak tytułowano młodego Zapolyę tylko Siedmiogród[57].

Po dziesięciu latach panowania w tej części Węgier, w 1551 roku Izabella na mocy układów została zmuszona do oddania swoich ziem Habsburgowi. Ferdynand mimo obietnic nie podarował jej dóbr mających zapewnić Jagielonce utrzymanie. Udała się więc na wygnanie do Polski. Mimo życzliwości nowego króla Zygmunta Augusta, nie mogła liczyć, ani na wsparcie militarne, ani dyplomatyczne. Jego polityka jej brata wobec Austrii była bardziej realistyczna, niż Zygmunta Starego. Dodatkowo w 1553 roku nadał on siostrze dobra w Sanoku, blisko granicy z Turcją. Król korespondował też z sułtanem, który był gotów wesprzeć Izabellę. W tym czasie ofensywa Turków wypierała z Siedmiogrodu Habsburgów. Do Wiednia w 1556 roku wysłano również Marcina Kromera w obronie praw Zapolyów. Ferdynand musiał się wycofać i oddać wschodnie Węgry. Izabella wraz z synem wróciła do swoich ziem. Warto wspomnieć, iż mowę powitalną wygłosił młody szlachcic, późniejszy król polski, Stefan Batory[58].

W 1559 roku po ciężkiej chorobie Izabella zmarła. Tuż przed jej śmiercią na sejmie siedmiogrodzkim wygłoszono mowę, w której dziękowano, że „poświęciła swoją kochaną ojczyznę (Polskę) i spokojniejsze i wygodne życie, i wzięła na swe barki tyle zmartwień i trosk, i z tego powodu zaniemogła”[59].

Jej syn, Jan Zygmunt zmarł w 1571 roku, w wieku zaledwie 31 lat. Wielkie nadzieje wiązali z nim nie tylko Węgrzy, ale również Polacy, gdyż w związku z bezdzietnością Zygmunta Augusta, był on uznawany za naturalnego kandydata na krakowski tron[60].

I w ten sposób zakończył się pierwszy okres kształtowania się relacji polsko-węgierskich. Choć mogło się wydawać, że relacje między sąsiednimi narodami uległy zamrożeniu, to wkrótce szlachta polska szukająca nowego króla znów zwróci oczy w kierunku Karpat i stamtąd wezwie na tron w Krakowie Stefana Batorego.

Ilustracja

Stefan Batory

 

[1] R. Grzesik, Polska Piastów i Węgry Arpadów we wzajemnej opinii (do 1320), Warszawa 2003, s. 56-57.

[2] Ibid., s. 50-51.

[3] Ibid., s. 50-51.

[4] Ibid., s. 50.

[5] Ibid., s. 53-54.

[6] R. Grzesik (red.), Żywot Św. Stefana Króla Węgier, czyli kronika węgiersko-polska, Warszawa 2003, s. 67-70.

[7] Ibid., s. 71-72.

[8] Ibid.,  s. 72-73.

[9] Ibid.,  s. 75.

[10] Idem, Polska Piastów i Węgry Arpadów we wzajemnej opinii (do 1320), Warszawa 2003, s. 55.

[11] Ibid., s. 56 i 111.

[12] Ibid., s. 113.

[13] W Polsce panował pod imieniem Wacława II.

[14]S. A. Sroka, Historia Węgier do 1526 roku, Bydgoszcz 2000, s. 52-54;  A. Brückner, Dwa Bratanki, [w:] Idem, Kultura, piśmiennictwo, folklor, Warszawa 1974 s. 383-400.

[15] J. Dąbrowski, Elżbieta Łokietkówna 1305-1380, Kraków 2007 s. 76-77; J.R. Nowak, Polak-Węgier, [w:] Sąsiedzi i inni, Andrzej Garlicki (red.),Warszawa 1977, s. 56-60.

[16] S. Sroka, Z dziejów stosunków polsko-węgierskich w późnym średniowieczu, Kraków 1995, s. 29-48.

[17] Ibid., s. 103-113

[18] Ibid.,  s.10-11.

[19] W Polsce znanego jako Ludwik Węgierski.

[20] J. Dąbrowski, op. cit., s. 76-79; W. Felczak, Historia Węgier, Wrocław-Warszawa-Kraków 1966, s. 60.

[21] J. Dąbrowski, op. cit., s. 76-87.

[22] J. Dąbrowski, op. cit., s. 92-139; S. A. Sroka, Historia…, op. cit., s. 71-72. W. Felczak, op. cit., s. 61-62.

[23] J. Dąbrowski, op. cit., s. 139-141; S. A. Sroka, Historia… op. cit., s. 72-74.

[24] S. A. Sroka, Historia op. cit., s. 88-89; W. Felczak, op. cit., s. 72-73.

[25] K. Olejnik, Władysław III Warneńczyk, Szczecin 1996, s. 58-61.

[26] Ibid., s. 75-79.

[27] E. Tóth, K. Szelényi, A Magyar Szantkorona – Királyok és koronázások, Budapeszt 1996 s. 73.

[28] Ulászló i László oznaczają imię Władysław. Ulászló zostało wprowadzone przez Węgrów, dla odróżnienia „polskiego” Władysława od jego imiennika – Pogrobowca. Kolejny Jagiellona na Węgierskim tronie przyjmie również imię Ulászló.

[29] S. A. Sroka, Historia,… op. cit., s. 94.

[30] T. Zalesińska,  Zabawa dzieci węgierskich, której bohaterem jest król polski Władysław III [w:] Z dziejów polsko-węgierskich stosunków historycznych i literackich, I. Csapláros, A. Sieroszewski (red.), Warszawa 1979, s. 122-129.

[31] K. Olejnik, Władysław III Warneńczyk, Szczecin 1996, s. 179-183; J. Reychman, Dzieje Węgier, Łódź 1967, s. 22-23.

[32] K. Olejnik, op. cit., s. 186-201; W. Felczak, op. cit., s. 86-88.

[33] K. Olejnik, op. cit., s. 215-272; W. Felczak, op. cit., s. 88-89.

[34] W. Felczak, op. cit., s. 89-95.

[35] J. R. Nowak, Polacy a powstanie Rakoczego, [w:] Z dziejów polsko-węgierskich stosunków historycznych i literackichop. cit., s. 31.

[36] I. Csapláros, Stosunki literackie węgiersko-polskie, [w:] Historia literatury węgierskiej, Wrocław 1966, s. 275.

[37] K. Baczkowski, Walka Jagiellonów z Maciejem Korwinem o koronę czeską w latach 1471-1479, Kraków 1980, s.13-20 i 32-35. S.A. Sroka, op. cit., s. 103.

[38] K. Baczkowski, op. cit., s.43-45.

[39] Ibid., s. 48-58.

[40] Ibid., s. 89-93.

[41] Ibid., s. 107-123.

[42] Ibid., s. 160-169.

[43] K. Baczkowski, Zjazd Wiedeński 1515, Warszawa 1975, s. 36-41; S.A. Sroka, Historia… op. cit., s.112-116; M. Duczmal, Izabela Jagiellonka królowa Węgier, Łódź 2000, s. 105-107.

[44] K. Baczkowski, Zjazd Wiedeński…, op. cit., s. 47-51.

[45] Ibid., s. 53-54.

[46] Ibid., s. 58-59.

[47] Ibid., s. 65.

[48]Ibid., s. 69-87; S.A. Sroka, op. cit., s. 116-118; M. Duczmal, Izabela Jagiellonka, s. 113-114.

[49] K. Baczkowski, Zjazd Wiedeński…, op. cit., s. 113-119 i 148-151.

[50] Ibid., s. 202-233.

[51] S.A. Sroka, Historia…, op. cit., s. 123-124.

[52] Ibid., s. 125-126. M. Duczmal, op. cit., s. 121-124.

[53] M. Duczmal, op. cit., s. 125-126 i 150-157.

[54] Ibid., s. 157-158.

[55] Ibid., s. 175-193.

[56] Ibid., s. 216-221; J. Noville, Transylwania. Obszar kontaktów i konfliktów, Bydgoszcz 1997, s.127-130.

[57] M. Duczmal, op. cit., s. 237-250.

[58] Ibid., s. 334-345, 365, 389-401.

[59] Cyt. E. Veress, Izabella királyné, Budapeszt 1901 za: M. Duczmal, op. cit., s. 431.

[60] Ibid., s. 444.