Ośrodek Debaty Międzynarodowej Poznań

SIEĆ REGIONALNYCH OŚRODKÓW DEBATY MIĘDZYNARODOWEJ

Wystąpienie JE Ambasadora Królestwa Hiszpanii w RODM Poznań

4 kwietnia w siedzibie RODM Poznań odbyło się spotkanie z Jego Ekscelencją Ambasadorem Królestwa Hiszpanii Panem Francisco Javier Sanabria Valderrama, który wygłosił wystąpienie pt. Hiszpania – wymiar europejski i światowy.

Wystąpienie rozpoczęło przedstawienie dorobku cywilizacyjnego Hiszpanii i jej wkładu w dzieje ludzkości. Następnie JE Ambasador opowiedział zebranym o problemie czarnej legendy z jaką zmaga się jego kraj.

“Pod pojęciem czarnej legendy rozumiemy klimat stworzony przez niestworzone opowieści o naszej ojczyźnie pojawiające się w przestrzeni publicznej we wszystkich prawie krajach; stale powtarzane groteskowe opisy  charakteru Hiszpanów jako jednostek i zbiorowości; negacja lub co najmniej systematyczne pomijanie tego, co nam sprzyja  i co przedstawia nas  w szlachetnym świetle w kulturze i sztuce; oskarżenia wciąż rzucane na Hiszpanię, a oparte na wyolbrzymionych, źle interpretowanych lub całkowicie fałszywych faktach” 

Czarna legenda to „fake news”, który był rozpowszechniany przez stulecia. Na koniec JE Ambasador odniósł się do problemu nacjonalizmu i separatyzmu katalońskiego przedstawiając wizję kraju odpornego na takie wstrząsy. Skoro Hiszpania przetrwała terror prowadzony przez ETA to przetrwa i polityczną zawieruchę związaną z Katalonią.

Po wystąpieniu głos zabrała publiczność poruszając wiele tematów. Szukano wspólnych rozwiązań w zwalczaniu czarnej legendy Hiszpanii i fali fake-newsów dotyczących Polski. JE Ambasador zalecał cierpliwość, brak emocjonalności oraz odradzał kreowania „legendy różowej”. Jednocześnie podkreślał potrzebę stanowczej reakcji. Inne głosy z sali dotyczyły poglądów rządu Hiszpanii na integrację europejską, zagrożenia dla bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego oraz napięć związanych z kolonialnym dziedzictwem Hiszpanii w Ameryce Łacińskiej.

Treść wystąpienia:

Wymiar europejski i światowy Hiszpanii

(Poznań, 4 kwietnia 2019 r.)

I) Powitanie

Cieszę się, że jestem tu dziś razem z państwem w Regionalnym Ośrodku Debaty Międzynarodowej. Przyjechałem za namową państwa krajana, wiceministra spraw zagranicznych, Szymona Szynkowskiego vel Sęka, żeby mówić o Hiszpanii. Miło mi, ze Hiszpania wzbudza wielkie zainteresowane w Polsce.  I słusznie. To kraj, który odcisnął niezatarty ślad w historii ludzkości. Europejska w swej geografii i korzeniach, amerykańska w swej ekspansji,  światowa pod względem ambicji miała i ma Hiszpania siłę przyciągania, która niewielu pozostawia obojetnymi: to kraj z silną osobowością, wielowymiarowy, różnorodny, rozległy, hipnotyzujący, gdy zajrzeć mu głęboko w oczy, pełen sprzeczności, kontrastów, światła i cienia.

Pomówmy zatem o Hiszpanii. Za jej przyzwoleniem.

 

II) Wprowadzenie historyczne: bogate korzenie Hiszpanii i jej skok na arenę światową

Korzenie Hiszpanii sięgają starożytności. Do jej pierwszych mieszkańców mależą Celtowie, Iberowie, zagadkowa cywilizacja Tartessos, którą władał  nie mniej zagadkowy i mityczny król Argantonios, Baskowie, Asturowie, Kantabrowie, Wettonowie. Fenicjanie, Grecy i spokrewnieni z Fenicjanami Kartageńczycy osiedlili się w kilku rejonach na wschodzie i południu półwyspu, założyli miasta, zajęli się handlem. Spotkania między tymi ludami, w czasach pokoju i na ścieżce wojennej, zaczęły nadawać swoisty koloryt tyglowi kultur, który w ciągu kilku zaledwie stuleci miał stać się Hiszpanią.

Położenie na półwyspie zadecydowało o szybkim wyodrębnieniu cech własnych Hiszpanii, o jej chrzcie i sławie. Nazwę kraju wymyślili Rzymianie i wzięła ona górę nad pierwszą nazwą – Iberia, którą początkowo określano cały półwysep. Hiszpania zawdzięcza Rzymianom dużo więcej niż nazwę: zromanizowali kraj, wszystkie obszary jego życia, uczynili z niego część cesarstwa, nadali mu rangę prowincji, wyposażyli w struktury, w system prawny i administracyjny. Hispano-Rzymianie odwzajemnili się przydając blasku imperialnemu Rzymowi. Seneka, Marcjalis, Lukan, Kwintyliusz w filozofii i literaturze; cesarze Trajan i Adrian, jedni z największych w sztuce rządzenia ze względu na swoje bezdyskusyjne zasługi,  to tylko garść imponujących przykładów.

Hiszpania romańska – jej jednostki terrytorialne Tarraconesis, Baetica, Lusitania i, późniejsze, Gallaecia, Cartaginensis, Baleárica, a nawet afrykańska prowincja Mauritania Tingitana – przekształciła się w sposób naturalny w diecezję chrześcijaństwa, gdy upadło Cesarstwo Zachodniorzymskie i zagościli w nim „barbarzyńcy”. W czasach Wizygotów ten hispano-romański zaczyn fermentował, stając się ożywczą, stymulujacą postęp mieszanką, a punkt kulminacyjny tego procesu przypada na III Synod w Toledo (589), kiedy to królestwo wizygockie, pod wodzą króla Rekkareda, porzuciło oficjalnie arianizm i przyjęło katolicyzm pieczętując tym samym religijną jedność Hiszpanii wokół wiary, która jest jednym z wyróżników jej historycznego bytu jako narodu.

Korzystająć z ciągłych wojen między wizygockimi klanami w 711 roku Arabowie najechali Hiszpanię i odmienili oblicze półwyspu. Kordoba, od X wieku stolica emiratu i kalifatu, zmieniła się pod panowaniem przybyłych z Damaszku Umajjadów w arystetolesowską cosmopolis, która promieniowała myślą, sztuką i literaturą. „Naszyjnik gołębicy”, Ibn Hazma to poezja arabska, betycka i andaluzyjska, czyli hiszpańska. Między 711 i 1492 rokiem Hiszpania chrześcijańska, spadkobierczyni Rzymu i królestwa wizygockiego, po początkowym wycofaniu się aż do Gór Kantabryjskich, przesuwała się powoli ku południu. W procesie tym od początku współistniały czynnik religijny i wczesno-narodowe poczucie identyfikacji, które czerpało ze źródel wizygockich i romańskich. Sam proces został nazwany „odzyskaniem”, rekonkwistą  Hiszpanii. Królestwa północne – Asturia, Leon, Kastylia, Nawara, Aragonia – rozpoczęły ekspansję na południe, by pod koniec XI wieku mieć już pod swoją kontrolą całą północną część półwyspu. Kalifacka Kordoba musiała równocześnie  ustąpić pod odśrodkowym naporem taif, a muzułmańską obecność na ziemi hiszpańskiej wzmocnił napływ Almorawidów i Almohadów, ludów berberyjskich z północy Afryki. Bitwa pod Navas de Tolosa (1212), wydana przez wielką koalicję królestw chrześcijańskich Kastylii, Nawary, Aragonii i Portugalii, wytyczyła linię podziału w Sierra Morena, górach nazywanych balkonem Andaluzji. Ale dopiero w 1492 roku osłabione królestwo mauretańskie poddało ostatnie tereny i swoją stolicę, Granadę, Koronie Hiszpanii, która właśnie powstała dzięki małżeństwu Izabeli Kastylijskiej z Ferdynandem Aragońskim.

W ciągu następnych 18 lat, między 1492 y 1520 rokiem, Hiszpania zjednoczona pod jednym berłem dokonała błyskawicznej ekspansji. Dokończyła dzieła odzyskania półwyspu, dzieląc się nim z Królestwem Portugalii, wysłała okręty, by odkryły Amerykę, dokonały dzieła podboju, ewengelizacji i organizacji administracyjnej, i przyjęła na siebie, w osobie króla Karola, odpowiedzialność na Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego w czasach protestanckiej schizmy w chrześcijaństwie. Nie ma demograficznego wytłumaczenia dla owego „cudu” hegemonii Hiszpanii w Europie i w Ameryce, który trwał aż do XVII wieku, pod nazwą „Monarchii Katolickiej”. „Bóg jest Hiszpanem”, mówiono odnosząc się do sukcesów wojsk hiszpańskich we Flandrii, Włoszech, Francji, Niemczech i w Niderlandach. Tamta ekspansja, jej wyraźnie kontrreformacyjne ostrze, szybko zyskała sobie przeciwników.

W Hiszpanii Filipa II (1556-1598) nie zachodziło słońce, bo rozciągała się od Kaliforni i Ziemi Ognistej aż po Filipiny. Hiszpanie nie tylko odkrywali i podbijali. Na odkryte przez siebie tereny nieśli własną wiarę i wiedzę. Cywilizowali. To, co dziś nazywamy globalizacją, miało swój wielki precedens w wykonaniu Hiszpanów na przełomie XV i XVI wieku.

W czasach Monarchii Katolickiej w skład Korony hiszpańskiej wchodziły nstępujące terytoria:

– w Hiszpanii Królestwa Kastylii i Aragonii  i Nawarry od 1512 r., a Korona Portugalii od 1580 do 1640 r. ;

– w Europie, dzięki spuściźnie rodzinnej Karola V Habsburga, Burgundia, Wolne Hrabstwo Burgundii, Niderlandy, Mediolan, Sycylia, Neapol i Sardynia związane od wieków średnich z Aragonią;

– w Ameryce, cały znany kontynent, który w Hiszpanii nazywano Indiami.

– w reszcie świata Filipiny oraz Indie Wschodnie.

Dzisiejsza Hiszpania nie może negować tego wielkiego dzieła. Nie zasługuje nawet na wypowiadane czasem pod jej adresem słowa gorzkiej krytyki, w większości całkiem bezpodstawnie, ponieważ my, dzisiejsi Hiszpanie, nie potrafimy przyjąć na siebie tamtej wielkości, jesteśmy bardzo dalecy od ducha, który ją inspirował. Wyjątki tylko potwierdzają regułę.

 

III. Uciążliwa czarna legenda: hiszpański potwór

W roku 1913 pewien tygodnik ilustrowany postanowił nagrodzić najlepszą pracę demaskujacą miałkość krytyków Hiszpanii. Zwyciężył Julián Juderías, urzędnik Ministerstwa Stanu – dzisiejszego Ministerstwa Spraw Zagranicznych – tłumacz i poliglota (władający imponującą liczbą 16 języków), i jego praca zatytułowana “Czarna legenda i prawda historyczna”, a w skrócie: “Czarna legenda”. Sam Juderías tak wyłożył swój koncept:

 

“Pod pojęciem czarnej legendy rozumiemy klimat stworzony przez niestworzone opowieści o naszej ojczyźnie pojawiajace się w przestrzeni publicznej we wszystkich prawie krajach; stale powtarzane groteskowe opisy  charakteru Hiszpanów jako jednostek i zbiorowości; negacja lub co najmniej systematyczne pomijanie tego, co nam sprzyja  i co przedstawia nas  w szlachetnym świetle w kulturze i sztuce; oskarżenia wciąż rzucane na Hiszpanię, a oparte na wyolbrzymionych, źle interpretowanych lub całkowicie fałszywych faktach …”

(A niektórzy myślą pewnie, że to, co nazywamy “fake-news” jest dzisiejszym wynalazkiem albo pomysłem Gebelsa, Lenina czy Stalina). Wróćmy do głównego wątku. Niektórzy współcześni Juderíasowi, na przykład Rafael Altamira (1866-1951) czy pisarz Juan Valera (1824-1905) zajęli się tą kwestią jeszcze przed nim. Dobrze to opisuje francuski historyk i hispanista Joseph Pérez w eseju zatutułowanym także “Czarna legenda”, ilustrowanym na stronie tytułowej wydania hiszpańskiego portretem Filipa II pędzla Pantoja de la Cruza.

Wszyscy ci znamienici ludzie walczący z paszkwilami przeciwko Hiszpanii mają jeden wspólny cel: wykorzenić „odstręczające wyobrażenie”, jakie wyrobili sobie na temat Hiszpanii „cudzoziemcy”, bardziej z uwagi na własną ignorancje niż z podstępnej złej woli. Wszyscy ubolewają, – cytuję za Valerą – „że to my sami, Hiszpanie, skazujemy nasze sprawy na zapomnienie” bo „umniejszamy naszą przeszłość”, co prowadzi do braku uznania dla siebie samych. „Umysł ludzki ma skłonność do zaniżania minionej wartości rzeczy, które dziś mało są warte lub za takie sa uważane” (J. Valera).

Zła wola, uprzedzenia, pogarda, niewiedza i zaniedbanie są źródłem „czarnej legendy”, która – dostrzegli to Państwo zapewne w subtelnej i celnej defnicji Juderiasa – wynika z „klimatu” stworzonego, by zniszczyć czyjąś reputację. W swej najostrzejszej formie narracja ta bezwzględnie odrzuca wkład Hiszpanii w osiągnięcia ludzkości, wyolbrzymia błędy, rozwodzi się na temat ekscesów i przejaskrawia do obrzydzenia cechy domniemanego charakteru narodowego, aby ukazać Hiszpanię jako – tu cytuję Juderíasa – „inkwizytorkę, ignorantkę, fanatyczkę, dla której nie ma miejsca wśród kulturalnych narodów, ani wcześniej, ani teraz, kraj zawsze skłonny do okrucieństw, wrogi postępowi i nowoczesności”. Tak powstaje „legenda, która – puszczona w obieg w XVI wieku, w wyniku Reformacji – wciąż jest wykorzystywana przeciw nam, zwłaszcza w krytycznych chwilach naszej historii narodowej” (Joseph Pérez wskazuje, że za preludnium czarnej legendy trzeba uznać ekspansję Królestwa Aragonii w basenie Morza Śródziemnego poczynając od XIII w. i rzeź Francuzów podczas krwawych nieszporów sycylijskich w 1282 roku, które to zdarzenie Giuseppe Verdi z właściwą sobie maestrią i talentem przeniósł na scenę operową pod takim właśnie tytułem).

Propaganda anty-hiszpańska słabła w miarę jak Monarchia hiszpańskiej traciła terytoria i wpływy. Dała jednak argumenty rodzimym separatyzmom, baskijskiemu i katalońskiemu, które uzasadniają swoją rzekomą odmienność, językową i tożsamościową, zażenowaniem wywołanym ową czarną historią Hiszpanii, którą tak trudno zwalczyć.  Tantal spogląda na nas ze współczuciem.

 

IV) Snobizm anglosaski wobec roli Hiszpanii w historii (z wyłączeniem hispanistów).

Hiszpański dyplomata Luis Francisco Martínez Montes wydał właśnie bardzo inspirującą książkę pod tytułem „Hiszpania, historia globalna”. Rozprawia się w niej z rozmyślnym pominięciem Hszpanii przez Kennetha Clarka (1903-1983), historyka sztuki, humanistę i publicystę brytyjskiego, w słynnej serii telewizyjnej wyprodukowanej przez BBC w 1969 roku i noszacej tytuł „Cywilizacja”.

Autor uważa, że „przedstawiona przez Clarka wersja historii była w istocie  zawoalowaną i butną kampanią propagandową. W skrócie jej treść streszcza się do trzech lub czterech zasadniczych tez. Pierwsza z nich to, że cywilizacja jest wynalazkiem mężczyzny, Europejczyka z zachodu, ponieważ o kobietach właściwie się nie wspomina, a reszta świata się nie liczy. Druga teza to ta, że cywilizacja polega na ekspansji i doskonaleniu tworów umysłu  i wyobraźni, co pozostaje w zasięgu nielicznej grupy uprzywilejowanych. Trzecia to, że aby cywilizacja przetrwała, z jej owoców, choć są dziełem nielicznych, koniecznie muszą korzystać szerokie warstwy społeczeństwa, bo inaczej dochodzi do alienacji mas i ich przechwycenia przez projekty rewolucyjne lub anachroniczne. Wreszcie, Clark był przekonany, ze cywilizacja zachodnia, w jego mniemaniu ta jedyna godna tej nazwy, jest krucha i podatna na ataki barbarzyńców, zarówno wewnętrzych, jak i tych stojących u jej granic, szczególnie na wschodzie, i powiewających sztandarami z sierpem i młotem.

Na dodatek, jeśli przyjmiemy, że cywilizacja „ogranicza się do Europy zachodniej i że w tych wąskich granicach chodzi o pojęcie związane z wkładem w  rozwój intelektualny i duchowy, nie można wyobrazić sobie większego w nią wkładu niż ten wniesiony przez Hiszpanię w dobie współistnienia i w dobie odkryć, albo ten poczyniony przez długą listę nazwisk, którą mógłby otwierać św. Izydor, wielki średniowieczny encyklopedysta, a kończyć Picasso, ktorego geniusz twórczy był kondensacją dziedzictwa artystycznego świata hiszpańskiego i zachodniego i daleko poza to dziedzictwo wykraczał”.

Św. Izydor z Sewilli, Rekkared, Kordoba (wcale nie tak daleka ani tak samotna), Aweroes, Majmonides, Alfons X Mądry i toledańska szkoła tłumaczy,  Izabella i Ferdynand, Kolumb i ci, którzy przyszli potem, Karol V Habsburg i Filip II, Cervantes, Lope de Vega, Góngora, Calderón, Quevedo, El Greco, Francisco de Vitoria, Luis Tomás de Victoria, Velázquez, Murillo, Zurabarán,  Św. Teresa i Św. Jan od Krzyża, Juan Luis Vives, Miguel Servet, jezuici i ich wkład w Sobór Trydencki …jeśli żadne z tych nazwisk ani wiele innych nie liczyło się w historii europejskiej i światowej, to winna temu ignorancja albo pycha.

Oczywiście w Hiszpanii XVIII i XIX wieku działało wielu wybitnych myślicieli i artystów: Brat Feijóo, Jovellanos, Brat Soler, Juan Crisóstomo Arriaga, Larra czy, przede wszystkim, Goya. Rok 1700, będąc początkiem panowania nowej dynastii, był też datą graniczną, po której gwałtowanie spada wkład Hiszpanii w rozwój cywilizacji. Wiek Oświecenia przyniósł obolałej i wycieńczonej Hiszpanii modernizację, ale kraj nie świecił już takim blaskiem jak  w “Złotym Wieku” naszej sztuki i literatury.

Upadek kultury wyhamował gwałtownie pod koniec XIX wieku, co zbiegło się z utratą Kuby i Filipin w 1898 roku, po wojnie ze Stanami Zjednoczonymi. W Hiszpanii pojawiło się wówczas pokolenie artystów, które osiągnęło Parnas: Unamuno, Valle-Inclán, Machado, Baroja, Azorín, wszyscy urodzeni na peryferiach, zakochują się w Kastylii – jądrze Hiszpanii, jej esencji, cichej i niedocenianej, której pejzaż w ich oczach odzwierciedla wartości tamtej dawnej Hiszpanii, która wspięła się na szczyt i zeszła ze sceny odcisnąwszy w historii ludzkości niezatarte ślady.

Wraz z tym pokoleniem zaczyna się nowy okres świetności hiszpańskiej kultury. W XX wieku Hiszpania daje światu artystów i intelektualistów światowego formatu: Ortega y Gasset, García Lorca, Picasso, Juan Gris, Miró, Dalí, Juan Ramón Jiménez, de Falla, Albéniz, Granados, Rodrigo…  Nawet hiszpańska wojna domowa nie powstrzymała tej wezbranej fali. Okres frankizmu wcale nie był kulturalną pustynią. Pisali wówczas Cela, Delibes, Aleixandre, Gerardo Diego, José Hierro, Buero Vallejo, Mihura, Jardiel i ciągle jeszcze aktywni Barroja i Azorín; filozofią i nauczaniem zajmowali się Ortega, Zubiri, Marías, Laín y Aranguren; rzeźbili w kamieniu i metalu Chillida, Chorino i Oteiza; malowali Dalí, Miró, Millares i Tapies; filmy kręcili tacy twórcy jak Berlanga i Saura.

Równie znakomici byli Hiszpanie tworzący na emigracji: pisarze Alberti, Salinas, Cernuda, Sánchez Albornoz; reżyser Buñuel i, przede wszystkim,  Picasso, którego zaangażowanie w ruch komunistyczny blednie wobec geniuszu jego awangardowej sztuki.

 

V) Dzień dzisiejszy Hiszpanii: kilka uwag

Hiszpania to kraj, który dobrze wie, czym jest niepokój egzystencjalny. Od 1808 roku doświadczamy nawracających kryzysów. 28 kwietnia tego roku w Hiszpanii odbędą się wybory parlamentarne. I te wybory też mają w sobie element kryzysu. W kampanii dominują kwestie terytorialne, konstytucja i praworządność, gospodarka, “Kulturkampf” oraz polityka migracyjna. Stawka jest wysoka. Trudno będzie stworzyć rząd, gdy pięć formacji politycznych cieszy się podobnym poparciem.

Zdaniem wielu, podstawową sprawą jest kwestia terytorialna, wewnętrznie związana z przetrwaniem państwa prawa w Hiszpanii i w Unii Europejskiej. Już wyjaśniam.

Na mocy Konstytucji z 1978 roku Hiszpania stała się “Państwem Regionów Autonomicznych”. 17 Wspólnot Autonomicznych, oraz Ceuta i Melilla, mają bardzo szerokie uprawnienia: od edukacji przez zatrudnienie po ochronę zdrowia. Katalonia i Kraj Basków mają też swoją autonomiczna policję. Rządy regionalne mają własne, regionalne stacje telewizyjne oraz rozgłośnie radiowe.

W Katalonii od 1980 roku rzadzą nacjonaliści. Publiczne szkoły kształcą od tego czasu w duchu nacjonalizmu. Autonomiczne stacje telewizyjne i radiowe działają podobnie. Nacjonaliści nie spoczną dopóki nie dojadą do mety, a jest nią niepodległość. W Katalonii, w latach dziewięćdziesiątych nabrali pewności siebie, a wraz z początkiem nowego, XXI wieku, gdy nacjonalistyczną prawicę zastąpiła w rządzie regionalnym koalicja lewicowych nacjonalistów, wyznaczyli władzom samorządowych nowe cele. Independentystów brzydzi wszystko, co hiszpańskie. Ich sprzeciw przeciwko byciu częścią Hiszpanii opiera się na nie zawsze dobrze skrywanym poczuciu wyższości, które popycha ich ku “odłączeniu”. Gwoli prawdy trzeba przyznać, że pozwalano im działać z kunktatorstwa, z przesadnej chęci uniknięcia większego zła lub ze strachu.

We wrześniu i październiku 2017 r. sytuacja nabrzmiała do tego stopnia, że trzeba było interweniować. W niebezpieczeństwie znalazła się nie tylko integralność terytorialna Hiszpanii, lecz sama demokracja hiszpańska. Tamten zamach – noszący znamiona buntu, za który teraz kilkanaście osób odpowiada przed sądem – był logiczną konsekwencją “zdobyczy” jednych wobec abdykacji drugich.

 

Jednak Hiszpania jest odporna. Tak jak miliony Katalończyków, którzy nie chcą niepodległości. W Hiszpanii Państwo działa, a Hiszpanie opierają się tej samowolnej i niesprawiedliwej amputacji. Zwolennicy niepodległości starają się przekonać nas wbrew historii, wbrew prawu oraz wbrew demokratycznej logice, że osoby urodzone lub mieszkające na jakimś terytorium mają do niego większe prawo niż reszta rodaków i, w konsekwencji, wyłącznie one mogą podejmować stosowne decyzje. Program nacjonalistów jest programem stopniowego wykluczania wszystkich, którzy nimi nie są. Ci, którzy stawiają opór, poddawani są coraz większym szykanom, doświadczają wrogości, nawet prześladowań,  a chodzi o to, aby się poddali, zamilkli lub uciekli. W czasach najgorszego terroru ETA z Kraju Basków do innych części Hiszpanii wyjechało 200 tysięcy osób. Od października 2017 r. ponad 4 tysiące firm opuściło Katalonię przenosząc się wgłąb Hiszpanii. Sędziowie, prokuratorzy i urzędnicy proszą o przeniesienie. Kiedy atmosfera staje się zbyt duszna, ludzie głosują nogami.

Przed nami wielkie wyzwanie, ponieważ toczy się dezinformacyjna gra wymierzona w hiszpańską demokrację. Ale wygramy ten mecz.

Dziękuję Państwu za uwagę i mam nadzieję, że udało mi się odświeżyć Państwa wiedzę o Hiszpanii.

Nie mogę oprzeć się pokusie, aby zakończyć fragmentem wiersza “España” – “Hiszpania”, autorstwa Jorge Luisa Borgesa:

“Hiszpanio bizonów, gdzie Ulises zstąpił do domu Hadesa…, Hiszpanio Iberów, Celtów, Kartagińczyków i Rzymu…, twardych Wizygotów skandynawskiego rodu, Hiszpanio Islamu, kabały i Nocy Ciemnej… inkwizytorów,… długiej przygody odkrywającej tajemnicę mórz innej, rodzierającej gitary,… podwórek,… łaskawego kamienia katedr i sanktuariów, dobrych ludzi i wielkiej przyjaźni, Hiszpanio niepotrzebnej odwagi, możemy mieć inne miłości, możemy zapomnieć o tobie tak jak zapominamy naszą przeszłość, bo nieodłącznie jesteś w nas, w intymnych przyzwyczajeniach krwi, w moich krewnych Acevedach i Suarezach, Hiszpanio, matko rzek i szabli, i kolejnych pokoleń,… nieugięta i zgubna”.

%d bloggers like this: