Ośrodek Debaty Międzynarodowej Poznań

SIEĆ REGIONALNYCH OŚRODKÓW DEBATY MIĘDZYNARODOWEJ

Książę Franciszek II Rakoczy w Polsce

Szanowni Państwo,

RODM w Poznaniu przygotował dla Państwa krótką podróż śladami Franciszka II Rakoczego – przywódcy powstania przeciw rządom Habsburgów na Węgrzech i niedoszłego króla Polski.

Publikacja tekstu jest nieprzypadkowa. Dokładnie trzysta lat temu książę udał się na wygnanie do tureckiego Rodostó. Dotarł do niego 24 kwietnia 1720 roku i tam zmarł 8 kwietnia 1735 roku.

Zapraszamy serdecznie do lektury!

Książę Franciszek II Rakoczy w Polsce

dr Adam Szabelski, RODM Poznań

Początek XVIII wieku był dla obu narodów: polskiego i węgierskiego wyjątkowy. Po wyparciu Turków Węgry zostały na powrót zjednoczone. Jednak nasi bratankowie szybko się rozczarowali. Rządy Habsburgów okazały się niemal równie despotyczne, jak Osmanów. W końcu zdesperowani Węgrzy rozpoczęli powstanie przeciwko Wiedniowi.

Tymczasem w Rzeczypospolitej doszło do wojny domowej między zwolennikami Augusta II oraz Stanisława Leszczyńskiego, w której aktywnie uczestniczyły sąsiednie państwa: Saksonia, Rosja i Szwecja. Polska przestała być w wyniku ów konfliktu mocarstwem.

Te tragiczne wydarzenia znów połączyły ze sobą dwa narody. Postacią, która zaś stała się symbolem epoki był Franciszek II Rakoczy – przywódca antyhabsburskiego powstania, a jednocześnie w pewnym momencie kandydat do polskiej korony.

Niniejszy artykuł ma na celu przybliżyć pobyt księcia w Polsce. Temat ten nad Wisłą jest niestety wciąż nie doczekał się wystarczających opracowań, a tym bardziej nie jest powszechny w polskiej świadomości.

W języku polskim dostępne są tylko nieliczne źródła wytworzone przez Węgrów i dotyczącego pobytu Rakoczego w Polsce. Są to między innym kilka wierszy kuruckich (jak nazywano powstańców)[1], Pamiętniki i Wyznania samego Franciszka Rakoczego[2] czy też nieco zapomniane notatki Adama Szathmáry-Királyego z podróży po Polsce[3].

Nie ma jednak opracowań dotyczących tylko i wyłącznie pobytu Franciszka II w Polsce nie licząc krótkiego artykułu Hopp Lájosa o pobycie księcia w Gdańsku przetłumaczonego na język polski[4] oraz artykułu Zofii Bieńkowskiej o związkach Rakoczego z miastem Jarosław[5]. Dość sporo na ten temat można przeczytać jedynie w pracach Bożeny Popiołek dotyczącej kochanki księcia – Elżbiety Sieniawskiej[6]. Gdzieniegdzie problem porusza również Jacek Staszewski w swoich książkach dotyczących Augusta II[7].

Oprócz tego można wymienić rozdział zatytułowany Epizod Rakoczego w dziejach panowania Augusta II, od roku 1703 do 1717 w książce Kazimierza Jarochowskiego Z czasów saskich: spraw wewnętrznych i wojny napisanej jeszcze w XIX wieku[8].

Szczątkowe informacje na ten temat dostarcza nam też opracowania dotyczące całości dziejów Węgier: Historia Węgier[9] Wacława Felczaka, Historia Węgier 1526-1989[10] Tadeusza Kopysia oraz przetłumaczona na polski Historia Węgier[11] Ignácego Romsicsa . Trochę światła na problem rzucają również książki Istvána Csaplárosa, nie są jednak one opracowaniami typowo historycznymi, gdyż dotyczą wyłącznie polsko-węgierskich stosunków na poziomie literackim[12].

Temat niniejszego artykułu jest niezwykle ważny dla pełnego zrozumienia fenomenu przyjaźni polsko-węgierskiej i pozytywnego stereotypu sobie nawzajem obu narodów. Ważną rolę w tych relacjach w XVIII wieku pełnił zaś książę Franciszek II Rakoczy.

 

Pierwszy pobyt Rakoczego w Polsce

Franciszek II Rakoczy uciekł z więzienia Wiener Neustadt 7 listopada 1701 i po trudnej przeprawie, pełnej obaw przed rozpoznaniem, 12 listopada dotarł do Polski.

Już 15 listopada znalazł się w Krakowie, jednak miał on możliwości pozostać tam zbyt długo. Jak sam wspomina zdążył jednak zwiedzić kilka kościołów, w tym katedrę, gdzie miał możliwość zobaczyć grób Stefana Batorego[13].

Jak zapisał w swoich wspominaniach sam Rakoczy, jego celem było odnalezienie przyjaciela i jednego z magnackich spiskowców przeciw Habsburgom – hrabiego Michała Bercsény. Miał mieć on bardzo dobre relacje z królem Augustem II. Trudno powiedzieć, jak wyglądały one faktycznie, jednakże hrabia często przypisywał sobie większe zasługi, niż miało to miejsce w rzeczywistości[14].

Nie wiadomo też na ile, w tym okresie, można było liczyć na faktyczną pomoc polskiego króla. W 1700 roku Francja zachęcała Wettyna, aby w zbliżającej się wojnie z Austrią o sukcesję hiszpańską, elektor Saksonii stanął po jej stronie lub też zachował „życzliwą” neutralność, a Wettynom marzenia o nabytkach kosztem Austrii, czy też uzyskaniu korony cesarskiej nie były na pewno wtedy obce. Z drugiej jednak strony rozpoczynanie nowego konfliktu pod koniec 1701 roku, gdy Szwedzi zwyciężyli już Danię oraz Rosję i stali nad Dźwiną, byłoby niezwykle ryzykowne, a wręcz szalone. Zwłaszcza, że na Litwie rozpoczęła się wojna domowa między Sapiehami, a pozostałymi rodami magnackimi[15].

W końcu książę Franciszek dotarł do Warszawy. W obawie przed szpiegami ambasady cesarskiej, udał się na przedmieścia, które opisuje krótko:

W Warszawie zatrzymałem się na najdalszym przedmieściu, zamieszkałym całkowicie przez Żydów. Umyślnie kazałem się zawieźć do miejsca tak obskurnego. Chciałem pozostać w ukryciu, dopóki nie będę miał jakiejś pewnej wiadomości od hrabiego Bercsényiego[16].

W końcu udało się nawiązać kontakt pomiędzy węgierskimi spiskowcami. Hrabia Bercsényi przedstawił Rakoczemu sytuację w Rzeczypospolitej i niemożliwość wsparcia Augusta II dla sprawy węgierskiej. W tym czasie wojska Szwecji przekroczyły granicę z Rzeczpospolitą nad Dźwiną. Jednocześnie rozpoczęła się wojna o sukcesję hiszpańską, w której Saksonia opowiedziała się po stronie Habsburgów. Książę Franciszek pisał w swoich wspomnieniach[17]:

Nastawienie króla Polski wobec spraw węgierskich nie było już takie samo. Za namową Beichlinga, pierwszego ministra, poniechał on przyjaźni z królem Francji i związał się z cesarzem. Nikogo więcej w Polsce nie znałem; nie miałem żadnych przyjaciół, choć moja babka, księżniczka Batory, była spokrewniona z głównymi rodami tego królestwa. Zresztą jako poddanemu austriackiemu nie było dla mnie wskazane, a nawet bezpieczne szukanie ich przyjaźni[18].

Zdaniem Rakoczego głównym sprawcą zmiany polityki zagranicznej był minister saski Wolf Dietrich von Beichlingen[19]. Należałoby się jednak zastanowić, czy Saksonia leżąca daleko od Francji, a blisko dziedzicznych ziem cesarza, dodatkowo uwikłana w sprawy Rzeczypospolitej, mogła sobie pozwolić na opowiedzenie się za Ludwikiem XIV. Byłoby to niezwykle ryzykowne posunięcie[20].

Zresztą niedługo później w swoich Wyznaniach Rakoczy opisuje sytuację międzynarodową króla Augusta II i wyjaśnia zmianę jego polityki. Otóż po początkowych sukcesach w Inflantach wojska saskie musiały się wycofać. Rakoczy twierdzi, iż sama Francja wolała opowiedzieć się w tym konflikcie za potężną Szwecją, a nie małą Saksonią, licząc, iż Karol XII, po rozstrzygnięciu na północy, wesprze stronę francuską w walkach z Habsburgami. Natomiast August II liczył na mediację francuską i gdyby doszło do pokoju ze Szwedami miał w zamian sprzymierzyć się z Ludwikiem XIV. Wtedy byłaby możliwość zbrojnego wkroczenia z Polski na Węgry wojsk saskich, na co miała zgodzić się tajna Rada Królewska i co August II obiecał hrabiemu Bercsényi. Ostatecznie jednak do tego niedoszło, co zdaniem księcia wynikło z boskiej interwencji, za której przyczyną „stwardniało serce króla szwedzkiego”. Dodatkowo minister saski Beichling miał otrzymać dużą łapówkę od Austriaków, w zamian za popieranie ich polityki. Ostatecznie August II zawarł pakt z cesarzem 16 stycznia 1702 roku, mimo podpisania 17 grudnia 1700 roku porozumienia z Francją. Ministrowie króla zgodzili się też na przeprowadzenie przez Wiedeń zamachu na życie hrabiego Bercsényi, z którego ten z trudem uszedł z życiem[21].

Sytuacja Rakoczego była bardzo trudna:

Sam ambasador francuski nie wiedział, co nam poradzić – żalił się książę w pamiętnikach.– Król faworyzował partię cesarską, magnaci podzielili się na szereg stronnictw; sprzedajność sporej liczby osób budziła największe obawy. Kardynał Radziejewski był całą duszą oddany królowi Francji, jednakże pozwalał się wodzić na pasku przez jedną ze swoich kuzynek, która bardzo lubiła pieniądze. Ambasador chciał mnie zaznajomić z wojewodziną bełską. Była to kobieta o męskim umyśle, wywodząca się z rodu Lubomirskich, córka marszałka wielkiego[22].

Nawiązanie kontaktów i pierwsze spotkanie Rakoczego z Elżbietą Sieniawską budzi pewne kontrowersje. Otóż on sam twierdził, iż za wstawiennictwem ambasadora, po długim oczekiwaniu, w końcu spotkali się z nią przed Bożym Narodzeniem w Warszawie. Następnie Węgrów przewieziono do majątków Sieniawskich i tam ukryto oraz udzielono wszelkiej pomocy[23]. Wynikałoby z tego, i tak twierdzi Jacek Staszewski, że Sieniawska zaczęła przygotowywać pomoc dla Rakoczego dopiero pod koniec grudnia 1701 roku. Natomiast, wbrew temu co, najprawdopodobniej przez pomyłkę napisał książę –  wojewodzina już 9 grudnia 1701 roku wysłała go do swoich dóbr, o czym pisze w liście do męża, a także o czym wspomina w innym liście ambasador francuski. W kontakcie zaś z Bercsényi księżna musiała być jeszcze przed swoim wyjazdem do Czech[24].

Do maja 1703 roku Rakoczy, udając francuskiego inżyniera, przebywał pod opieką Sieniawskich w Brzeżanach. W tym czasie korespondował z Wersalem. Mógł liczyć na poparcie Francji, która liczyła na dywersję na tyłach Habsburgów z którymi walczyła. Ludwik XIV nie był jednak na początku chętny, aby przekazać subsydia na cele wojenne. Liczył on przede wszystkim na uderzenie Turcji na Austrię, ale gdy te plany nie zostały zrealizowane, Du Hèron, agent francuski starał się zmontować stronnictwo profrancuskie, a także przekonać Augusta II do działań przeciw Habsburgom. Jednak pomoc dla kuruców ze strony króla polskiego była niemożliwa z racji popierania przez niego Austrii[25].

Decyzja o rozpoczęciu powstania zapadła, gdy do Rakoczego przybyło dwóch szlachciców, przebranych za chłopów, z prośbą o objęcie dowództwa, gdyż w wielu miejscach na Węgrzech doszło już do rozruchów i wystąpień przeciw Austriakom. Książę nakazał czekać formującym się oddziałom oraz wysłał im sztandary ze swoim herbem, aby rozpoczęli atak na jego wezwanie. Jednak kurucowie, gdy tylko otrzymali wiadomość od Rakoczego, nie czekając rozpoczęli działania zbrojne. Wybuch walk stał się faktem. 6 maja 1703 roku wydał manifest „Do wszystkich prawdziwych Węgrów”, a 13 czerwca tego roku przekroczył granicę polsko-węgierską, na której czekało na niego zaledwie tysiąc ludzi uzbrojonych głownie w kosy, kije i włócznie. Księciu towarzyszył mały oddział przyboczny składający się z posiłków wysłanych przez polskich magnatów[26].

 

Rakoczy ponownie nad Wisłą

Niestety powstanie chyliło się ku upadkowi. Wydawało się, że jedynym ratunkiem dla walczących o wolność Węgrów może być armia rosyjska. Książę Franciszek na ostatnich stronach swoich Pamiętników wspominał, iż na pertraktacje z carem, wyruszył do Rzeczypospolitej 2 lutego 1711 roku. Jednak gdy Rakoczy był już w Polsce, dowiedział się, że generał Sándor Károly w imieniu powstańców skapitulował. Podpisując pokój, Károly przynajmniej teoretycznie, zapewnił kurucom amnestię i uchronił kraj przed represjami. Mimo to, około 3 tysięcy Węgrów udało się na emigrację do Polski[27].

Tymczasem August II wrócił do Polski i objął ponowne rządy. Jednocześnie, podczas bezkrólewia w Rzeszy, zarządzał częścią cesarstwa. Plany jednak miał dalekosiężne. Rakoczy twierdzi, iż król Polski spiskował, aby zostać nowym cesarzem, gdyż Karol Habsburg wciąż przebywał w Hiszpanii. To wszystko powodowało, że władca Rzeczypospolitej, zmienił swój stosunek do powstańców i obiecał im nawet wzięcie ich pod opiekę dekretem senatu. Niestety, za słowami nie stały czyny. Car, przed wyjazdem na wyprawę do krajów multańskich, zaproponował tylko, że może podarować Rakoczemu majątek na Ukrainie. Ten jednak odmówił. Daleka odległość od zachodu Europy uniemożliwiała poszukiwanie kontaktów i pomocy w sprawie organizacji kolejnego powstania na Węgrzech[28].

Popsuły się również relacje między księciem, a Elżbietą Sieniawską. Obawiał się jednak zerwania związku z nią. Była to najpotężniejsza kobieta w Rzeczypospolitej. On natomiast, pozbawiony grosza, wciąż mógł liczyć tylko na jej pomoc. Jej charyzmatyczna osobowość w nowej dla niego rzeczywistości zaczęła mu jednak wadzić[29].

W końcu nadarzyła się sposobność na „ucieczkę” przed kochanką. Car, znów przebywający w Polsce, postanowił razem ze swymi ludźmi spłynąć Wisłą aż do Elbląga. Rakoczy bez większego zastanowienia postanowił do niego dołączyć. Jeden ze statków przydzielono Rakoczemu wraz z jego świtą. W końcu, po trzech tygodniach rejsu, Węgrzy dopłynęli do Torunia[30].

Tam Piotr I postanowił udać się do wód leczniczych w Karlsbadzie w Czechach i opuścił wyprawę. Książę Franciszek uznał, iż istnieje niebezpieczeństwo, że Austriacy mogliby namówić Rosjan do pomocy w jego schwytaniu. Dlatego też, pod pretekstem spotkania się z królem pruskim w Berlinie, udał się do Gdańska. Miasto to wspomina tak[31]:

Ciągle narażony na podstępy dworu wiedeńskiego, czułem się w Gdańsku zupełnie bezpiecznie. Jest to wolne miasto pod ochroną króla i Rzeczypospolitej, które samo dysponuje siłą obronną i które okazuje wiele względów i szacunku królowi Francji z racji jego morskiego handlu[32].

Obawy Rakoczego o swoje bezpieczeństwo faktycznie nie były nieuzasadnione. W 1711 roku austriaccy dragoni urządzili nieudaną, dzięki Polakom, zasadzkę na księcia. Również próbowano dokonać zamachu na jego życie przez przekupionego z jego świty pułkownika o nazwisku Hartl. Natomiast w Gdańsku mógł się czuć faktycznie bezpieczny. Również rozległe kontakty tego miasta mogły być wykorzystywane do pozyskiwania przez Franciszka informacji. Spędził tam niemal dwa lata. Ukrywał się pod przybranym nazwiskiem i tytułem jako hrabia Sáros. Czas ten spędził głównie na spotkaniach towarzyskich, przyjęciach i rozrywkach. Swój pobyt przerwał tylko na krótko, aby spotkać się z carem, który dotarł do Elbląga. Uznał jednak, iż ten zmienił do niego stosunek na niekorzyść. Postanowił więc odmówić Piotrowi I wyjazdu do wybudowanego niedawno Petersburga[33].

Franciszek Rakoczy mimo wszystko utrzymywał wciąż listowne kontakty z Sieniawską:

 

Gdańsk, 13 lipca 1712

Moja Pani,

W sobotę nie dostałem żadnych wiadomości, ale wczoraj dostałem niezwykle miłe wieści od Wielmożnej Pani. Błądzisz jeśli uwierzysz w to, że jest jakiś zewnętrzny wpływ na styl moich listów, ponieważ moje wewnętrzne uczucia są wciąż takie same. Wielmożna Pani często powtarza, że jestem filozofem, więc czemu myśli, że gwiazdy, albo zmiana narodu ma jakiś wpływ na mój umysł? Uwierz mi, że tylko Ty kierujesz moim piórem Wielmożna Pani i ten nieszczęśliwy stan, w którym wciąż przebywam, jest wyzwaniem dla mojej filozofii, nawet kiedy widzę, że opuszcza mnie jedyna osoba, na którą mogę liczyć.

Tak sądzę, że Pani uważa, iż to wszystko dzieje się zbyt szybko i tylko od Wielmożności zależy, co chce, a czego nie, ponieważ ja wydałem odpowiednie rozkazy Krucsai’emu, żeby przekazał moje opinie i załatwił formalności, o których Wielmożna Pani pisała. [E.B. i A.S. chodzi o pożyczkę pod zastaw majątku w Jarosławiu, którą Rakoczy chciał uzyskać od Sieniawskiej]. Z jego listu wiem, że on wszystko powiedział. Widzisz więc, że tylko na Ciebie muszę czekać Wielmożna Pani i gdybyś wcześniej napisała o tym co dowiedziałem się przez Dobrowolskiego, można by było zyskać czas. Brak upoważnienia nie jest przeszkodą, ponieważ nie on podpisuje umowę, więc proszę wysłać mi propozycję tego kontraktu. Ja już nie mówię o pieniądzach, wszak Wielmożna Pani powiedziała Krucsai’emu, że większej zaliczki nie może dać, tak jak ustaliliśmy wcześniej, choć muszę przyznać, że proponowana suma nie wystarczy na załatwienie podstawowych spraw. Ale cóż, nie mam szans na pożyczkę, więc, co można zrobić po takich bankructwach, które ja przeżyłem.

Ten człowiek, który poinformował Wielmożną Panią, o kupnie zegarka, nie dostarczył prawdziwej wiadomości. Zegarek kupiłem dla żony starosty czehryńskiego, ponieważ marszałkowa koronna i starostwa kilka dni po przyjeździe do Gdańska dały mi prezent z okazji imienin. Z grzeczności i ja podarowałem jej prezent, co nie było tajemnicą, więc ten kupiec mógłby lepiej informować Wielmożną Panią. Tak można wymierzyć odległość między Warszawą, a Gdańskiem [E.B. i A.S. jak szybko rozchodzi się plotka].

Nawiązując do Twojej metafory salomonowego wyroku [z poprzedniego listu –E.B. i A.S.] jest ona korzystna dla mnie, jeśli uznać mnie za jedno z dzieci. Uwierz mi, tylko po to żyję, co już kilkukrotnie Wielmożnej Pani udowodniłem. Jeśli przestaniesz opiekować się swoim dzieckiem, to nie będzie wina dziecka, gdy je Pani utraci. Tylko okoliczności zmuszają mnie do wyjazdu. Czekam na ostateczną decyzję,

 ponieważ jestem cały Twój, moja Pani……[34]

 

Czytamy w tej korespondencji jak relacje między kochankami uległy zmianie. Najprawdopodobniej we wcześniejszym liście Sieniawska zwróciła na to księciu uwagę. Ten próbował ją przekonać, iż jego uczucia są takie same i w ten sposób załagodzić sytuację. Rakoczy pisał o nieszczęśliwym stanie, w jakim się znalazł. Próbując wzbudzić u Elżbiety współczucie, delikatnie wytykał jej, że go opuściła w trudnej chwili. Wstęp ten miał na celu rozwiązać, po myśli Węgra, pewną trudną sprawę finansową[35].

Książę był po przegranym powstaniu niemal całkowicie pozbawiony środków do życia. Jego rodzinne dobra zostały skonfiskowane przez cesarza. Wszystkie posiadane pieniądze zostały wykorzystane na cele powstania. Jednakże było wyjście z tej trudnej sytuacji. Kilka lat wcześniej Rakoczy postanowił się zabezpieczyć na wypadek zwycięstwa Austriaków. Za pieniądze z Wersalu, niezastąpiona Sieniawska wykupiła na swoje nazwisko dla niego dobra wokół miasta Jarosław. Miał nadzieję, że posiadana ziemia pozwoli mu uzyskać w Rzeczypospolitej indygenat. Majątek był jednak obciążony długami. Jednak to nie był największy problem z nim związany. Magnatka polubiła nowe posiadłości, które zgodnie z prawem należały do niej i nie chciała ich przekazać byłemu kochankowi. On sam zaś, potrzebując gotówki, zaproponował Elżbiecie sprzedaż części tego majątku. Dumna kobieta przeciągała jednak negocjacje i nie chciała się zgodzić na żadną z proponowanych cen. Sytuacja księcia była coraz gorsza. Tymczasem István Krucsai i Gaspar Benicski wysłani do niej, aby prowadzić rozmowy, wciąż nie mogli dojść z nią do porozumienia. W końcu zdesperowany Rakoczy zaproponował, że sprzeda część tego majątku za cenę, którą Sieniawska sama zaproponuje. O swoich rozterkach, związanych z tą sprawą, pisał książę w powyższym liście słowami „muszę przyznać, że proponowana suma nie wystarczy na załatwienie podstawowych spraw”. Ostatecznie jednak sam przyznał, że nie ma szans na żadną pomoc finansową, więc będzie musiał przystać na te niekorzystne warunki. Elżbieta jednak, jako wytrawny negocjator, o czym również książę wspominał w liście, wskazywała na uchybienia formalne w zawartej umowie. Sprawa przede wszystkim dotyczyła braku odpowiedniego upoważnienia. Kwestię tę uregulowano 25 września 1712, gdy István Krucsai uzyskał pełnomocnictwo. Wreszcie sfinalizowano sprawę 15 października, oddając dobra jarosławskie w zastaw byłej kochance[36].

W swoim liście Franciszek poruszał jeszcze jedną sporną kwestię. Otóż, jak czytamy, próbował on rozwiać pewne plotki, które dotarły do Sieniawskiej. Zaborcza kobieta poprzez swoje rozległe kontakty otrzymywała informacje o działaniach księcia w Gdańsku. Tam Węgier spędzał czas na rozrywkach i w towarzystwie kobiet. Możemy się tylko domyślać, iż wieści o tym, że daje szlachciankom bogate prezenty, gdy sam stara się o pożyczki od byłej kochanki, musiały wywołać w niej furię. Rakoczy wyjaśniał, iż podarunek ten dał w zamian za wcześniej otrzymany prezent z okazji imienin. Sprawę zegarka dla starościny czehryńskiej próbował też obrócić w żart. Pisał on, iż „informator” Sieniawskiej jest dość kiepski. Zwracał także uwagę, iż mierząc szybkość rozchodzenia się plotki można zmierzyć w jakiej odległości są od siebie Warszawa i Gdańsk[37].

Na koniec tego listu książę znów zaczął oddziaływać na emocje byłej kochanki. Odwoływał się do jej sprawiedliwości i porównuje ją z biblijnym królem Salomonem i jego sławnymi wyrokami. Sam siebie przedstawia jako dziecko Sieniawskiej, którym ona powinna się opiekować tak, jak wspierała go przez całe powstanie. Wyjaśniał też, iż jego planowany wyjazd do Francji wynika z przyczyn niezależnych od niego. Sugerował, iż jeśli magnatka nie będzie mu pomagać, to nie powinna się dziwić, że on musi wyjechać z Rzeczypospolitej. Zapewne w zakończeniu listu miał na myśli rozwiązanie sprawy sprzedaży dóbr jarosławskich, gdy wskazał, iż chce w końcu wiedzieć, co zadecydowała Sieniawska[38].

W okresie swojego pobytu w Gdańsku Franciszek Rakoczy napisał do Elżbiety Sieniawskiej łącznie 24 listy. W zdecydowanej większości dotyczą jego problemów finansowych. Sprawa sprzedaży wspomnianego majątku była ostatnią, która trzymała go w Polsce. Gdy została rozwiązana, opuścił Rzeczpospolitą[39].

Niniejszy artykuł jest próbą uporządkowania i przedstawienia stanu wiedzy w Polsce dotyczącej pobytu Franciszka II Rakoczego nad Wisłą. Mamy nadzieję, że będzie to wstęp do większego dialogu pomiędzy badaczami z Polski i Węgier nad tym zagadnieniem. Należy przypomnieć, że wraz z księciem po przegranym powstaniu w 1711 roku do Polski ruszyła grupa kilkuset, a jak podają niektóre opracowania nawet trzech tysięcy Węgrów. Problem ten wymaga dalszych badań i współpracy. Być może mógłby być tematem większego, międzynarodowego projektu lub grantu…

 

[1] I. Csapáros, Kocham Twój kraj, antologia wierszy węgierskich o Polsce, Kraków 1971.

[2] Franciszek II Rakoczy, Pamiętniki i Wyznania, Warszawa 1988.

[3] A. Diveky, Z podróży Węgrów w Polsce, w: Ziemia Tygodnik Krajoznawczy Ilustrowany, Rok II nr 44, Warszawa, 4.11.1911.

[4] Hopp L., Pobyt Ferenca Rákóczego II w Gdańsku w latach 1711-1712 [w:] Rocznik Gdański, 1965.

[5] Bieńkowska Z., Franciszka II Rakoczego związki z Jarosławiem. Z dziejów stosunków polsko węgierskich, „Rocznik Stowarzyszenia Miłośników Jarosławia”, t. 15, Jarosław 2002‑2004.

[6] Bożena Popiołek, Królowa bez korony. Studium z życia i działalności Elżbiety z Lubomirskich Sieniawskiej ok. 1669-1729, Kraków 1996.

[7] J. Staszewski, Wettynowie, Olsztyn 2005.

[8] K. Jarychowski, Z czasów saskich: spraw wewnętrznych i wojny, 1886.

[9] W. Felczak, Historia Węgier, Wrocław 1983.

[10] Tadeusz Kopyś Historia Węgier 1526-1989, Kraków 2018.

[11] Ignác Romsics Historia Węgier, Poznań 2018.

[12] I. Csapláros, Historia literatury węgierskiej, Wrocław 1966, Z dziejów polsko-węgierskich stosunków historycznych i literackich, (red.) I. Csaplárosa i A. Sieroszewski Warszawa 1979.

[13] Franciszek II Rakoczy, Pamiętniki i Wyznania, Warszawa 1988, s. 140-141.

[14] Franciszek II Rakoczy, op. cit., s. 417-418.

[15] J. Staszewski, Wettynowie, Olsztyn 2005, s. 94-98. A. Link-Lenczowski, Rzeczpospolita na rozdrożu 1696-1736, Kraków 1994, s. 12-14; J. Wimmer, Wojsko Rzeczypospolitej w dobie wojny północnej, Warszawa 1956, s. 34-37.

[16] Franciszek II Rakoczy, op. cit., s. 142.

[17] J. Staszewski, Wettynowie, op. cit., s. 94-98; A. Link-Lenczowski, op. cit., s. 12-14; J. Wimmer, op. cit., s. 34-37; T.C.W. Blanning (red.), Zarys historii Europy XVIII w., Warszawa 2003, s. 246-250.

[18] Franciszek II Rakoczy, op. cit., s.144-145.

[19] Historia Dyplomacji Polskiej, tom II, Z. Wójcik, Warszawa 1982, s. 394-395.

[20] J. Staszewski, op. cit., s. 94-98; A. Link-Lenczowski, op. cit., s. 12-14.

[21] Franciszek II Rakoczy, op. cit., s. 147-150.

[22] Ibid., s. 150-151.

[23] Ibid., s. 151-152.

[24] B. Popiołek, Królowa bez korony. Studium z życia i działalności Elżbiety z Lubomirskich Sieniawskiej ok. 1669-1729, Kraków 1996, s. 44-46.

[25] Franciszek II Rakoczy, op. cit., s. 152-154; B. Popiołek, op. cit., s. 46-48.

[26] Franciszek II Rakoczy, op. cit., s. 152-154; B. Popiołek, op. cit., s. 47-48; L. Kościelak, Historia Słowacji, Wrocław 2010, s. 207; W. Felczak, Historia Węgier, Wrocław 1983, s. 161-162.

[27] Franciszek II Rakoczy, op. cit., s. 362-365; L. Hopp, Pobyt Ferenca Rákóczego II w Gdańsku w latach 1711-1712, „Rocznik Gdański” 1965, 129-133; Idem., A Rákóczi-emigráció Lengelországban, Budapeszt 1973.

[28] Franciszek II Rakoczy, op. cit.., s. 373-375 i 380.

[29] Ibid., s. 376.

[30] Ibid., s. 380-383; Podróż Wisłą do Gdańska szczegółowo opisał Ádám Szathmári Király vide: K. Thaly (red.) Szathmári Király Ádám Napló-Könyve 1711-1717. esztendőkben II. Rákóczi fejedelem bujdosásiról, Pest 1866; Fragment dotyczący podróży po Polsce został zaś przetłumaczony na polski vide: dr Adryan Diveky, Z podróży Węgrów w Polsce, [w:] Ziemia Tygodnik Krajoznawczy Ilustrowany, Rok II nr 44, Warszawa 4 listopada 1911;  Idem., Z podróży Węgrów w Polsce, [w:] Ziemia Tygodnik Krajoznawczy Ilustrowany, Rok II nr 45, Warszawa11 listopada 1911.

[31] Franciszek II Rakoczy, op. cit., s. 383-384; L. Hopp, Pobyt Ferenca Rákóczego II w Gdańsku… op. cit., 133-145.

[32] Franciszek II Rakoczy, op. cit., s. 384.

[33] Ibid., s. 384-387; L. Hopp, Pobyt Ferenca Rákóczego II w Gdańsku… op. cit., 133-145; Idem, A Rákóczi-emigráció Lengelországban, Budapeszt 1973.

[34] List Franciszka Rakoczego nr 71 do Elżbiety Sieniawskiej z dnia 13.07.1712  – Węgierska Biblioteka Cyfrowa przy Narodowej Bibliotece Széchényi’ego w Budapeszcie http://mek.oszk.hu/08300/08339/08339.htm#73 30.10.2019.

[35] Ibid.

[36] Ibid.; B. Popiołek, op. cit., s. 60, 78-85; L. Hopp, Pobyt Ferenca Rákóczego II w Gdańsku…, op. cit., 133-145.

[37] List Franciszka Rakoczego nr 71 op. cit.

[38] Ibid.

[39] L. Hopp, Pobyt Ferenca Rákóczego II w Gdańsku… op. cit., 139-140.

%d bloggers like this: