Ośrodek Debaty Międzynarodowej Poznań

SIEĆ REGIONALNYCH OŚRODKÓW DEBATY MIĘDZYNARODOWEJ

Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej

23 marca jest Dniem Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. W związku z powyższym w marcu przygotowaliśmy dla Państwa kilka wydarzeń związanych z Węgrami. Niestety ze znanych powodów musieliśmy je odwołać.

Specjalnie dla Państwa nasz pracownik dr Adam Szabelski przygotował obszerny tekst dotyczący relacji polsko-węgierskich w średniowieczu i u progu nowożytności.

Zapraszamy serdecznie do czytania!

Ilustracja

św. Jadwiga Król Polski

 

Polska i Węgry – od rywalizacji do przyjaźni

 

Trudne początki: wiedza Węgrów o Polsce we wczesnym średniowieczu

 

Początki kontaktów polsko-węgierskich i kształtowania się opinii o Polakach sięgają pierwszej fazy rozwoju obu państw we wczesnym średniowieczu. W tym okresie tylko wąskie elity miały dostęp do wiedzy o sobie nawzajem. Tu jednak istniała duża dysproporcja między zainteresowaniem Węgrów Polską, a Polaków tym, co się dzieje na Węgrzech. Otóż młode państwo nad Wisłą, nie przykuwało uwagi ludu nad Dunajem. Tendencję tę doskonale przedstawiają statystyki. W źródłach węgierskich można odnaleźć zaledwie 35 fragmentów zapisów dotyczących potomków Lecha, z czego wyłącznie jeden o wewnętrznej historii Polski. Natomiast kronikarze Piastów piszą o Węgrzech lub Węgrach 75 razy, z czego aż 18 opisuje dzieje swoich przyszłych bratanków, w kontekstach nie związanych z historią Polski[1].

Kronika węgierska Gesta Ungarorum, jedno z najważniejszych źródeł wiedzy ówczesnych elit państwa Arpadów, wspomina o Polsce trzy razy, ale nie jako o podmiocie stosunków międzynarodowych, a o pojęciu czysto geograficznym[2]. Pierwszy raz w rozdziale XVIII anonimowy kronikarz pisał o wyprawie wojennej Bungera i o założeniu przez niego grodu Borsod do obrony granicy z Polską. Drugi raz o Polakach wspominał przy okazji wojny z Nitrą, kiedy to wybudowano umocnienia w Zwoleńskim Lesie, aby zabezpieczyć się przed Czechami i Lechitami. Ostatnia wzmianka ponownie dotyczy granicy z Polską. Wspomina się jednak o trybucie, który jakoby mieli płacić Polacy[3].

Czternastowieczny kronikarz Szymon Kéza twierdził zaś, iż po opuszczeniu Niziny Panońskiej przez Hunów, legendarnych przodków Węgrów, te ziemie zajął książę polski o imieniu Marot. Uznaje się jednak, iż jest to postać fikcyjna, a państwo, którym rządził ów władca faktycznie było Wielkimi Morawami, a nie krajem Polan[4].

Ten sam autor wspomina o Polakach jeszcze kilkukrotnie, jednakże zazwyczaj w niekorzystnym świetle, jako o wrogach, którzy popierają cesarza Henryka III lub interweniują zbrojnie, wspierając pretendentów do tronu Węgier[5].

Istnieje jednak pewien szczególny wyjątek, a mianowicie opowieść zawarta w kronice węgiersko-polskiej, która opisuje legendarne dzieje Węgrów. Otóż około 1000 r. król Stefan, późniejszy święty, wysłał poselstwo do Rzymu z prośbą, aby papież nadał jego państwu status królestwa i ofiarował mu koronę. Według kronikarza w tym samym czasie władca Polski, zapewnie przez pomyłkę nazywany Mieszkiem, również wysłał swoich przedstawicieli z podobną prośbą. Papież zgodził się podarować władcy znad Wisły „wspaniale wykonaną” koronę, którą specjalnie dla niego polecił zrobić. Jednak jeszcze tej samej nocy następca św. Piotra miał sen: ukazał mu się anioł, który rzekł[6]:

 

Jutro o godzinie pierwszej dowiesz się, że przybędzie do ciebie posłowie nieznanego ludu wywodzącego się ze Wschodnich Węgier, którzy po porzuceniu dzikości swego pogaństwa w pokorze rzuciwszy się na ziemię upraszać będą u ciebie królewską koronę dla swego księcia Stefana wraz z darem apostolskiego błogosławieństwa. Koronę więc, której przygotowanie poleciłeś dla księcia Polaków, Mieszka, ofiaruj bez walki księciu Węgrów, jak proszą o to jego posłowie, i wiedz, że należy mu się ona wraz z królewską chwałą za zasługi jego życia. Czyń przeto tak jak powiedziałem![7]

 

Rano papież posłuszny rozkazowi Boga oddał koronę poselstwu węgierskiemu.[8] Jednakże, widząc zasmucone i zawiedzone poselstwo Mieszka postanowił jakoś zadośćuczynić Polakom. Dlatego też zobowiązał ich i Węgrów do wiecznego sojuszu i przyjaźni między oboma ludami, pod groźbą ekskomuniki, jeśli któryś z nich rozpocząłby wojnę lub nie wspomógł w potrzebie sąsiada[9].

Poza kroniką węgiersko-polską trudno jednak znaleźć we wczesnośredniowiecznych źródłach węgierskich inne wyrazy sympatii dla Polaków. Północny sąsiad na tym etapie nie był zamieszkały przez lud, z którym prowadzi się typową dla średniowiecznych realiów politykę: toczy się wojny, wspiera opozycje i pretendentów do tronu,  czasem zawierane są małżeństwa dynastyczne i zawiązuje się chwilowe sojusze[10].

Sytuację dodatkowo komplikował podział dzielnicowy Polski po panowaniu Bolesława Krzywoustego. Wtedy narasła dysproporcja między małymi, zwaśnionymi księstwami Piastów, a państwem Arpadów, którego władcy, mimo wstrząsów wewnętrznych, zachowali nieprzerwanie tytuł królewski i władali jednym z największych krajów w średniowieczu. Polska nie była więc dla Węgier równorzędnym partnerem. Postrzeganie jej znakomicie ilustrował list Beli IV do papieża Innocentego IV, w którym wyrażał swój żal, iż w związku z zagrożeniem tatarskim musi swoje córki, węgierskie królewny, wydawać za „tylko” książęta, na przykład za Bolesława Wstydliwego[11].

Jednakże to właśnie za sprawą tych małżeństw wzrosło zainteresowania Węgrów północnym sąsiadem, co doprowadziło do ściślejszych kontaktów obu państw. Wraz z królewnami do państewek piastowskich przybywali także węgierscy dworzanie. Relacje te skutkowały na przykład powstaniem, istniejącej do dziś w świadomości obu narodów, legendy o św. Kindze[12].

 Ilustracja

Święty Stefan

 Polscy Piastowie sojusznikami Arpadów 

 

Przełomowym okresem w postrzeganiu Polaków przez Węgrów okazał się wiek XIV. To wtedy doszło do zdecydowanych zmian w wewnętrznej i zewnętrznej polityce państwa nad Dunajem, które spowodowały ogromny wzrost zainteresowania północnym sąsiadem. Te wielkie przemiany zapoczątkowała 14 stycznia 1301 śmierć ostatniego przedstawiciela dynastii Arpadów, Andrzeja III. Rozpoczęła się wojna domowa między Wacławem I[13] królem Czech, który był w linii żeńskiej wnukiem Beli IV a Karolem Robertem Andegaweńskim, wnukiem Stefana V. Czechy Przemyślidów, a później Luksemburgów – wspólny wróg Władysława Łokietka walczącego o zjednoczenie ziem polskich i Karola Roberta pragnącego zdobyć, a następnie utrzymać Koronę Świętego Stefana, zjednoczył oba państwa ścisłym sojuszem wojskowym[14].

Jednym z najważniejszych priorytetów polityki zagranicznej Węgier stało się utrzymanie państwa polskiego poprzez wsparcie dyplomatyczne i militarne, tak aby nie upadło od ciosów sąsiadów. Zwłaszcza ważne stało się, aby Luksemburgowie zrzekli się praw do tronu krakowskiego. Gdyby go zdobyli, Andegawenowie zagrożeni od zachodu i północy musieliby ulec przewadze Jana Luksemburskiego[15].

Zainteresowanie Polską i szukanie sojuszników przeciw Czechom było powodem małżeństwa Karola Roberta z Marią Piastówną Śląską, córką księcia bytomsko-cieszyńskiego[16].  Za sprawą inspiracji dworów królewskich dochodziło również do ślubów między najważniejszymi rodami, czego przykładem może być związek Anny Piastówny Oświęcimskiej z Tomaszem Széchényi[17]. Jednak znacznie bardziej istotne okazało się drugie małżeństwo Andegawena, z Elżbietą, córką Władysława Łokietka. Zgodnie ze średniowieczną tradycją przypieczętowało ono sojusz zawarty między oboma państwami w 1320 roku. Żaden wcześniejszy związek dynastyczny nie doprowadził do takiego zbliżenia między Polską, a Węgrami[18].

To dzięki Elżbiecie i jej wpływowi na politykę zagraniczną Karola Roberta, a później Ludwika Wielkiego[19] wobec Polski, ostatni Piastowie w najtrudniejszych sytuacjach mogli liczyć na wsparcie południowego sąsiada. I tak w 1327 roku Węgry zagroziły wojną Janowi Luksemburskiemu, jeśli nie zakończy działań zbrojnych przeciw Władysławowi Łokietkowi, co spowodowało wstrzymaniem wyprawy czeskiej na Kraków. Również w 1328 i 1330 posiłki węgierskie wspierały zmagania Polski z Zakonem Krzyżackim. Niezwykle istotna dla działań Kazimierza Wielkiego, okazała się pomoc w mediacjach z Czechami i Zakonem w Wyszehradzie w 1335, czy też wsparcie podczas wojen toczonych o Ruś Halicką[20].

Zainteresowanie sprawami polskimi zwiększył jeszcze bardziej problem sukcesji po Kazimierzu Wielkim. W związku z brakiem męskiego dziedzica, jednym z najważniejszych kandydatów na tron po nim, między innymi dzięki działalności Elżbiety, był Ludwik, wnuk Władysława Łokietka. Pierwsza umowa została zawarta w 1339 roku, kiedy, za pomoc w sprawach Rusi, Karol Robert uzyskał akt sukcesyjny. Następnie potwierdzono i poszerzono umowę układem budzyńskim w 1355 roku. Przez następne lata Andegawenowie przygotowywali się do uzyskania polskiej korony, budując przychylne sobie stronnictwa, na przykład zjednując stan mieszczański poprzez nadanie przywileju kupcom polskim na Węgrzech w 1368 roku[21].

Ilustracja

Ludwik Węgierski (Wielki)

 

Pierwsza unia personalna: Andegawenowie na polskim tronie

 

Nowy rozdział we wzajemnych stosunkach rozpoczął się po śmierci Kazimierza Wielkiego w dniu 5 listopada 1370 roku. Wtedy to, dzięki koronacji Ludwika, Polska i Węgry zostały połączone po raz pierwszy w dziejach unią personalną. Kraków nie stał się jednak siedzibą nowego władcy na długo. Powrócił on na Węgry, pozostawiając w nowym królestwie jako regentkę swoją matkę Elżbietę. Podczas jej panowania, do Polski przybyło wielu Węgrów. I chodź w pamięci i rodzimej historiografii ten okres uznawany jest za nienajlepszy dla państwa polskiego, faktycznie był to czas dużych zmian. Dzięki Andegawenom doszło do wymiany nowych prądów myślowych, rozwiązań w administrowaniu państwem i wizji jego rozwoju, doświadczeń w gospodarce i handlu płynących z Neapolu, Francji, Węgier i innych bardziej rozwiniętych krajów zachodniej Europy[22].

Polska chwilowo znów stała się ważna w oczach dworu w Budzie w momencie problemów z sukcesją po Ludwiku, gdyż król nie posiadał męskiego dziedzica. Andegawen wraz z matką rozpoczął intensywne zabiegi, aby szlachta polska, w zamian za przywilej nadany w 1374 roku w Koszycach, zgodziła się uznać jedną z jego córek prawowitym następcą. Pierwsza unia personalna zakończyła się wraz ze śmiercią króla Ludwika w nocy z 10 na 11 września 1382 roku[23].

Królem Polski została Jadwiga, zaś na Węgrzech na tron wstąpił mąż jej siostry Marii, Zygmunt Luksemburski. Mimo, iż Andegawenka została wybrana królem, to zainteresowanie polityki polskiej, zamiast ku Węgrom, skierowało się na wschód. Stosunki między dwoma dworami uległy wyraźniej zmianie, szczególnie po śmierci Jadwigi, gdy wcześniejszy sojusz został ostatecznie zerwany. Co więcej, Zygmunt poparł Zakon Krzyżacki w konflikcie z Jagiełłą, wypowiadając Królestwu Polskiemu wojnę i w 1410 roku jego wojska dokonały wypadu na Ziemię Sądecką. Po niemal wieku przyjaźni i współpracy, oba państwa znalazły się w przeciwnych obozach. Jednakże i w tym okresie doszło do wydarzenia, które pozytywnie wpłynęło na dalszy rozwój kontaktów polsko-węgierskich. Otóż w 1412 Zygmunt pożyczył pieniądze od Jagiełły pod zastaw miast spiskich. Grody te rychło stały się miejscem spotkań, przenikaniem kultur, a przede wszystkim szerokiej wymiany handlowej[24]. Nie zmieniło to jednak faktu, iż polityka Zygmunta przez całe jego panowanie była antypolska[25].

 

Druga unia personalna

 

Tymczasem nowe zagrożenie jakie pojawiło się na Bałkanach ze strony Turcji zmusiło Węgrów do zmiany polityki i ponownego zaciśnięcia relacji z Polską. Tym razem jednak, to kraj nad Wisłą stał się partnerem silniejszym i odwrotnie niż w wieku XIV, to od niego oczekiwano pomocy. Również dynastia Jagiellonów czuła się na tyle potężna, że rozpoczęła starania o uzyskanie tronów czeskiego i węgierskiego[26]. Na Węgrzech rywalizowały dwa stronnictwa – pierwsze popierające Habsburgów, a drugie Jagiellonów. Mimo, iż większość opowiadała się za Władysławem synem Jagiełły, doszło do legalnej koronacji niemowlęcia – Władysława V Pogrobowca, zgodnie z zasadami z użyciem Świętej Korony przez arcybiskupa Esztergom w Székesfehérvár[27].

Dnia 29 czerwca 1440 na sejmie budzińskim możni węgierscy unieważnili jednak tę koronację i powołali na tron polskiego Władysława[28]. Spowodowało to rozpoczęcie wojny domowej, która doprowadziła de facto do podziału kraju na dwie części. Wreszcie, dnia 14 grudnia 1442 doszło do ugody[29].

Okres panowania Władysława, mimo iż krótki i burzliwy, doprowadził do zmian postrzegania Polaków na Węgrzech. Po raz pierwszy występują oni jako sojusznicy, których pomoc jest niezbędna. Także poprzez liczne rzesze przybyłych razem z królem polskich dworzan, rycerzy i duchownych, doszło do różnorodnych kontaktów na wielu poziomach. Dotychczas relacje polsko-węgierskie dotyczyły tylko elit, teraz Polaków mogły poznać niższe warstwy społeczne. Przykładem może być ludowa zabawa – wyliczanka Lengyel László (Władysław Polak). Akcja gry toczy się w czasach konfliktu Elżbiety, matki Pogrobowca z Warneńczykiem. Udział biorą dwie grupy: pierwsi to miejscowi, a drudzy to „ludzie dobrego króla”, którzy zniszczyli most najprawdopodobniej w toku działań wojennych, ale obiecują go naprawić. Zabawa polega na wyliczaniu coraz bardziej absurdalnych rzeczy lub surowców, z których można go naprawić. Otóż warto zwrócić uwagę, iż Władysław jest nazywany dobrym królem, a jego rycerze (Polacy?) są również honorowi i wynagradzają za poniesione straty[30].

Turcy świadomi podziałów na Węgrzech, wynikających z wojny dwóch stronnictw, rozpoczęli działania zbrojne. W 1442 doszło do oblężenia Belgradu, którego załoga mimo dużych strat zdołała się jednak obronić. W celu zyskania na czasie, młody król Węgier po koronacji wysłał pod obleganą twierdzę posła Piotra z Łększyna. Polak miał powiadomić sułtana, o tym, iż Węgrzy zyskali silnego sojusznika w postaci sąsiada z północy. Osmanowie po odstąpieniu Belgradu kontynuowali dalej najazd na Siedmiogród. Zostali jednak pokonani przez znakomitego wodza Hunyady’ego[31].

To pozwoliło przejść w roku następnym do kontrofensywy i zorganizowania wielkiej wyprawy przeciw Turkom. Brali w niej udział również rycerze z Polski, na przykład Piotr Szamotulski, Mikołaj z Brzezia i Jan Tarnowski. Wojska chrześcijańskie zdobyły między innymi Sofię i stoczyły kilka zwycięskich bitew, po których zaczęły napływać posiłki od ludów podbitych przez muzułmanów: Bośniaków, Serbów, Albańczyków. Braki w zaopatrzeniu i zmęczenie wojsk zmusiły jednak króla Władysława do powrotu. Mimo to należy uznać, iż rok 1443 był znacznym sukcesem młodego władcy[32].

Dzięki tym zwycięstwom, poselstwu węgierskiemu pod koniec kwietnia 1444 udało się uzyskać dziesięcioletni pokój na niezwykle korzystnych warunkach. Odzyskano terytoria i wpływy na Bałkanach z czasów Zygmunta Luksemburskiego. Niestety, pod wpływem nuncjusza papieskiego Juliana Cesariniego, Władysław kilka dni po zaprzysiężeniu porozumienia z sułtanem rozpoczął nową wojnę, która skończyła się katastrofą pod Warną i śmiercią młodego monarchy[33].

 

Ilustracja

Władysław Warneńczyk

 

Okres Hunyadiego: rywalizacja zamiast współpracy

 

Po śmierci króla regentem został Hunyadi. Stosunki polsko-węgierskie uległy zamrożeniu, gdyż państwo Władysława przeorientowało w tym okresie swoją politykę zagraniczną w kierunku Bałtyku. Natomiast Hunyadi, nie wierząc w pomoc innych państw chrześcijańskich, skupił się na samotnej walce z Turkami[34].

Mimo to, pamięć o szczególnie bliskich kontaktach, była wciąż żywa, o czym może świadczyć list z 1448 roku János Vitéza, późniejszego arcybiskupa Esztergom, w którym pisał do króla polskiego Kazimierza IV o wyjątkowo bliskich związkach przyjaźni między Polską a Węgrami[35].

Relacje między oboma państwami zdecydowanie pogorszyły się jednak za rządów syna regenta, Macieja, zwanego Korwinem, czego znakomitym przykładem mogą być słowa z Pieśni o śmierci króla Macieja z roku 1490, w której podmiot liryczny mówi do zmarłego „byłeś straszny dla Polaków”[36].

Przyczyną rywalizacji, która doprowadziła do konfliktu, były działania domu Jagiellonów, mające na celu trwałe opanowanie tronów Czech i Węgier przez tę dynastię. Prawa do nich uzyskali synowie Kazimierza po swojej matce Elżbiecie Rakuszance, spadkobierczyni Władysława Pogrobowca. Ich przeciwnik, Maciej, prowadził agresywną politykę wobec państw regionu. Planował on zdobyć koronę cesarską, czego pierwszym krokiem miał być podbój państw Korony Przemyślidów i uzyskanie godności elektora Rzeszy. Połączenie Rzeszy i Węgier oraz uzyskanie hegemonii w środkowej Europie, miało być dla Korwina narzędziem do ostatecznego celu: wygnania Turków z kontynentu. Bezpośrednią przyczyną rozpoczęcia walk było obwołanie przez katolików królem czeskim Macieja w Ołomuńcu w 1469 roku, a także elekcja w Kutnej Horze w 1471 roku, podczas której stronnictwo husyckie dokonało wyboru na króla Władysława Jagiellończyka[37].

W celu przejęcia tronu, najstarszy syn Kazimierza udał się do Pragi, do której dotarł 19 sierpnia 1471 roku[38]. Tymczasem chcąc przejąć inicjatywę militarną zdecydowano o wysłaniu wyprawy na Węgry z królewiczem Kazimierzem na czele. Armia ta nie była w stanie samodzielnie zdobyć tego kraju, jednakże liczono na silne wsparcie części możnowładztwa i duchowieństwa, z którymi dwór krakowski był w ciągłym kontakcie. Niestety spisek szybko został wykryty i rozbity przez Macieja Korwina. Wkrótce, mimo kilku początkowych sukcesów, osamotnione wojsko polskie musiało się wycofać, a plan osadzenia królewicza Kazimierza na tronie węgierskim się nie powiódł[39].

Działania zbrojne trwały jednak dalej i wojska zaciężne na żołdzie Jagiellonów wciąż atakowały dzisiejszą Słowację. Spowodowało to najazd Węgrów na początku 1474 i spustoszenie Podkarpacia[40].  Wojna toczyła się także na terenie Czech, gdzie Maciejowi udało się podbić Morawy, Śląsk i Łużyce, dzięki doskonale wyszkolonej najemnej armii. Wielka wyprawa czesko-polska na Śląsk w tym samym roku, w sile około 50-60 tys. ludzi, wskutek braków w zaopatrzeniu, a także udanej obrony Wrocławia przez Korwina, nie osiągnęła swoich celów i okazała się ogromną klęską Jagiellonów[41].

Ostatcznie 30 lipca 1479 podpisano pokój, na mocy którego Czechy „właściwe” otrzymał Włądysław, a Śląsk, Morawy i Łużyce zostały przy Macieju Korwinie. Obaj władcy zachowali tytuł króla Czech. Mimo traktatu relacje polsko-węgierskie, aż do śmierci władcy Węgier pozostały zdecydowanie złe, na co miała nałożyć się także rywalizacja o wpływy w Mołdawii i Wołoszczyźnie[42].

Imperium Macieja Korwina

 

Węgry Jagiellonów – stagnacja i upadek

 

Śmierć Korwina w 1490 roku rozpoczęła nowy etap we wzajemnych stosunkach. Do walki o koronę stanęło czterech kandydatów: Jan Korwin, syn Macieja, Maksymilian Habsburg, Władysław król Czech i Jan Olbracht królewicz polski. Niestety ambicje Jagiellonów zniweczyły solidarność dynastyczną i doprowadziły do wojny między braćmi. Umożliwiło to Habsburgom odzyskanie ich ziem dziedzicznych z Wiedniem. Ostatecznie możnowładcy węgierscy opowiedzieli się za Władysławem, co umożliwiło mu zdobycie państwa świętego Stefana. Uznawany był za monarchę słabego, nieudolnego i chwiejnego, którym będzie można łatwo sterować i to zaważyło na jego wyborze. Kazimierz doprowadził do zawarcia rozejmu między synami i już na sejmie Rzeszy w Norymberdze w 1491 roku bronił praw Władysława do korony węgierskiej[43].

Wzrastające zagrożenie tureckie, a także narastająca anarchia w kraju zmusiła wkrótce Węgrów i Władysława do powrotu do przyjaznej polityki wobec Polski. Dlatego już w 1492 roku zawarto sojusz między oboma krajami skierowany przeciwko Osmanom i nieoficjalnie także przeciw cesarzowi rzymskiemu. Zwłaszcza to drugie zagrożenie wywoływało zaniepokojenie w Krakowie. Jan Olbracht pisał do brata Aleksandra na Litwie pod koniec 1493 roku, iż działania Habsburgów są zagrożeniem dla całej dynastii Jagiellonów, gdyż współpracują oni z wrogą Moskwą, Mołdawią i Zakonem Krzyżackim. W celu ukazania jedności synów Kazimierza, w roku następnym zorganizowano zjazd w Lewoczy. Jan Olbracht starał się ukazać jako rzecznik całego bloku Czech, Węgier, Polski i Litwy. Zjazd miał zwłaszcza umocnić Władysława na tronie[44].

Klęska bukowińska Olbrachta spowodowała kolejne najazdy tatarskie i tureckie na ziemie Jagiellonów. Dodatkowo interwencja w Mołdawii spowodowała konflikt z Węgrami. Ostatecznie spór rozwiązano poprzez podpisanie nowych traktatów sojuszniczych w 1498 i 1499 roku. Spowodowały one jednak zrzeczenie się przez Polskę wpływów w tym hospodarstwie[45].

Współpraca polsko-węgierska uległa zahamowaniu za czasów panowania Aleksandra Jagiellończyka. Wynikało to ze zmiany orientacji polityki zagranicznej nowego króla i skupienie jego uwagi na wydarzeniach na wschodzie. Tymczasem na Węgrzech w siłę urosło stronnictwo „narodowe”, na czele którego stał ród Zapolyów. Współpracę z nim rozpoczął królewicz Zygmunt, przebywający wtedy na dworze brata jako namiestnik Śląska i Łużyc[46]. Po śmierci Aleksandra, Zygmunt został królem Polski. Jego polityka zagraniczna duży nacisk kładła na stosunki z Węgrami. Odnowił sojusz z tym państwem, rozwiązał konflikt o wpływy w Mołdawii, a także ustalił wspólną politykę z Władysławem wobec Turcji[47]. Niezwykle ważnym wydarzeniem było zazębienie współpracy Zygmunta ze stronnictwem narodowym poprzez małżeństwo z Barbarą Zapolyą. Decyzja ta podyktowana była chęcią osłabienia stronnictwa habsburskiego, wbrew woli Władysława. Istotne było także podpisanie tajnego przymierza w 1512 roku, dotyczącego sojuszu Zygmunta i stronnictwa „narodowego”[48].

Słaby władca, napady tureckie, liczne bunty chłopów i walki stronnictw coraz bardziej komplikowały stosunki na Węgrzech. Wśród tej anarchii, dzięki zwycięstwom nad podjazdami Osmanów, a zwłaszcza pokonaniu chłopskich kuruców pod Temeszwarem, wciąż rósł autorytet Jana Zapolyi. Tymczasem nieudolny władca jakim był Władysław, coraz bardziej opierał się na cesarzu Maksymilianie, czym jeszcze bardziej zniechęcał do siebie poddanych. Walka między Zygmuntem, a Habsburgami weszła w decydującą fazę. Rywalizacja przebiegała nie tylko na Węgrzech, gdyż Wiedeń wspierał także Krzyżaków w podważeniu II pokoju toruńskiego i Wielkie Księstwo Moskiewskie, które zaatakowało Litwę[49].

Ostatecznie dwie wielkie dynastie spotkały się na zjeździe w Wiedniu w celu zażegnania konfliktu. Doszło do rozerwania niebezpiecznej dla domu Jagiellonów koalicji cesarz rzymski – Zakon – Moskwa. Zawarto traktat, którego ceną były dwa małżeństwa dzieci Władysława: Ludwika z wnuczką i Anny z wnukiem Maksymiliana. Ludwik został natomiast adoptowany przez cesarza. W ten sposób Habsburgowie zapewnili sobie w przyszłości objęcie władzy na Węgrzech. Ogłoszono go również wikariuszem cesarstwa rzymskiego. Był to jednak akt niezgodny z prawem Rzeszy, ponieważ cesarz nie mógł za życia wskazywać elektorom swojego następcy[50]. Należy podkreślić, iż zgodnie z ustaleniami najnowszych badań, traktat ten nie był aktem sukcesyjnym dla Habsburgów oraz nie dawał im praw do tronu w Czechach i na Węgrzech[51].

Rządy Ludwika II okazały się katastrofalne dla Węgier. Kraj znalazł się na krawędzi wojny domowej. Skarbiec królewski był pusty, władza centralna niemal nie istniała, a wojsko nie było w stanie bronić swych granic. Tymczasem Sulejman Wspaniały w 1526 roku przekroczył Dunaj maszerując w głąb państwa. Młody Jagiellończyk stanął na czele armii liczącej około 25 tys. żołnierzy, w tym wielu Polaków. Została ona rozbita, a władca zginął w bitwie pod Mohaczem. Niezależne Węgry przestały istnieć[52].

Śmierć Ludwika II

 

Po Mohaczu: Jagiellonowie wsparciem dla króla „narodowego”

 

Do walki o spadek po Ludwiku II stanął Jan Zapolya i Ferdynand Habsburg. Mimo podpisanego wcześniej tajnego sojuszu Zygmunt Stary nie przyszedł z pomocą militarną i nie pozwolił, aby Polska została wciągnięta w ten konflikt. Walki były bardzo zajadłe, ale Zapolya wkrótce musiał ulec. Za zgodą władcy Polski uciekł do Tarnowa, gdzie znalazł schronienie u hetmana Jana Tarnowskiego. Mimo to, na większe poparcie oficjalnie od dworu krakowskiego liczyć nie mógł. Faktyczną pomoc uzyskał wskutek tajnej dyplomacji królowej Bony, która przez całe życie prowadziła politykę antyhabsburską. W ten sposób wkrótce Zapolya dysponował posiłkową armią polską, dzięki której mógł wyruszyć na Węgry. Nie można zapomnieć również o jej ciągłym wsparciu dyplomatycznym udzielanym, między innymi, w Stambule. Z wielkim zaangażowaniem służył królowi Janowi ród Łaskich. Prymas Jan Łaski agitował wśród szlachty, aby zaciągali się pod chorągwie Zapolyi. Najwięcej zdziałał jego bratanek Hieronim Łaski, który objechał dwory Bawarii, Anglii, Francji i Dani szukając pomocy dla nowego króla Węgier. W końcu udał się do Turcji, aby tam uzyskać pomoc tego mocarstwa. Udało się. Odtąd Osmanowie będą wspierać przez następne lata narodowych władców Węgier. Krajowi jednak przyjdzie za to zapłacić ogromną cenę[53].

Wyczerpanie obu stron wykorzystała strona polska, aby zaproponować swoją mediację. Faktycznie w listopadzie 1530 doszło do zjazdu węgiersko-austriackiego w Poznaniu. Zakończył się on jednak tylko tymczasowym rozejmem[54].

W celu pogłębienia współpracy i wsparcia Zapolyi, podjęto decyzję o wydaniu za niego córki Zygmunta i Bony, królewny Izabelli. Dwór w Krakowie nie chciał, aby doszło na przykład do małżeństwa króla Węgier z którąś z Habsburżanek[55]. Półtora roku po ślubie Jagiellonka urodziła syna Jana Zygmunta (Nadano mu imię na cześć dziadka). Dwa tygodnie później doszło do nieszczęścia, Jan nagle stracił przytomność, a po kilku dniach zmarł. Młoda królowa została wdową w wieku dwudziestu jeden lat i jednocześnie regentką kraju ogarniętego straszliwą wojną[56].

Jan Zygmunt jako niemowlę został okrzyknięty królem. Zygmunt Stary odciął się jednak od córki. Uważał, że powinna wyrzec się swojej części Węgier i zawrzeć pokój z Habsburgami w imię uznania zwierzchności cesarza i solidarności chrześcijańskiej. W tej sytuacji Izabella jedynej pomocy mogła szukać u sułtana. Ten na osobistej audiencji przyjął płaczące dziecko, wziął je na ręce i obiecał mu opiekę. Pod pretekstem ochrony, Turcy zajęli w 1541 Budę i centralne Węgry pozostawiając swemu „słudze”, jak tytułowano młodego Zapolyę tylko Siedmiogród[57].

Po dziesięciu latach panowania w tej części Węgier, w 1551 roku Izabella na mocy układów została zmuszona do oddania swoich ziem Habsburgowi. Ferdynand mimo obietnic nie podarował jej dóbr mających zapewnić Jagielonce utrzymanie. Udała się więc na wygnanie do Polski. Mimo życzliwości nowego króla Zygmunta Augusta, nie mogła liczyć, ani na wsparcie militarne, ani dyplomatyczne. Jego polityka jej brata wobec Austrii była bardziej realistyczna, niż Zygmunta Starego. Dodatkowo w 1553 roku nadał on siostrze dobra w Sanoku, blisko granicy z Turcją. Król korespondował też z sułtanem, który był gotów wesprzeć Izabellę. W tym czasie ofensywa Turków wypierała z Siedmiogrodu Habsburgów. Do Wiednia w 1556 roku wysłano również Marcina Kromera w obronie praw Zapolyów. Ferdynand musiał się wycofać i oddać wschodnie Węgry. Izabella wraz z synem wróciła do swoich ziem. Warto wspomnieć, iż mowę powitalną wygłosił młody szlachcic, późniejszy król polski, Stefan Batory[58].

W 1559 roku po ciężkiej chorobie Izabella zmarła. Tuż przed jej śmiercią na sejmie siedmiogrodzkim wygłoszono mowę, w której dziękowano, że „poświęciła swoją kochaną ojczyznę (Polskę) i spokojniejsze i wygodne życie, i wzięła na swe barki tyle zmartwień i trosk, i z tego powodu zaniemogła”[59].

Jej syn, Jan Zygmunt zmarł w 1571 roku, w wieku zaledwie 31 lat. Wielkie nadzieje wiązali z nim nie tylko Węgrzy, ale również Polacy, gdyż w związku z bezdzietnością Zygmunta Augusta, był on uznawany za naturalnego kandydata na krakowski tron[60].

I w ten sposób zakończył się pierwszy okres kształtowania się relacji polsko-węgierskich. Choć mogło się wydawać, że relacje między sąsiednimi narodami uległy zamrożeniu, to wkrótce szlachta polska szukająca nowego króla znów zwróci oczy w kierunku Karpat i stamtąd wezwie na tron w Krakowie Stefana Batorego.

Ilustracja

Stefan Batory

 

[1] R. Grzesik, Polska Piastów i Węgry Arpadów we wzajemnej opinii (do 1320), Warszawa 2003, s. 56-57.

[2] Ibid., s. 50-51.

[3] Ibid., s. 50-51.

[4] Ibid., s. 50.

[5] Ibid., s. 53-54.

[6] R. Grzesik (red.), Żywot Św. Stefana Króla Węgier, czyli kronika węgiersko-polska, Warszawa 2003, s. 67-70.

[7] Ibid., s. 71-72.

[8] Ibid.,  s. 72-73.

[9] Ibid.,  s. 75.

[10] Idem, Polska Piastów i Węgry Arpadów we wzajemnej opinii (do 1320), Warszawa 2003, s. 55.

[11] Ibid., s. 56 i 111.

[12] Ibid., s. 113.

[13] W Polsce panował pod imieniem Wacława II.

[14]S. A. Sroka, Historia Węgier do 1526 roku, Bydgoszcz 2000, s. 52-54;  A. Brückner, Dwa Bratanki, [w:] Idem, Kultura, piśmiennictwo, folklor, Warszawa 1974 s. 383-400.

[15] J. Dąbrowski, Elżbieta Łokietkówna 1305-1380, Kraków 2007 s. 76-77; J.R. Nowak, Polak-Węgier, [w:] Sąsiedzi i inni, Andrzej Garlicki (red.),Warszawa 1977, s. 56-60.

[16] S. Sroka, Z dziejów stosunków polsko-węgierskich w późnym średniowieczu, Kraków 1995, s. 29-48.

[17] Ibid., s. 103-113

[18] Ibid.,  s.10-11.

[19] W Polsce znanego jako Ludwik Węgierski.

[20] J. Dąbrowski, op. cit., s. 76-79; W. Felczak, Historia Węgier, Wrocław-Warszawa-Kraków 1966, s. 60.

[21] J. Dąbrowski, op. cit., s. 76-87.

[22] J. Dąbrowski, op. cit., s. 92-139; S. A. Sroka, Historia…, op. cit., s. 71-72. W. Felczak, op. cit., s. 61-62.

[23] J. Dąbrowski, op. cit., s. 139-141; S. A. Sroka, Historia… op. cit., s. 72-74.

[24] S. A. Sroka, Historia op. cit., s. 88-89; W. Felczak, op. cit., s. 72-73.

[25] K. Olejnik, Władysław III Warneńczyk, Szczecin 1996, s. 58-61.

[26] Ibid., s. 75-79.

[27] E. Tóth, K. Szelényi, A Magyar Szantkorona – Királyok és koronázások, Budapeszt 1996 s. 73.

[28] Ulászló i László oznaczają imię Władysław. Ulászló zostało wprowadzone przez Węgrów, dla odróżnienia „polskiego” Władysława od jego imiennika – Pogrobowca. Kolejny Jagiellona na Węgierskim tronie przyjmie również imię Ulászló.

[29] S. A. Sroka, Historia,… op. cit., s. 94.

[30] T. Zalesińska,  Zabawa dzieci węgierskich, której bohaterem jest król polski Władysław III [w:] Z dziejów polsko-węgierskich stosunków historycznych i literackich, I. Csapláros, A. Sieroszewski (red.), Warszawa 1979, s. 122-129.

[31] K. Olejnik, Władysław III Warneńczyk, Szczecin 1996, s. 179-183; J. Reychman, Dzieje Węgier, Łódź 1967, s. 22-23.

[32] K. Olejnik, op. cit., s. 186-201; W. Felczak, op. cit., s. 86-88.

[33] K. Olejnik, op. cit., s. 215-272; W. Felczak, op. cit., s. 88-89.

[34] W. Felczak, op. cit., s. 89-95.

[35] J. R. Nowak, Polacy a powstanie Rakoczego, [w:] Z dziejów polsko-węgierskich stosunków historycznych i literackichop. cit., s. 31.

[36] I. Csapláros, Stosunki literackie węgiersko-polskie, [w:] Historia literatury węgierskiej, Wrocław 1966, s. 275.

[37] K. Baczkowski, Walka Jagiellonów z Maciejem Korwinem o koronę czeską w latach 1471-1479, Kraków 1980, s.13-20 i 32-35. S.A. Sroka, op. cit., s. 103.

[38] K. Baczkowski, op. cit., s.43-45.

[39] Ibid., s. 48-58.

[40] Ibid., s. 89-93.

[41] Ibid., s. 107-123.

[42] Ibid., s. 160-169.

[43] K. Baczkowski, Zjazd Wiedeński 1515, Warszawa 1975, s. 36-41; S.A. Sroka, Historia… op. cit., s.112-116; M. Duczmal, Izabela Jagiellonka królowa Węgier, Łódź 2000, s. 105-107.

[44] K. Baczkowski, Zjazd Wiedeński…, op. cit., s. 47-51.

[45] Ibid., s. 53-54.

[46] Ibid., s. 58-59.

[47] Ibid., s. 65.

[48]Ibid., s. 69-87; S.A. Sroka, op. cit., s. 116-118; M. Duczmal, Izabela Jagiellonka, s. 113-114.

[49] K. Baczkowski, Zjazd Wiedeński…, op. cit., s. 113-119 i 148-151.

[50] Ibid., s. 202-233.

[51] S.A. Sroka, Historia…, op. cit., s. 123-124.

[52] Ibid., s. 125-126. M. Duczmal, op. cit., s. 121-124.

[53] M. Duczmal, op. cit., s. 125-126 i 150-157.

[54] Ibid., s. 157-158.

[55] Ibid., s. 175-193.

[56] Ibid., s. 216-221; J. Noville, Transylwania. Obszar kontaktów i konfliktów, Bydgoszcz 1997, s.127-130.

[57] M. Duczmal, op. cit., s. 237-250.

[58] Ibid., s. 334-345, 365, 389-401.

[59] Cyt. E. Veress, Izabella királyné, Budapeszt 1901 za: M. Duczmal, op. cit., s. 431.

[60] Ibid., s. 444.

Działania MSZ podjęte w związku z sytuacją spowodowaną epidemią koronawirusa

W MSZ przez 24 godziny na dobę działa Zespół Zarządzania Kryzysowego; jednym z kluczowych zadań zespołu jest wypracowanie rozwiązań dla Polaków, którzy przebywają za granicą i mają problem z powrotem do Polski.

Służba dyplomatyczna i konsularna jest w pełni zmobilizowana i pracuje całodobowo w trybie nadzwyczajnym. W związku z obecną sytuacją MSZ wprowadziło rozwiązania organizacyjne w urzędach, które pozwalają na zwiększenie potencjału reagowania na potrzeby Polaków. Placówki pracują w trybie kryzysowym, zostały powołane specjalne zespoły mające na celu pomoc naszym obywatelom.

W razie potrzeby konsulowie pomagają Polakom w znalezieniu alternatywnego miejsca noclegowego, wskazują wiarygodnych przewoźników, informują o dostępie do służby zdrowia. Jeśli Polacy mają kłopoty z przedłużeniem wizy, konsulowie również starają się udzielać pomocy w rozmowach z miejscowymi służbami migracyjnymi. Placówki codziennie przysyłają raporty o sytuacji w krajach akredytacji dotyczącej rozwoju epidemii, sytuacji epidemiologicznej oraz otwartości granic. Łącznie sztab kryzysowy analizuje oraz przekazuje do GIS oraz MZ ponad 200 raportów ze wszystkich regionów świata. Stale współpracujemy z ministerstwami spraw zagranicznych państw sąsiednich, z którymi rozwiązujemy na bieżąco problemy powstałe po zamknięciu granic.

W związku z rozwojem sytuacji epidemiologicznej MSZ RP uruchomiło infolinię dla Polaków przebywających za granicą. Informacje można uzyskać pod numerem telefonu +48 22 523 8880.

Staramy się na bieżąco odpowiadać na zapytania naszych rodaków, którzy znaleźli się w potrzebie za granicą. Linia jest obsługiwana w trybie trzyzmianowym przez 65 konsultantów. Infolinia w dużej mierze odciążyła placówki umożliwiając im koncentrację sił na zadaniach wykonywanych na miejscu. Tylko w niedzielę, 15 marca informacja udzielona została ponad 12 tysiącom osób, zarówno telefonicznie, jak i mailowo.

Dla Polaków, którzy wobec wstrzymania lotów komercyjnych i ze względu na odległość nie są w stanie przekroczyć granicy Polski transportem kołowym, Rząd RP uruchomił specjalną akcję #LotDoDomu. W ramach tej inicjatywy udostępnione zostały trzy możliwości powrotu do kraju drogą lotniczą: dotychczasowe czartery, specjalne czartery LOT oraz loty według specjalnego zapotrzebowania. MSZ nieustannie weryfikuje informacje nt. naszych obywateli znajdujących się za granicą i będących w trudnej sytuacji. We współpracy z LOT prowadzona jest optymalizacja rejsów czarterowych, tak aby najskuteczniej umożliwić Polakom pozostającym za granicą powrót do kraju.

https://www.gov.pl/web/dyplomacja/dzialania-msz-podjete-w-zwiazku-z-organizacja-powrotow-polakow-do-kraju

 

Energetyka w służbie geopolityki

12 marca 2020 odbyła się dyskusja pt. „Energetyka w służbie geopolityki”

Dr Ostant przedstawił koncepcje stosunków międzynarodowych bazujących na soft oraz hard power. W jego ocenie Niemcy stosują hybrydę tych dwóch rozwiązań tzw. Smart power – inteligentną potęgę.
Jednym z najważniejszych elementów budowania pozycji międzynarodowej przez Niemcy jest energetyka, która nabiera charakteru geopolitycznego.  Energiewende  to niemiecki przełom energetyczny polegający na rezygnacji z paliw węglowodorowych oraz paliwa nuklearnego i zastąpienia ich odnawialnymi źródłami energii (OZE)

Jak wskazuje ekspert przełom ma miejsce tylko w przypadku sektora energetyki. W całym tzw. mixie enegretycznym (obejmującym również transport) cały czas dominują węglowodory (benzyna, gaz itd).
Niemcy są zainteresowane sprzedażą swojej „czystej” energii państwom Europy Środkowej. Jednocześnie zbyt duże inwestycje w OZE powodują, że by stabilizować swój system energetycznym Niemcy muszą sprowadzać prąd z Francji. Dotyczy to dni niesłonecznych i bezwietrznych.

Niemcy planują budować swoją pozycję międzynarodową poprzez system kredytów i sprzedaży swoich technologii energetycznych do państw afrykańskich, Indii czy Australii.

W dyskusji wywiązała się wymiana zdań dotycząca gazociągu Nord Stream 1 i 2. Dr Ostant podkreślił, że gaz jest tylko paliwem przejściowym dla niemieckiego Energiewende. Jest to mniej emisyjne źródło energii od węgla i ma zastępować węgiel przez okres około 20-25 lat. Następnie przewiduje się, że niemieckie zapotrzebowanie na gaz spadnie znacząco.

Wybory w Górskim Karabachu

Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej w Poznaniu przy współpracy z Klubem Jagiellońskim oddział w Poznaniu w dniu 28 lutego 2020 przeprowadzili seminarium: „Wybory w Górskim Karabachu”.

Korzystając ze zbliżających się wyborów w Górskim Karabachu prof. UAM dr. hab. Krzysztofa Fedorowicza z Instytutu Wschodniego UAM przeprowadził seminarium dotyczące tego para-państwa. Profesor Federowicz przybliżył zebranym czym jest Górski Karabach i dlaczego jest tak istotny dla Armenii i Azerbejdżanu oraz opisał przebieg konfliktu. Debatowano również nad tym jak wygląda życie przeciętnego obywatela na tym obszarze; jak działa państwo, pomimo braku uznania międzynarodowego, aby następnie przejść do obecnych wyborów i perspektyw na przyszłość.

Niemiecka gra o tron

17.02.2020 o godz. 18.00 w klubie dyskusyjnym Cyryl Club odbyła się dyskusja o aktualnej sytuacji politycznej w Niemczech. Punktem wyjścia do dyskusji była nagła rezygnacja przewodniczącej CDU – Annegret Kramp-Karrenbauer.

 

W dyskusji udział wzięli zaproszeni gości:

dr Piotr Kubiak – główny analityk Instytutu Zachodniego oraz autor książki „System partyjny i partie polityczne zjednoczonych Niemiec (1990-2013)”.

Szymon Szynkowski vel Sęk – Wiceminister Spraw Zagranicznych.
W latach 2004–2015 współpracował z posłami do Parlamentu Europejskiego. Od 2015 r. poseł na Sejm RP, członek sejmowej Komisji ds. Unii Europejskiej oraz Komisji Spraw Zagranicznych, a także przewodniczący polsko-niemieckiej grupy bilateralnej w Sejmie.

Skandal związany z wyborem T. Kemmericha na premiera Turyngii głosami CDU, FDP i AfD miał poważne konsekwencje nie tylko dla Turyngii, ale wywołał polityczną burzę w całych Niemczech. Doprowadziła ona do rezygnacji przewodniczącej CDU Annegret Kramp-Karrenbauer. Afera ujawniła przy okazji konflikty wewnątrz CDU: spór na linii centrala partyjna a jej organizacja regionalna.

Kramp-Karrenbauer przez nieco ponad rok pełnienia obowiązków przewodniczącej CDU nie była w stanie zbudować wystarczającego autorytetu w partii, by arbitralnie zażegnywać konflikty wewnętrzne. Otrzymała w spadku po A. Merkel partię skłóconą, głównie w następstwie kryzysu migracyjnego. Nie pomogły jej również słabe wyniki uzyskiwane przez chadecję w ostatnich wyborach. Jednym z powodów słabości A. Kramp-Karrenbauer było odejście od tradycji łączenia stanowiska przewodniczącego partii z funkcją kanclerza lub lidera opozycji.

Przez najbliższe kilka miesięcy CDU może być skoncentrowana na wyłanianiu nowego przewodniczącego, co może negatywnie odbić się na aktywności partii na innych odcinkach (np. na sprawach europejskich, które będą niezwykle istotne w perspektywie prezydencji Niemiec w Radzie Unii Europejskiej w drugiej połowie 2020 r.).

Rezygnacja A. Kramp-Karrenbauer oznacza otwarcie rywalizacji o następstwo po niej oraz o nominację chadecką na kanclerza. Największe szanse wydaje się mieć jej były konkurent (a w przeszłości rywal A. Merkel) Friedrich Merz, który może liczyć na poparcie części centrum i prawego skrzydła partii. Ewentualne zwycięstwo Merza może wzmocnić pozycję CDU kosztem AfD i FDP. Jego wybór może utrudnić późniejsze rozmowy koalicyjne z Zielonymi i SPD. Poważnym kandydatem może być Armin Laschet, wspierany przez lewe skrzydło i część centrum partii, który mógłby odzyskać dla partii część elektoratu utraconego na rzecz Zielonych. Mógłby on w pewnym stopniu kontynuować kurs A. Kramp-Karrenbauer. Pewne szanse wydają się mieć Jens Spahn i Daniel Günther. Jeśli CDU nie wyłoni kandydata na kanclerza, a pozycja nowego przewodniczącego będzie zbyt słaba, partie chadeckie zaproponują kandydaturę M. Södera na stanowisko kanclerza. Podobna sytuacja miała miejsce w 1980 i 2002 r., gdy kandydatem partii chadeckich na urząd kanclerski byt lider CSU.

Publiczność pytała o szanse poszczególnych kandydatów na wybór na stanowisko przewodniczącego CDU, o rolę AfD w niemieckim systemie partyjnym i skuteczność kordonu sanitarnego stosowanego wobec tego ugrupowania oraz o podejście poszczególnych kandydatów do Rosji.

 

Ocieplenie relacji-polsko francuskich?

10 lutego w klubie dyskusyjnym Cyryl Club odbyła się debata pt. „Ocieplenie relacji-polsko francuskich?”
Dwaj zaproszeni goście to:

Szymon Szynkowski vel Sęk – Wiceminister Spraw Zagranicznych.
W latach 2004–2015 współpracował z posłami do Parlamentu Europejskiego. Od 2015 r. poseł na Sejm RP, członek sejmowej Komisji ds. Unii Europejskiej oraz Komisji Spraw Zagranicznych, a także przewodniczący polsko-niemieckiej grupy bilateralnej w Sejmie.

Frédéric Petit – poseł do francuskiego Zgromadzenia Narodowego. Reprezentuje siódmy okręg wyborczy dla francuskich mieszkańców za granicą, który składa się z Europy Środkowej i Bałkanów. Przewodniczący grupy przyjaźni polsko-francuskiej

Minister Szynkowski przedstawił podstawowe założenia porozumienia o partnerstwie strategicznym Polski i Francji na lata 2020-2024.
Poseł Petit opisał charakterystykę pracy posła tzw. „mandatu zamorskiego” składającego się z terytorium 16 państw Europy Środkowej i Wschodniej oraz Bałkanów. Opisał także swój wkład w przygotowanie wizyty prezydenta Macrona w Polsce.

Pytania od moderatora i publiczności skupiły się na kwestiach takich jak: akcesja Bałkanów Zachodnich do UE, podejściu Francji do Rosji, sprawach klimatycznych i energetyce oraz istnieniu potencjału do nowgo traktatu o współpracy między Polską, a Francją.

Obaj prelegenci zgodzili się, że wizyta prezydenta Macrona w Polsce była w pewny sensie przełomowa. Minister Szynkowski studził entuzjazm radząc by poczekać na rezultaty podpisanych porozumień i ocenić je z perspektywy czasu.

Pomimo licznych rozbieżności wynikających z innej sytuacji geopolitycznej Polski i Francji istnieje wiele pól do współpracy. Na szczególne wyróżnienie zasługuje transformacja polskiej energetyki tak by spełniać unijne cele klimatyczne, w czym Francja z silnym segmentem atomowym może być partnerem.

Ważne również jest docenienie roli NATO w Europie i stwierdzenie, że budowa europejskich sił zbrojnych ma być wzmocnieniem, a nie konkurencją dla Paktu Północno-atlantyckiego.

Poseł Petit wyraził również nadzieję, że kraje Bałkanów Zachodnich będą mogły zostać włączone do UE. Jednocześnie chwalił inicjatywę Partnerstwa Wschodniego, będąc relatywnie sceptyczny wobec akcesji państw z regionu Kaukazu (np. Gruzji). W jego przekonaniu UE powinna mieć szeroką ofertę relacji partnerskich dla różnych państw.

 

Nowa Komisja Europejska

Spotkanie, które odbyło się 17 grudnia w nowej siedzibie RODM, tj. Cyryl Club przy ul. Młyńskiej 14 było okazją do omówienia postulatów które w ramach swojego urzędowania będzie promowała nowo powołana przewodnicząca KE Ursula von der Leyen w ramach pełnionej funkcji, tj. szefowej KE.

Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM – politolog i prawnik zajmujący się w swojej działalności naukowej integracją europejską, systemem instytucjonalnym UE oraz prawem gospodarczym UE.

Podczas spotkania dyskutowano nad:

– obecnym kształtem Komisji Europejskiej będącym częściowo pochodną wyborów do PE,

– wyznaczone przez Radę Europejską unijne cele na najbliższe lata  są zbieżne z celami KE, która jest „drugim współprawodawcą” w strukturach Wspólnoty,

– przywódcy struktur unijnych będą rozważać możliwość tworzenia zdolności obronnych UE,

– najważniejsze wyzywania, stojące zarówno przed radą Europejską oraz Komisją, to m.in.: społeczna gospodarka rynkowa, ustalenie wieloletnich ram finansowych, praworządność państw członkowskich, migracje oraz transformacja ekologiczna.

Koncepcja „Nowego Zielonego Ładu” czyli bezemisyjnej gospodarki do 2050 r. będzie wiązała się z uruchomieniem tzw. Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, z   którego Polska może być częściowo wykluczona z uwagi na fakt, że zaprotestowała przeciwko przyjęciu tego rozwiązania. Jednakże w zamian za to Polska ma stać się przykładem państwa stosującego tzw. „ecological transition” czyli kraju, który będzie stanowił model stopniowego wdrażania rozwiązań mających na celu odchodzenie od gospodarki węglowej. Nasz gość zwrócił uwagę na obecny stan UE, która niejako nieustannie poszukuje swojej tożsamości, można mówić o zjawisku „dryfowania UE”, która próbuje znaleźć „pomysł na siebie”, w jakim kierunku powinna dalej podążać.

Po co światu Kurdowie?

Niezwykle interesująca dyskusja z Pawłem Smoleńskim nt. Kurdów odbyła się 10 grudnia w Galerii VA.

Podczas spotkania rozmawialiśmy nt. obecnej kondycji społeczeństwa kurdyjskiego – lęków i obaw, ale również nadziei, która nieustannie towarzyszy Kurdom, głęboko wierzącym, że w końcu uda im się stworzyć niepodległe państwo. Kurdowie są gotowi na przyjęcie niepodległości, ponieważ mają odpowiednio przygotowaną infrastrukturę, szpitale, uniwersytety, z Zachodu i USA wracają wykształceni emigranci kurdyjscy. Wszyscy czekają na właściwy moment dziejowy, czyli stabilną sytuację na BW.

Intrygującym pytaniem, jak również odpowiedzią na nie było zagadnienie dot. tego, czy Kurdowie jeszcze wierzą, że społeczność międzynarodowa pomoże im stworzyć wolny Kurdystan pomimo ciągłych zdrad. Nasz gość podkreślił, że Kurdowie, będąc bardzo żywotnym narodem nigdy nie tracili i nie tracą nadziei na utworzenie niepodległego państwa, że moment ten z pewnością nastąpi. Jedyną niewiadomą jest natomiast fakt, kiedy to się wydarzy, choć wg. autora jest to sytuacja bardziej niż pewna. Ponadto Kurdystan może stać się mostem pomiędzy bliskowschodnim islamem a Europą.

Autor opowiedział o okrutnej zbrodni przy użyciu broni chemicznej, jaka miała miejsce w Halabdży w 1988 r.,  będącej zarazem największym mordem na ludności cywilnej po zbrodniach dokonanych w Auschwitz i Treblince.

Wielość anegdot, przywołanych obserwacji, wspomnień z podróży, którymi dzielił się z nami autor jeszcze bardziej ubarwiły przekaz i uzmysłowiły słuchaczom, jak wygląda codzienna kurdyjska rzeczywistość. Pomimo tzw. „syndromu ofiary”, o jakim możemy mówić w przypadku Kurdów, obywatele nie tracą nadziei i podejmują wszelkie starania, by stworzyć wolny i niepodległy Kurdystan.

Spotkanie nawiązywało do treści opisanych w książce pt. „Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie”. Dyskusja toczyła się wokół kwestii związanych z kulturą, historią państwa kurdyjskiego. Uczestnicy rozmawiali także nad kwestiami związanymi z obecną sytuacją geopolityczną, zaangażowaniem obcych armii w wojnę w Syrii oraz październikowym wycofaniu wojsk amerykańskich z Syrii.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Spotkanie z ambasadorem Pakistanu

4 grudnia odbyło się spotkanie z Jego Ekscelencją Ambasadorem Islamskiej Republiki Pakistanu, byłym pakistańskim dyplomatą, wojskowym i pilotem Sultanem Hali oraz prof. Hadi Ajili z uniwersytetu w Teheranie.

JE ambasador Pakistanu Shafqat Ali Khan rozpoczął swoje wystąpienie od przywołania znaczących polskich postaci w historii Pakistanu. Ze szczególną uwagą przypomniał polskich lotników i inżynierów, którzy tworzyli podstawy pakistańskich sił zbrojnych – zwłaszcza postać Władysława Turowicza.
Kontynuując wypowiedź zwrócił uwagę na najważniejsze wyzwania współczesności tj. uwiąd systemu multilateralnego oraz zmiany klimatyczne. Bez rozwiązań multilateralnych nie da się rozwiązać problemu zmian klimatycznych. Ambasador podkreślił także, znaczenie EU i jej „soft power” oraz tego, że EU jest wzorem jeśli chodzi o ustanawianie standardów, które później są kopiowane przez inne państwa świata (np. w dziedzinie ochrony danych osobowych).
Sultan Hali, w krótkiej wypowiedzi uzupełnił wystąpienie ambasadora przywołując własne wspomnienia kontaktu z polskimi lotnikami. Pan Hali wspomniał także o katastrofie humanitarnej w rejonie Kaszmiru, gdzie 8 mln ludzi, żyje w warunkach stanu wojennego i godzin policyjnych.
Prof. Hadi Ajili przedstawił historię stosunków irańsko-europejskich od 1979. Uznał, że dla Iranu Europa nie stanowi suwerennego i samodzielnego partnera ponieważ ulega ekonomicznej i politycznej presji ze strony Stanów Zjednoczonych. Jako główny przykład podał fiasko europejskich intencji w utrzymaniu porozumienia nuklearnego z Iranem, które upadło pod groźbami amerykańskich sankcji.

W dyskusji z publicznością poruszano tematy bezpieczeństwa surowcowego Pakistanu (tj. Dostępu do wody z himalajskich lodowców). Odcięcie źródeł wody dla pakistańskich rzek oznacza wojnę z Indiami, stwierdził ambasador.
Kolejne pytanie dotyczyło oceny rosyjskiego zagrożenia w rejonie Europy Wschodniej. Ambasador uznał, że rozszerzenie NATO i większa obecność wojsk amerykańskich w Polsce to suwerenna decyzja tego kraju. Prof. Ajili zaprezentował anty-amerykańskie stanowisko twierdząc, że nie jest to wiarygodny sojusz i Polska powinna móc bronić się swoimi siłami.
Kolejne pytania dotyczyły przebiegu kariery dyplomatycznej oraz porad dla studentów aspirujących do pracy w dyplomacji.

 

Spotkanie z ambasadorem Szwajcarii

03.12.2019 JE Ambasador Jürg Burri wygłosił w j. niemieckim wystąpienie: Polska i Szwajcaria: partnerzy z potencjałem.
Ambasador rozpoczął swój wywód od odniesienia się do historii Polaków związanych ze Szwajcarią przywołując postacie Tadeusza Kościuszki, Antoniego Patka, Ignacego Mościckiego czy Gabriela Narutowicza.

Kolejnym aspektem była próba zarysowania relacji na linii UE-Szwajcaria w kontekście gospodarczym oraz poszukiwanie odpowiedzi „gdzie leży potencjał Szwajcarii?” Wymiana handlowa pomiędzy Polską a Szwajcarią ma podobny poziom do wymiany Szwajcarii z Czechami. Ambasador wywnioskował zatem, że ciągle istnieje ogromne pole do rozwoju kooperacji gospodarczej.

JE Jürg Burri podkreślił, że czynnikiem wyróżniającym Szwajcarię spośród innych państw europejskich jest wysoki poziom edukacji, innowacyjność, przedsiębiorczość obywateli oraz bezpieczeństwo.

Na pytanie o szczególnie doceniane przez Szwajcarów cechy narodowe Polaków są: sumienność oraz zaangażowanie w pracę jak również pozytywne nastawienie do południowych sąsiadów. Ambasador podczas wykonywanych obowiązków, które wiążą się z pobytem w Polsce wysoko docenia walory turystyczne i krajobrazowe, jakimi może pochwalić się Polska.

Ambasador zapytany o sytuację polskiego muzeum w Rapperswilu odpowiedział, że sugerowanym rozwiązaniem jest wydzierżawienie tylko części zamku na polskie potrzeby, a reszta zamku zostanie zaadaptowana do celów komercyjnych (wesela). Ambasador sugerował także, by wystawę przenieść do pobliskiego domu, który jest w polskim posiadaniu, a nie tylko najmowany jak obecny zamek.