Ośrodek Debaty Międzynarodowej Poznań

SIEĆ REGIONALNYCH OŚRODKÓW DEBATY MIĘDZYNARODOWEJ

Międzynarodowe Andrzejki z RODMem

Mino niesprzyjających warunków wciąż prowadzimy warsztaty i wykłady. W ostatnich dniach spotkaliśmy się z repatriantami z RODAKa w Środzie Wielkopolskiej. Warsztaty odbyły się z w małych grupach z zachowaniem wszystkich możliwych środków bezpieczeństwa. Dotyczyły one miejsca Polski w Europie, współpracy międzynarodowej oraz polskiej tradycji, historii i kultury.

Stulecie traktatu w Trianon

4 czerwca 1920 rok o godzinie 16:32 w pałacu Grand Trianon podpisano traktat pokojowy pomiędzy Węgrami a państwami Ententy. W tym dniu na Węgrzech biły wszystkie dzwony i odprawiano nabożeństwa żałobne. Zamknięto szkoły, urzędy i sklepy. Gazety ukazywały się z żałobnymi nagłówkami. Opuszczono również flagi do połowy i tak zawieszone zostały już do 1938 roku.

Decyzje zwycięskich mocarstw przyczyniły się do „bałkanizacji” tej części naszego kontynentu. Zamiast pokoju mamy trwałe skłócenie narodów żyjących niegdyś obok siebie. I to nie tylko przez okres międzywojenny. Konflikty te, wyciszone przez komunistyczne reżimy, na nowo dały o sobie znać po 1989 roku.

Węgry stały się naturalnym destabilizatorem porządku powersalskiego. Przez następne lata wspierały wszystkie państwa dążące do rewizji ładu wersalskiego – najpierw Włochy, a następnie III Rzeszę.

Wszelkie koncepcje utworzenia bloku lub sojuszu państw Środkowej Europy przeciw Niemcom i Rosji Radzieckiej, jak Międzymorze lub Trzecia Europa nie będą możliwe ze względu chociażby na konflikt rumuńsko-węgierski. Współpraca regionalna w Środkowej Europie stała się znacznie trudniejsza lub niemal nierealna.

Jeden z sojuszy mający stabilizować sytuację w tej części kontynentu – Mała Ententa, zawiązana przez Czechosłowację, Rumunię i Jugosławię, miała wymiar przede wszystkim antywęgierski. Nie dziwi więc, że przez kilkanaście lat Węgry będą prowadzić politykę mającą na celu rozbicie najsłabszego ogniwa tego sojuszu – Czechosłowacji. Gdy zaś ten kraj został zniszczony podjęły nacisk na Rumunię zagrożoną przez ZSRR.

 

Zapraszamy do odsłuchania wykładu RODM w Poznaniu na naszym profilu na fb:

https://www.facebook.com/odmpoznan/videos/1661326604035319/

 

dr Adam Szabelski

Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej

w Poznaniu

 

Unia Polski z Węgrami i Litwą

W maju wspominamy wejście Polski do Unii Europejskiej. Warto zatem przyjrzeć się polskiej sztuce łączenia.
Swoją mocarstwowość Polska zawdzięczała nie tyle podbojom, co sztuce zręcznej dyplomacji i korzystnym mirażom. Jak to się stało, że po śmierci ostatniego Piasta na naszym tronie – Kazimierza Wielkiego, połączyliśmy się najpierw z Węgrami, a wkrótce z pogańską Litwą?
Zapraszamy do obejrzenia naszego miniwykładu na fb:

Rocznica zakończenia II Wojny Światowej

Niedawno obchodziliśmy 75 lecie zakończenia największego konfliktu w dziejach świata czyli II Wojny Światowej. Jak po czasie interpretować tamte wydarzenia? – na te pytania specjalnie za zaproszenie RODMu w Poznaniu odpowiedział dr Maciej Kościuszko, historyk z UAM.

Zapraszamy do obejrzenia jego miniwykładu:

https://www.facebook.com/odmpoznan/videos/172066234246239/

 

 

Wirtualny spacer z RODM po ulicy Św. Marcin w Poznaniu

 

Święty Marcin urodził się ponad 750 kilometrów od Poznania w rzymskiej Savarii. Przez całe swoje życie był związany z Italią i Galią. Nigdy nie był w Poznaniu. Jego kościół w naszym mieście nie należy, ani do największych, ani najpiękniejszych. Patronami grodu nad Wartą są zaś święci Piotr i Paweł.

Święty Marcin stał się jednak symbolem polskości w Poznaniu. Jego imieniem nazwana jest najważniejsza ulica w centrum miasta. Co roku w dniu swoich imienin przejeżdża on na białym koniu tą ulicą i od prezydenta Poznania otrzymuje klucze do miasta.

Zapraszamy Państwa na wirtualny spacer po tej niezwykłej ulicy!

 

Kościół i osada Świętego Marcina do końca XVIII wieku

Nie zachowały się żadne źródła dotyczące początków kościoła pod wezwaniem Świętego Marcina, ani wsi o tej samej nazwie. Stara, poznańska legenda głosiła, że wzgórze, na którym obecnie znajduje się kościół, było przeklęte. Na jej szczycie, w starej, wyschniętej wierzbie miał mieszkać diabeł. Ludzie unikali tego miejsca. Pewien ksiądz, który się śpieszył, aby zdążyć przed nocą, miał skrócić sobie drogę i przejść obok wzgórza. Tam też miał go zaatakować diabeł. Kanonik wezwał na pomoc swojego patrona: Świętego Marcina. Ten miał się ukazać na białym koniu i przegonić czarta. Święty zapytany przez kanonika, co chce w zamian, miał nakazać, aby poświęcić starą wierzbę wodą święconą, wzgórze zaś nazwać jego imieniem i wybudować kościół pod jego wezwaniem[1].

Pewne jest, że osada Święty Marcin musiała istnieć już przed lokacją miasta. W 1252 roku książę Przemysław I oraz biskup poznański Boguchwał dokonali zamiany swoich ziem. Biskup oddał księciu dwie osady: Święty Wojciech i Święty Marcin. W zamian otrzymał on część dochodów księcia z rzeki Warty i promu przewożącego ludzi i towary przez tą rzekę. Ziemie należące do osady św. Marcin i okoliczne posiadłości księcia zagospodarowano pod nowe miasto Poznań. Wcześniej główny gród znajdował się na wyspie Ostrów Tumski i z stamtąd przesiedlono większość mieszkańców. W zamyśle księcia Przemysława I nowe, większe miasto miało się stać stolicą jego księstwa. Kościół św. Marcina jednak pozostał i stanowił siedzibę parafii obejmującą znaczną część Poznania i jego przedmieścia[2].

Osada św. Marcin znajdywała się w korzystnym położeniu: na wzgórzu, co chroniło ją przed powodziami i przy ważnych szlakach handlowych: prowadzącym na zachód – do Niemiec i na południe na Śląsk. W obrębie parafii św. Marcin rozwijały się dwa ważne osiedla: Rybaki – zajmujące się połowem ryb z rzeki, zwłaszcza na stół księcia i Garbary – produkujące skóry. Teren w XVI i XVII wieku silnie się urbanizował. Na terenie parafii powstało około 500 domów. Główną osią tej części Poznania była zaś droga, która dała początek ulicy[3].

Intensywnie upiększano kościół, pod wezwaniem św. Marcina, który został gruntownie przebudowany. Niektóre cechy miały w nim własne ławki, sfinansowały również nowy ołtarz. Przy kościele od XV wieku istniała też szkoła parafialna. Nauczano w niej chłopców czytania, pisania, modlitw i liczenia. Od XVIII wieku wiemy, że uczyły się tam też dziewczęta. Kościół znacznie podupadł wraz z szerzeniem się wśród mieszczan reformacji. Wielu dotychczasowych, bogatych darczyńców przeszło na luteranizm. W tym czasie świątynia się nie rozwijała i nie było żadnych większych inwestycji. Sytuacja finansowa kościoła św. Marcina zaczęła się poprawiać dopiero w XVII wieku, na skutek kontrreformacji i powrotu wielu mieszczan do katolicyzmu[4].

Szwedzi i Brandenburczycy, którzy okupowali Poznań w latach 1655-1657 zniszczyli wiele budynków w rejonie dzisiejszej ulicy i spalili kościół. Odbudowa w związku ze zubożenia mieszczan, w wyniku długich wojen, nie była łatwa i trwała wiele lat. W czasie oblężenia Poznania w 1704 roku kościół św. Marcina na szczęście nie ucierpiał mimo, iż w jego okolicy toczyły się walki. Po raz kolejny przedmieścia bardzo ucierpiały na wskutek walk Rosjan z konfederacją barską w 1771 roku[5].

 

XIX wiek

Sytuacja ulicy św. Marcin zmieniła się po 1793 roku, kiedy Poznań zajęli Prusacy, w wyniku II rozbioru[6]. Wtedy to przedmieścia św. Marcina stały się atrakcyjnymi terenami do inwestycji, gdyż wspomniany szlak prowadzący na zachód, stał się ważną drogą łączącą Poznań i Berlin. Rozpoczęto budowę wielu reprezentacyjnych kamienic i publicznych gmachów. Dawna osada św. Marcin stała się centrum nowego Poznania. Zamieszkiwali ją urzędnicy, nauczyciele, lekarze itd.[7].

Ulica święty Marcin stała się najważniejszą osią nowej dzielnicy i miasta. Od XIX wieku, kto ma władzę w Poznaniu, ten musi zamanifestować to na tej ulicy. Dlatego też władze pruskie w latach 1843-1847 wzniosły przy niej budynek Królewskiej Intendentury V Korpusu Armijnego.

W XIX wieku cały Poznań otoczono fortyfikacjami. Nie mogło ich zabraknąć na dawnej ulicy Święty Marcin i w 1850 roku na jej końcu, który stał się głównym wjazdem do miasta, ukończono budowę Bramy Berlińskiej. Przed bramą znajdowała się głęboka fosa, a nad nią most zwodzony. Pod koniec XIX wieku rozwijające się miasto zaczęło się dusić w obrębie murów i Bramę Berlińską rozebrano w 1901 roku. Decyzją władz pruskich ulica przekształciła się w reprezentacyjną arterię komunikacyjną śródmieścia[8].

Zgodnie z planami, opracowanymi w 1903 roku, przez wybitnego architekta Hermanna Josepha Stübbena, ta część Poznania miała podkreślić jego niemiecki charakter i być przeciwwagą dla polskiego, starego miasta[9]. W 1904 roku powstała Królewska Komisja Rozbudowy Poznania. Najważniejszym obiektem, który został wybudowany w 1910 roku był Zamek Cesarski. Powstał w stylu neoromańskim, uważanym za „styl germański”. Monumentalna budowla o wysokości 75 metrów miała podkreślić, iż cała prowincja na zawsze zostanie częścią Rzeszy. Poznań stał się oficjalnie jedną z rezydencji cesarza[10].

Oprócz budowy samego Zamku wybudowano liczne gmachy w jego okolicy. Centralnym punktem nowej dzielnicy stał się reprezentacyjny park i plac, na którym stanął pomnik Otto von Bismarcka. Teren ten otaczały potężne budynki: Teatr Wielki, zwany Operą Poznańską oraz neorenesansowa Akademia Królewska, będąca dziś siedzibą Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Dzięki tym inwestycjom Poznań stał się jednym z najnowocześniejszych miast europejskich. Należy wspomnieć, iż w 1893 roku dawna ulica święty Marcin stała się pierwszą w Poznaniu (i na ziemiach polskich) ulicą z nawierzchnią asfaltową[11].

 

Święty Marcin w latach 1918-1945

W wyniku Powstania Wielkopolskiego Poznań znów stał się częścią Polski. W sposób symboliczny, trzeba było to pokazać również na ulicy Święty Marcin. Jedną z pierwszych decyzji nowych władz miasta było w 1919 roku usunięcie pomnika Otto van Bismarka, który znajdował się na placu przed dawną pruską Akademią Królewską, którą przekazano Uniwersytetowi w Poznaniu. W tym miejscu wzniesiono monumentalny pomnik Najświętszego Serca Pana Jezusa będący wotum za odzyskaną niepodległość[12].

Przy ulicy Święty Marcin mieściły się w tym czasie najbardziej prestiżowe hotele, a swoje siedziby miały tam najbardziej prestiżowe firmy[13].

 

Przebudowa po 1945 roku

Na skutek zniszczeń wojennych wiele kamienic w rejonie ulicy św. Marcin zniszczono. Pojawiły się dwa trendy, co do ich odbudowy: „zachowawczy”, czyli odbudowy jak najdokładniejszej, tego co było i „wizjonerski”, czyli budowy nowoczesnego, całkowicie nowego centrum. I znowu ten, kto miał władzę w Poznaniu musiał to pokazać na ulicy Święty Marcin. Dlatego też jej nazwę zmieniono na Armii Czerwonej, a także w latach 1949-1950 wybudowano budynek komitetu wojewódzkiego partii komunistycznej. Na marginesie warto wspomnieć, iż w 1989 roku budynek został zdobyty przez strajkujących studentów, a ponieważ wśród studentów było najwięcej historyków, to budynek został przekazany ówczesnemu Wydziałowi Historii[14].

Ulica Święty Marcin została w okresie PRLu gruntownie przebudowana, jako czteropasmowa ulica, mająca umożliwić duży ruch samochodowy i stać się „wewnętrzną autostradą” łączącą wschodnią i zachodnią część miasta. W tym celu wyburzono  pas kamienic po północnej stronie ulicy. Zabudowę mieszkalną miano zastąpić inną o nowych funkcjach. Rozpoczęto budowę zespołu handlowo-biurowego „alfa” – nowoczesnych wieżowców. Była to gigantyczna inwestycja. Wysokość budynków wynosiła 42 metry, długość części niskiej 136 metrów, kilkaset tysięcy metrów kwadratowych powierzchni. Budynki przeznaczono pod wielkie, państwowe firmy takie jak: Poznańska Spółdzielnia Spożywców, Wojewódzki Związek Spółdzielni Pracy itd. Wiele z nich upadając po 1989 roku zaczęło wyprzedawać powierzchnię pod banki itd., co niekorzystnie wpływa na życie ulicy. Budynki Alfy do dzisiaj budzą kontrowersję. Są jednak również jednymi z najciekawszych zespołów architektonicznych modernizmu w Poznaniu i w Polsce[15].

 

Ulica Święty Marcin po 1989 roku

Ulica Święty Marcin pełni dziś funkcję „poznańskiej agory”. Jeśli odbywają się jakiekolwiek uroczystości, pochody, strajki, czy manifestacje, to aby były one zauważone przez społeczeństwo, muszą się odbyć właśnie tam.

Obecnie ulica Święty Marcin wciąż jest uznawana za bardzo prestiżową. Znajdują się przy niej liczne banki oraz biura. Jednakże zniszczenie przez władze komunistyczne dawnych funkcji mieszkalnych ulicy, przekształcenie jej w ulicę przelotową, co doprowadziło do jej degradacji. Obecnie władze miasta starają się rewitalizować tą przestrzeń. Cała ulica została w ostatnim czasie gruntownie przebudowana i zamieniona w półdeptak[16].

Od lat 90-tych odbywają się też co roku 11 listopada imieniny ulicy Święty Marcin. 11 listopada jest w Polsce dniem wolnym od pracy – jest to Święto Odzyskania Niepodległości. W Poznaniu połączenie obu tych tradycji zaowocowało wielkim festynem, na który ściągają ludzie z całej Polski[17].

Tradycyjnym punktem uroczystości jest przemarsz Świętego Marcina i jego świty przez miasto. Razem z Świętym Marcinem idą symbole Poznania: koziołki (na wzór sławnych koziołków z zegara na ratuszu w Poznaniu), bamberka (symbolizująca znany posąg i ludność pochodzenia niemieckiego), stary Marych z rowerem (symbolizujący pomnik znanego propagatora gwary poznańskiej), a także ułani – powstańcy Wielkopolscy, różnego rodzaju artyści itd. Na końcu przemarszu Święty Marcin otrzymuje od prezydenta miasta klucze do miasta i przejmuje władze nad Poznaniem na cały dzień. Nie może też oczywiście zabraknąć rogali świętomarcińskich[18].

 

Zakończenie

Podsumowując dzięki korzystnej lokalizacji, dawna osada Święty Marcin przekształciła się w dzielnice Poznania, a droga prowadząca przez tą wieś stała się ulicą Święty Marcin. Ze względu na swoje znaczenie stała się miejscem symbolicznej walki o panowanie nad miastem. Święty Marcin stał się symbolem polskim i narodowym. W związku z tym zarówno władze niemieckie, jak i komunistyczne, swoje panowanie w naszym mieście, ukazywały poprzez inwestycje w obrębie tej ulicy. Spowodowało to, iż ulica Święty Marcin w Poznaniu, jest dziś tak interesująca.

 

Adam Szabelski, RODM Poznań

[1] K. Kwaśniewski, Legendy Poznańskie, Poznań 2013, s. 94-97.

[2] J. Topolski, Poznań Zarys Dziejów, Poznań 1973, s. 17-20; Z. Grot, Dzieje Wielkopolski w wpisach, Warszawa 1963, s. 43-48; J. Wiesiołowski, Kościół i osada Święty Marcin w średniowieczu i okresie staropolskim, w: Kroniki Miasta Poznania  nr 2006/1, Poznań 2006; J. Deresewicz, H. Ziółkowska, Poznań. Zarys Historii, Poznań 1963, s. 9-12; M. Rozler, Kalendarium Poznańskie, Poznań 2003, s. 18; Z. Boras, L. Trzeciakowski, W dawnym Poznaniu, Poznań 1974, s. 28-31.

[3] J. Wiesiołowski, Kościół i osada Święty Marcin w średniowieczu i okresie staropolskim, w: Kroniki Miasta Poznania  nr 2006/1, Poznań 2006; J. Deresewicz, H.Ziółkowska, Poznań. Zarys Historii, Poznań 1963, s. 9.

[4] J. Wiesiołowski, Kościół i osada Święty Marcin w średniowieczu i okresie staropolskim, w: Kroniki Miasta Poznania  nr 2006/1, Poznań 2006.

[5] Z. Boras, L. Trzeciakowski, W dawnym Poznaniu, Poznań 1974, s. 177-178.  J. Deresewicz, H. Ziółkowska, Poznań. Zarys Historii, Poznań 1963, s. 21-23.

[6] J. Topolski, Dzieje Poznania, Warszawa – Poznań 1994, t. II, s. 64-66.

[7] J. Wesołowski Kościół i osada św. Marcina w średniowieczu i okresie staropolskim w: Kroniki Miasta Poznania, Poznań 2006, nr 1/2006, s.7-31

[8] W. Karolczak, Ulice i zaułki dawnego Poznania. Ulica Święty Marcin, Poznań 2005; M. Warkoczewska, Dawny Poznań. Widoki i fotografie miasta z lat 1618 – 1939, Poznań 1983, s. 159; J. Topolski, Dzieje Poznania, Warszawa – Poznań 1994, t. II, s. 479-481.

[9] J. Topolski, Dzieje Poznania, Warszawa – Poznań 1994, t. II, s. 542-558.

[10] Z. Boras, L. Trzeciakowski, W dawnym Poznaniu, Poznań 1974, s. 363-364; H. Grzeszczuk-Brendel, Josef Stübben. Rozplanowanie terenów pofortecznych w Poznaniu, [w:] A. Wilkaniec, M. Wichrowski, Fortyfikacje w przestrzeni miasta, Poznań 2006, s. 80-84; K. Ulatowski, Gdy Poznań był małym miastem…, [w:] Poznańskie wspominki, Poznań 1960, s. 32-33; M. i L. Trzeciakowscy, W dziewiętnastowiecznym Poznaniu, Poznań 1982, s. 28-29, 57; J. Topolski, Dzieje Poznania, Warszawa – Poznań 1994, t. II, s. 569-572.

[11] J. Topolski, Poznań Zarys Dziejów, Poznań 1973, s. 67-68; K. Ulatowski, Gdy Poznań był małym miastem…, [w:] Poznańskie wspominki, Poznań 1960, s. 30-32; M. i L. Trzeciakowscy, W dziewiętnastowiecznym Poznaniu, Poznań 1982, s. 56; M. Warkoczewska, Dawny Poznań. Widoki i fotografie miasta z lat 1618 – 1939, Poznań 1983, s. 23, 160-161; W. Karolczak, Ulice i zaułki dawnego Poznania. Ulica Święty Marcin, Poznań 2005.

[12] M. Warkoczewska, Dawny Poznań. Widoki i fotografie miasta z lat 1618 – 1939, Poznań 1983, s. 161.

[13] W. Karolczak, Ulice i zaułki dawnego Poznania. Ulica Święty Marcin, Poznań 2005; A. Czubiński, Poznań w latach 1918-1939, Poznań 2004, s. 26-29, 56-59, 63.

[14] P. Marciniak, Powojenna przebudowa ul. Święty Marcin. Zespół handlowo-biurowy „Alfa” w: Kroniki Miasta Poznania nr 1/2006, s. 284-294.

[15] P. Marciniak, Powojenna przebudowa ul. Święty Marcin. Zespół handlowo-biurowy „Alfa” w: Kroniki Miasta Poznania nr 1/2006, s. 284-294.

[16] Święty Marcin w: W. Łęcki, P. Maluśkiewicz, Poznań od A do Z, Poznań 1998, s. 316-317.

[17] W. Łęcki, Poznań – przewodnik po zabytkach i osobliwościach miasta dla przybyszów z dalszych i bliższych stron, Poznań 2010, s. 33.

[18] W. Łęcki, Poznań – przewodnik po zabytkach i osobliwościach miasta dla przybyszów z dalszych i bliższych stron, Poznań 2010, s. 33; Opis obchodów na oficjalnej stronie miasta Poznania: http://www.poznan.pl/mim/swmarcin/ (9.01.2016 r.) oraz http://www.poznan.pl/mim/swmarcin/program,p,221,8988.html (9.01.2016 r.); organizator obchodów Centrum Kultury Zamek http://www.zamek.poznan.pl/sub,pl,371,imieniny-ulicy1.html (9.01.2016 r.), http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/695585,poznan-11-listopada-imieniny-ulicy-swiety-marcin-z-koncertami-i-fajerwerkami-program,id,t.html (9.01.2016 r.).

Zabawy historyczne z RODM Poznań

Szanowni Państwo,

Chcąc wspomóc naszą młodzież (zwłaszcza uczącą się zdalnie) postanowiliśmy w kwietniu przygotować trochę materiałów do ćwiczeń. Zapraszamy nie tylko licealistów, ale także starszych i młodszych do wspólnej zabawy z historią.

Na początek czasy Piastów (z domieszką kultury łużyckiej). Odpowiedzi znajdziecie na samym dole.

 

  1. Jakie zabytki przedstawiają poniższe ilustracje?

  1. Kogo przedstawiają poniższe ilustracje?

 

  1. Odpowiedź w jakich miastach władali synowie Bolesława Krzywoustego?

Poznań –

Kraków i Gniezno –

Wrocław –

Płock –

Sandomierz –

A jaką ziemią władała wdowa po Bolesławie Krzywoustym Salomea z Bergu?

  1. Przyporządkuj opisy do nazwy średniowiecznego ludu lub państwa.
    Ruś Kijowska, Czechy, Prusowie, Węgry 

A. Pogańskie ludy bałtyckie zamieszkujące w średniowieczu tereny między Pomorzem, Mazowszem, Litwą, Bałtykiem. Obecnie ich terytorium zajmują: województwo warmińsko-mazurskie oraz obwód kaliningradzki.

B. Państwo słowiańskie. Od momentu koronacji Wratysława II na króla stało się królestwem, ale po jego śmierci znów utraciło na znaczeniu. Panowała tam dynastia Przemyślidów.

C. Średniowieczne państwo feudalne w Europie Wschodniej, rządzone przez dynastię Rurykowiczów pochodzenia wareskiego. Najstarsze źródło do historii tego państwa „Powieść minionych lat” wiąże początki państwa z rokiem 862, w którym wódz Waregów Ruryk przybył do Nowogrodu Wielkiego.

D. Lud koczowniczy Magyar przybył ze stepów Wschodniej Europy. Na początku X wieku zajmował obszar w Kotlinie Naddunajskiej. Ekspansja terytorialna tego państwa rozpoczęła się za panowania Stefana I Świętego.

  1. Prawda/fałsz:

Mazowszanie mieszkali na obszarze dzisiejszej Małopolski.

Bolesław Chrobry przyłączył do Polski obszar dzisiejszej Słowacji.

Około 992 r. w granicach państwa Mieszka I nie znajdowało się terytorium Moraw.

Polanie zamieszkiwali okolice dzisiejszej Warszawy.

 

  1. Jakiej bitwy dotyczy poniższy opis?

Tymczasem dostojny margrabia Hodo, zebrawszy wojsko, napadł z nim na Mieszka, który wierny cesarzowi płacił trybut aż po rzekę Wartę. Na pomoc margrabiemu pośpieszył wraz ze swoimi tylko mój ojciec, graf Zygfryd. Kiedy w dzień św. Jana Chrzciciela starli się z Mieszkiem, odnieśli zrazu zwycięstwo, lecz potem w miejscowości zwanej … brat jego Czcibor zadał im klęskę, kładąc trupem wszystkich najlepszych rycerzy z wyjątkiem wspomnianych grafów. Cesarz, poruszony do żywego wieścią o tej klęsce, wysłał czym prędzej gońców, nakazując Hodonowi i Mieszkowi, aby pod rygorem utraty jego łaski zachowali pokój do czasu, gdy przybędzie na miejsce i osobiście zbada sprawę. [Źródło cytowane za: M. Pawlak, A. Szweda, Poznać przeszłość 1, Wydawnictwo Nowa Era, 2019].

 

  1. Na podstawie poniższego tekstu odpowiedz, ilu synów miał Bolesław Krzywousty i dlaczego jeden z nich nie otrzymał swojej dzielnicy?

Gdy [Krzywousty] poczuł, że [Bóg] żąda od niego śmiertelnej powinności, poleca spisać dokumenty testamentowe. Przekazuje w nich w spadku czterem synom i to, co osiągnięte zasługami przodków, i następstwo w królestwie, wyznaczając stałe granice czterech dzielnic w ten sposób, że w rękach najstarszego miało pozostać i księstwo dzielnicy krakowskiej, i władza zwierzchnia […] A jeśliby spotkało go to, co ludzkie, zawsze starszeństwo i wzgląd pierworództwa [to, że ktoś pierwszy się urodził] miały rozstrzygnąć spór o następstwo. Przypominają mu piątego syna, to jest Kazimierza, który był jeszcze małym dzieckiem, dlatego nie pamiętał o nim. [Źródło cytowane za: M. Pawlak, A. Szweda, Poznać przeszłość 1, Wydawnictwo Nowa Era, 2019].

 

  1. Gdy kronikarz pisał o Lachach, to o jakim narodzie myślał? Jarosław i Mścisław zebrali wojów mnogich, poszli na Lachów, i zajęli grody czerwieńskie znowu, i spustoszyli ziemię lacką, i mnóstwo Lachów przywiedli [w niewolę]… [Źródło cytowane za: M. Pawlak, A. Szweda, Poznać przeszłość 1, Wydawnictwo Nowa Era, 2019].

 

Odpowiedzi:

  1. (Od góry od lewej)

Katedra w Poznaniu;

Pozostałości po siedzibie Mieszka I na Ostrowie Lednickim;

Katedra w Gnieźnie;

Gród w Biskupinie;

Drzwi gnieźnieńskie.

2.

Matyldę i Mieszka II;

Św. Wojciecha i cesarza Ottona II;

Bolesława Krzywoustego (według Matejki).

3.

Poznań – Mieszko III Stary;

Kraków i Gniezno – Władysław Wygnaniec;

Wrocław – Władysław Wygnaniec;

Płock – Bolesław Kędzierzawy/później Kazimierz II Sprawiedliwy;

Sandomierz – Henryk Sandomierski;

Salomea – Ziemią Łęczycką.

4.

Węgry – D

Czechy – B

Ruś Kijowska – C

Prusowie – A

5.

F,P,P,F

  1. Bitwy pod Cedynią.
  2. 5; kronikarz podaje, że ostatni był bardzo młody i książę o nim zapomniał. Część historyków uważa, że mógł urodzić się już po śmierci ojca i dlatego nie został uwzględniony w tak zwanym „testamencie Krzywoustego”.
  3. O Polakach, którzy na wschodzie często są nazywani Lachami.

Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej

23 marca jest Dniem Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. W związku z powyższym w marcu przygotowaliśmy dla Państwa kilka wydarzeń związanych z Węgrami. Niestety ze znanych powodów musieliśmy je odwołać.

Specjalnie dla Państwa nasz pracownik dr Adam Szabelski przygotował obszerny tekst dotyczący relacji polsko-węgierskich w średniowieczu i u progu nowożytności.

Zapraszamy serdecznie do czytania!

Ilustracja

św. Jadwiga Król Polski

 

Polska i Węgry – od rywalizacji do przyjaźni

 

Trudne początki: wiedza Węgrów o Polsce we wczesnym średniowieczu

 

Początki kontaktów polsko-węgierskich i kształtowania się opinii o Polakach sięgają pierwszej fazy rozwoju obu państw we wczesnym średniowieczu. W tym okresie tylko wąskie elity miały dostęp do wiedzy o sobie nawzajem. Tu jednak istniała duża dysproporcja między zainteresowaniem Węgrów Polską, a Polaków tym, co się dzieje na Węgrzech. Otóż młode państwo nad Wisłą, nie przykuwało uwagi ludu nad Dunajem. Tendencję tę doskonale przedstawiają statystyki. W źródłach węgierskich można odnaleźć zaledwie 35 fragmentów zapisów dotyczących potomków Lecha, z czego wyłącznie jeden o wewnętrznej historii Polski. Natomiast kronikarze Piastów piszą o Węgrzech lub Węgrach 75 razy, z czego aż 18 opisuje dzieje swoich przyszłych bratanków, w kontekstach nie związanych z historią Polski[1].

Kronika węgierska Gesta Ungarorum, jedno z najważniejszych źródeł wiedzy ówczesnych elit państwa Arpadów, wspomina o Polsce trzy razy, ale nie jako o podmiocie stosunków międzynarodowych, a o pojęciu czysto geograficznym[2]. Pierwszy raz w rozdziale XVIII anonimowy kronikarz pisał o wyprawie wojennej Bungera i o założeniu przez niego grodu Borsod do obrony granicy z Polską. Drugi raz o Polakach wspominał przy okazji wojny z Nitrą, kiedy to wybudowano umocnienia w Zwoleńskim Lesie, aby zabezpieczyć się przed Czechami i Lechitami. Ostatnia wzmianka ponownie dotyczy granicy z Polską. Wspomina się jednak o trybucie, który jakoby mieli płacić Polacy[3].

Czternastowieczny kronikarz Szymon Kéza twierdził zaś, iż po opuszczeniu Niziny Panońskiej przez Hunów, legendarnych przodków Węgrów, te ziemie zajął książę polski o imieniu Marot. Uznaje się jednak, iż jest to postać fikcyjna, a państwo, którym rządził ów władca faktycznie było Wielkimi Morawami, a nie krajem Polan[4].

Ten sam autor wspomina o Polakach jeszcze kilkukrotnie, jednakże zazwyczaj w niekorzystnym świetle, jako o wrogach, którzy popierają cesarza Henryka III lub interweniują zbrojnie, wspierając pretendentów do tronu Węgier[5].

Istnieje jednak pewien szczególny wyjątek, a mianowicie opowieść zawarta w kronice węgiersko-polskiej, która opisuje legendarne dzieje Węgrów. Otóż około 1000 r. król Stefan, późniejszy święty, wysłał poselstwo do Rzymu z prośbą, aby papież nadał jego państwu status królestwa i ofiarował mu koronę. Według kronikarza w tym samym czasie władca Polski, zapewnie przez pomyłkę nazywany Mieszkiem, również wysłał swoich przedstawicieli z podobną prośbą. Papież zgodził się podarować władcy znad Wisły „wspaniale wykonaną” koronę, którą specjalnie dla niego polecił zrobić. Jednak jeszcze tej samej nocy następca św. Piotra miał sen: ukazał mu się anioł, który rzekł[6]:

 

Jutro o godzinie pierwszej dowiesz się, że przybędzie do ciebie posłowie nieznanego ludu wywodzącego się ze Wschodnich Węgier, którzy po porzuceniu dzikości swego pogaństwa w pokorze rzuciwszy się na ziemię upraszać będą u ciebie królewską koronę dla swego księcia Stefana wraz z darem apostolskiego błogosławieństwa. Koronę więc, której przygotowanie poleciłeś dla księcia Polaków, Mieszka, ofiaruj bez walki księciu Węgrów, jak proszą o to jego posłowie, i wiedz, że należy mu się ona wraz z królewską chwałą za zasługi jego życia. Czyń przeto tak jak powiedziałem![7]

 

Rano papież posłuszny rozkazowi Boga oddał koronę poselstwu węgierskiemu.[8] Jednakże, widząc zasmucone i zawiedzone poselstwo Mieszka postanowił jakoś zadośćuczynić Polakom. Dlatego też zobowiązał ich i Węgrów do wiecznego sojuszu i przyjaźni między oboma ludami, pod groźbą ekskomuniki, jeśli któryś z nich rozpocząłby wojnę lub nie wspomógł w potrzebie sąsiada[9].

Poza kroniką węgiersko-polską trudno jednak znaleźć we wczesnośredniowiecznych źródłach węgierskich inne wyrazy sympatii dla Polaków. Północny sąsiad na tym etapie nie był zamieszkały przez lud, z którym prowadzi się typową dla średniowiecznych realiów politykę: toczy się wojny, wspiera opozycje i pretendentów do tronu,  czasem zawierane są małżeństwa dynastyczne i zawiązuje się chwilowe sojusze[10].

Sytuację dodatkowo komplikował podział dzielnicowy Polski po panowaniu Bolesława Krzywoustego. Wtedy narasła dysproporcja między małymi, zwaśnionymi księstwami Piastów, a państwem Arpadów, którego władcy, mimo wstrząsów wewnętrznych, zachowali nieprzerwanie tytuł królewski i władali jednym z największych krajów w średniowieczu. Polska nie była więc dla Węgier równorzędnym partnerem. Postrzeganie jej znakomicie ilustrował list Beli IV do papieża Innocentego IV, w którym wyrażał swój żal, iż w związku z zagrożeniem tatarskim musi swoje córki, węgierskie królewny, wydawać za „tylko” książęta, na przykład za Bolesława Wstydliwego[11].

Jednakże to właśnie za sprawą tych małżeństw wzrosło zainteresowania Węgrów północnym sąsiadem, co doprowadziło do ściślejszych kontaktów obu państw. Wraz z królewnami do państewek piastowskich przybywali także węgierscy dworzanie. Relacje te skutkowały na przykład powstaniem, istniejącej do dziś w świadomości obu narodów, legendy o św. Kindze[12].

 Ilustracja

Święty Stefan

 Polscy Piastowie sojusznikami Arpadów 

 

Przełomowym okresem w postrzeganiu Polaków przez Węgrów okazał się wiek XIV. To wtedy doszło do zdecydowanych zmian w wewnętrznej i zewnętrznej polityce państwa nad Dunajem, które spowodowały ogromny wzrost zainteresowania północnym sąsiadem. Te wielkie przemiany zapoczątkowała 14 stycznia 1301 śmierć ostatniego przedstawiciela dynastii Arpadów, Andrzeja III. Rozpoczęła się wojna domowa między Wacławem I[13] królem Czech, który był w linii żeńskiej wnukiem Beli IV a Karolem Robertem Andegaweńskim, wnukiem Stefana V. Czechy Przemyślidów, a później Luksemburgów – wspólny wróg Władysława Łokietka walczącego o zjednoczenie ziem polskich i Karola Roberta pragnącego zdobyć, a następnie utrzymać Koronę Świętego Stefana, zjednoczył oba państwa ścisłym sojuszem wojskowym[14].

Jednym z najważniejszych priorytetów polityki zagranicznej Węgier stało się utrzymanie państwa polskiego poprzez wsparcie dyplomatyczne i militarne, tak aby nie upadło od ciosów sąsiadów. Zwłaszcza ważne stało się, aby Luksemburgowie zrzekli się praw do tronu krakowskiego. Gdyby go zdobyli, Andegawenowie zagrożeni od zachodu i północy musieliby ulec przewadze Jana Luksemburskiego[15].

Zainteresowanie Polską i szukanie sojuszników przeciw Czechom było powodem małżeństwa Karola Roberta z Marią Piastówną Śląską, córką księcia bytomsko-cieszyńskiego[16].  Za sprawą inspiracji dworów królewskich dochodziło również do ślubów między najważniejszymi rodami, czego przykładem może być związek Anny Piastówny Oświęcimskiej z Tomaszem Széchényi[17]. Jednak znacznie bardziej istotne okazało się drugie małżeństwo Andegawena, z Elżbietą, córką Władysława Łokietka. Zgodnie ze średniowieczną tradycją przypieczętowało ono sojusz zawarty między oboma państwami w 1320 roku. Żaden wcześniejszy związek dynastyczny nie doprowadził do takiego zbliżenia między Polską, a Węgrami[18].

To dzięki Elżbiecie i jej wpływowi na politykę zagraniczną Karola Roberta, a później Ludwika Wielkiego[19] wobec Polski, ostatni Piastowie w najtrudniejszych sytuacjach mogli liczyć na wsparcie południowego sąsiada. I tak w 1327 roku Węgry zagroziły wojną Janowi Luksemburskiemu, jeśli nie zakończy działań zbrojnych przeciw Władysławowi Łokietkowi, co spowodowało wstrzymaniem wyprawy czeskiej na Kraków. Również w 1328 i 1330 posiłki węgierskie wspierały zmagania Polski z Zakonem Krzyżackim. Niezwykle istotna dla działań Kazimierza Wielkiego, okazała się pomoc w mediacjach z Czechami i Zakonem w Wyszehradzie w 1335, czy też wsparcie podczas wojen toczonych o Ruś Halicką[20].

Zainteresowanie sprawami polskimi zwiększył jeszcze bardziej problem sukcesji po Kazimierzu Wielkim. W związku z brakiem męskiego dziedzica, jednym z najważniejszych kandydatów na tron po nim, między innymi dzięki działalności Elżbiety, był Ludwik, wnuk Władysława Łokietka. Pierwsza umowa została zawarta w 1339 roku, kiedy, za pomoc w sprawach Rusi, Karol Robert uzyskał akt sukcesyjny. Następnie potwierdzono i poszerzono umowę układem budzyńskim w 1355 roku. Przez następne lata Andegawenowie przygotowywali się do uzyskania polskiej korony, budując przychylne sobie stronnictwa, na przykład zjednując stan mieszczański poprzez nadanie przywileju kupcom polskim na Węgrzech w 1368 roku[21].

Ilustracja

Ludwik Węgierski (Wielki)

 

Pierwsza unia personalna: Andegawenowie na polskim tronie

 

Nowy rozdział we wzajemnych stosunkach rozpoczął się po śmierci Kazimierza Wielkiego w dniu 5 listopada 1370 roku. Wtedy to, dzięki koronacji Ludwika, Polska i Węgry zostały połączone po raz pierwszy w dziejach unią personalną. Kraków nie stał się jednak siedzibą nowego władcy na długo. Powrócił on na Węgry, pozostawiając w nowym królestwie jako regentkę swoją matkę Elżbietę. Podczas jej panowania, do Polski przybyło wielu Węgrów. I chodź w pamięci i rodzimej historiografii ten okres uznawany jest za nienajlepszy dla państwa polskiego, faktycznie był to czas dużych zmian. Dzięki Andegawenom doszło do wymiany nowych prądów myślowych, rozwiązań w administrowaniu państwem i wizji jego rozwoju, doświadczeń w gospodarce i handlu płynących z Neapolu, Francji, Węgier i innych bardziej rozwiniętych krajów zachodniej Europy[22].

Polska chwilowo znów stała się ważna w oczach dworu w Budzie w momencie problemów z sukcesją po Ludwiku, gdyż król nie posiadał męskiego dziedzica. Andegawen wraz z matką rozpoczął intensywne zabiegi, aby szlachta polska, w zamian za przywilej nadany w 1374 roku w Koszycach, zgodziła się uznać jedną z jego córek prawowitym następcą. Pierwsza unia personalna zakończyła się wraz ze śmiercią króla Ludwika w nocy z 10 na 11 września 1382 roku[23].

Królem Polski została Jadwiga, zaś na Węgrzech na tron wstąpił mąż jej siostry Marii, Zygmunt Luksemburski. Mimo, iż Andegawenka została wybrana królem, to zainteresowanie polityki polskiej, zamiast ku Węgrom, skierowało się na wschód. Stosunki między dwoma dworami uległy wyraźniej zmianie, szczególnie po śmierci Jadwigi, gdy wcześniejszy sojusz został ostatecznie zerwany. Co więcej, Zygmunt poparł Zakon Krzyżacki w konflikcie z Jagiełłą, wypowiadając Królestwu Polskiemu wojnę i w 1410 roku jego wojska dokonały wypadu na Ziemię Sądecką. Po niemal wieku przyjaźni i współpracy, oba państwa znalazły się w przeciwnych obozach. Jednakże i w tym okresie doszło do wydarzenia, które pozytywnie wpłynęło na dalszy rozwój kontaktów polsko-węgierskich. Otóż w 1412 Zygmunt pożyczył pieniądze od Jagiełły pod zastaw miast spiskich. Grody te rychło stały się miejscem spotkań, przenikaniem kultur, a przede wszystkim szerokiej wymiany handlowej[24]. Nie zmieniło to jednak faktu, iż polityka Zygmunta przez całe jego panowanie była antypolska[25].

 

Druga unia personalna

 

Tymczasem nowe zagrożenie jakie pojawiło się na Bałkanach ze strony Turcji zmusiło Węgrów do zmiany polityki i ponownego zaciśnięcia relacji z Polską. Tym razem jednak, to kraj nad Wisłą stał się partnerem silniejszym i odwrotnie niż w wieku XIV, to od niego oczekiwano pomocy. Również dynastia Jagiellonów czuła się na tyle potężna, że rozpoczęła starania o uzyskanie tronów czeskiego i węgierskiego[26]. Na Węgrzech rywalizowały dwa stronnictwa – pierwsze popierające Habsburgów, a drugie Jagiellonów. Mimo, iż większość opowiadała się za Władysławem synem Jagiełły, doszło do legalnej koronacji niemowlęcia – Władysława V Pogrobowca, zgodnie z zasadami z użyciem Świętej Korony przez arcybiskupa Esztergom w Székesfehérvár[27].

Dnia 29 czerwca 1440 na sejmie budzińskim możni węgierscy unieważnili jednak tę koronację i powołali na tron polskiego Władysława[28]. Spowodowało to rozpoczęcie wojny domowej, która doprowadziła de facto do podziału kraju na dwie części. Wreszcie, dnia 14 grudnia 1442 doszło do ugody[29].

Okres panowania Władysława, mimo iż krótki i burzliwy, doprowadził do zmian postrzegania Polaków na Węgrzech. Po raz pierwszy występują oni jako sojusznicy, których pomoc jest niezbędna. Także poprzez liczne rzesze przybyłych razem z królem polskich dworzan, rycerzy i duchownych, doszło do różnorodnych kontaktów na wielu poziomach. Dotychczas relacje polsko-węgierskie dotyczyły tylko elit, teraz Polaków mogły poznać niższe warstwy społeczne. Przykładem może być ludowa zabawa – wyliczanka Lengyel László (Władysław Polak). Akcja gry toczy się w czasach konfliktu Elżbiety, matki Pogrobowca z Warneńczykiem. Udział biorą dwie grupy: pierwsi to miejscowi, a drudzy to „ludzie dobrego króla”, którzy zniszczyli most najprawdopodobniej w toku działań wojennych, ale obiecują go naprawić. Zabawa polega na wyliczaniu coraz bardziej absurdalnych rzeczy lub surowców, z których można go naprawić. Otóż warto zwrócić uwagę, iż Władysław jest nazywany dobrym królem, a jego rycerze (Polacy?) są również honorowi i wynagradzają za poniesione straty[30].

Turcy świadomi podziałów na Węgrzech, wynikających z wojny dwóch stronnictw, rozpoczęli działania zbrojne. W 1442 doszło do oblężenia Belgradu, którego załoga mimo dużych strat zdołała się jednak obronić. W celu zyskania na czasie, młody król Węgier po koronacji wysłał pod obleganą twierdzę posła Piotra z Łększyna. Polak miał powiadomić sułtana, o tym, iż Węgrzy zyskali silnego sojusznika w postaci sąsiada z północy. Osmanowie po odstąpieniu Belgradu kontynuowali dalej najazd na Siedmiogród. Zostali jednak pokonani przez znakomitego wodza Hunyady’ego[31].

To pozwoliło przejść w roku następnym do kontrofensywy i zorganizowania wielkiej wyprawy przeciw Turkom. Brali w niej udział również rycerze z Polski, na przykład Piotr Szamotulski, Mikołaj z Brzezia i Jan Tarnowski. Wojska chrześcijańskie zdobyły między innymi Sofię i stoczyły kilka zwycięskich bitew, po których zaczęły napływać posiłki od ludów podbitych przez muzułmanów: Bośniaków, Serbów, Albańczyków. Braki w zaopatrzeniu i zmęczenie wojsk zmusiły jednak króla Władysława do powrotu. Mimo to należy uznać, iż rok 1443 był znacznym sukcesem młodego władcy[32].

Dzięki tym zwycięstwom, poselstwu węgierskiemu pod koniec kwietnia 1444 udało się uzyskać dziesięcioletni pokój na niezwykle korzystnych warunkach. Odzyskano terytoria i wpływy na Bałkanach z czasów Zygmunta Luksemburskiego. Niestety, pod wpływem nuncjusza papieskiego Juliana Cesariniego, Władysław kilka dni po zaprzysiężeniu porozumienia z sułtanem rozpoczął nową wojnę, która skończyła się katastrofą pod Warną i śmiercią młodego monarchy[33].

 

Ilustracja

Władysław Warneńczyk

 

Okres Hunyadiego: rywalizacja zamiast współpracy

 

Po śmierci króla regentem został Hunyadi. Stosunki polsko-węgierskie uległy zamrożeniu, gdyż państwo Władysława przeorientowało w tym okresie swoją politykę zagraniczną w kierunku Bałtyku. Natomiast Hunyadi, nie wierząc w pomoc innych państw chrześcijańskich, skupił się na samotnej walce z Turkami[34].

Mimo to, pamięć o szczególnie bliskich kontaktach, była wciąż żywa, o czym może świadczyć list z 1448 roku János Vitéza, późniejszego arcybiskupa Esztergom, w którym pisał do króla polskiego Kazimierza IV o wyjątkowo bliskich związkach przyjaźni między Polską a Węgrami[35].

Relacje między oboma państwami zdecydowanie pogorszyły się jednak za rządów syna regenta, Macieja, zwanego Korwinem, czego znakomitym przykładem mogą być słowa z Pieśni o śmierci króla Macieja z roku 1490, w której podmiot liryczny mówi do zmarłego „byłeś straszny dla Polaków”[36].

Przyczyną rywalizacji, która doprowadziła do konfliktu, były działania domu Jagiellonów, mające na celu trwałe opanowanie tronów Czech i Węgier przez tę dynastię. Prawa do nich uzyskali synowie Kazimierza po swojej matce Elżbiecie Rakuszance, spadkobierczyni Władysława Pogrobowca. Ich przeciwnik, Maciej, prowadził agresywną politykę wobec państw regionu. Planował on zdobyć koronę cesarską, czego pierwszym krokiem miał być podbój państw Korony Przemyślidów i uzyskanie godności elektora Rzeszy. Połączenie Rzeszy i Węgier oraz uzyskanie hegemonii w środkowej Europie, miało być dla Korwina narzędziem do ostatecznego celu: wygnania Turków z kontynentu. Bezpośrednią przyczyną rozpoczęcia walk było obwołanie przez katolików królem czeskim Macieja w Ołomuńcu w 1469 roku, a także elekcja w Kutnej Horze w 1471 roku, podczas której stronnictwo husyckie dokonało wyboru na króla Władysława Jagiellończyka[37].

W celu przejęcia tronu, najstarszy syn Kazimierza udał się do Pragi, do której dotarł 19 sierpnia 1471 roku[38]. Tymczasem chcąc przejąć inicjatywę militarną zdecydowano o wysłaniu wyprawy na Węgry z królewiczem Kazimierzem na czele. Armia ta nie była w stanie samodzielnie zdobyć tego kraju, jednakże liczono na silne wsparcie części możnowładztwa i duchowieństwa, z którymi dwór krakowski był w ciągłym kontakcie. Niestety spisek szybko został wykryty i rozbity przez Macieja Korwina. Wkrótce, mimo kilku początkowych sukcesów, osamotnione wojsko polskie musiało się wycofać, a plan osadzenia królewicza Kazimierza na tronie węgierskim się nie powiódł[39].

Działania zbrojne trwały jednak dalej i wojska zaciężne na żołdzie Jagiellonów wciąż atakowały dzisiejszą Słowację. Spowodowało to najazd Węgrów na początku 1474 i spustoszenie Podkarpacia[40].  Wojna toczyła się także na terenie Czech, gdzie Maciejowi udało się podbić Morawy, Śląsk i Łużyce, dzięki doskonale wyszkolonej najemnej armii. Wielka wyprawa czesko-polska na Śląsk w tym samym roku, w sile około 50-60 tys. ludzi, wskutek braków w zaopatrzeniu, a także udanej obrony Wrocławia przez Korwina, nie osiągnęła swoich celów i okazała się ogromną klęską Jagiellonów[41].

Ostatcznie 30 lipca 1479 podpisano pokój, na mocy którego Czechy „właściwe” otrzymał Włądysław, a Śląsk, Morawy i Łużyce zostały przy Macieju Korwinie. Obaj władcy zachowali tytuł króla Czech. Mimo traktatu relacje polsko-węgierskie, aż do śmierci władcy Węgier pozostały zdecydowanie złe, na co miała nałożyć się także rywalizacja o wpływy w Mołdawii i Wołoszczyźnie[42].

Imperium Macieja Korwina

 

Węgry Jagiellonów – stagnacja i upadek

 

Śmierć Korwina w 1490 roku rozpoczęła nowy etap we wzajemnych stosunkach. Do walki o koronę stanęło czterech kandydatów: Jan Korwin, syn Macieja, Maksymilian Habsburg, Władysław król Czech i Jan Olbracht królewicz polski. Niestety ambicje Jagiellonów zniweczyły solidarność dynastyczną i doprowadziły do wojny między braćmi. Umożliwiło to Habsburgom odzyskanie ich ziem dziedzicznych z Wiedniem. Ostatecznie możnowładcy węgierscy opowiedzieli się za Władysławem, co umożliwiło mu zdobycie państwa świętego Stefana. Uznawany był za monarchę słabego, nieudolnego i chwiejnego, którym będzie można łatwo sterować i to zaważyło na jego wyborze. Kazimierz doprowadził do zawarcia rozejmu między synami i już na sejmie Rzeszy w Norymberdze w 1491 roku bronił praw Władysława do korony węgierskiej[43].

Wzrastające zagrożenie tureckie, a także narastająca anarchia w kraju zmusiła wkrótce Węgrów i Władysława do powrotu do przyjaznej polityki wobec Polski. Dlatego już w 1492 roku zawarto sojusz między oboma krajami skierowany przeciwko Osmanom i nieoficjalnie także przeciw cesarzowi rzymskiemu. Zwłaszcza to drugie zagrożenie wywoływało zaniepokojenie w Krakowie. Jan Olbracht pisał do brata Aleksandra na Litwie pod koniec 1493 roku, iż działania Habsburgów są zagrożeniem dla całej dynastii Jagiellonów, gdyż współpracują oni z wrogą Moskwą, Mołdawią i Zakonem Krzyżackim. W celu ukazania jedności synów Kazimierza, w roku następnym zorganizowano zjazd w Lewoczy. Jan Olbracht starał się ukazać jako rzecznik całego bloku Czech, Węgier, Polski i Litwy. Zjazd miał zwłaszcza umocnić Władysława na tronie[44].

Klęska bukowińska Olbrachta spowodowała kolejne najazdy tatarskie i tureckie na ziemie Jagiellonów. Dodatkowo interwencja w Mołdawii spowodowała konflikt z Węgrami. Ostatecznie spór rozwiązano poprzez podpisanie nowych traktatów sojuszniczych w 1498 i 1499 roku. Spowodowały one jednak zrzeczenie się przez Polskę wpływów w tym hospodarstwie[45].

Współpraca polsko-węgierska uległa zahamowaniu za czasów panowania Aleksandra Jagiellończyka. Wynikało to ze zmiany orientacji polityki zagranicznej nowego króla i skupienie jego uwagi na wydarzeniach na wschodzie. Tymczasem na Węgrzech w siłę urosło stronnictwo „narodowe”, na czele którego stał ród Zapolyów. Współpracę z nim rozpoczął królewicz Zygmunt, przebywający wtedy na dworze brata jako namiestnik Śląska i Łużyc[46]. Po śmierci Aleksandra, Zygmunt został królem Polski. Jego polityka zagraniczna duży nacisk kładła na stosunki z Węgrami. Odnowił sojusz z tym państwem, rozwiązał konflikt o wpływy w Mołdawii, a także ustalił wspólną politykę z Władysławem wobec Turcji[47]. Niezwykle ważnym wydarzeniem było zazębienie współpracy Zygmunta ze stronnictwem narodowym poprzez małżeństwo z Barbarą Zapolyą. Decyzja ta podyktowana była chęcią osłabienia stronnictwa habsburskiego, wbrew woli Władysława. Istotne było także podpisanie tajnego przymierza w 1512 roku, dotyczącego sojuszu Zygmunta i stronnictwa „narodowego”[48].

Słaby władca, napady tureckie, liczne bunty chłopów i walki stronnictw coraz bardziej komplikowały stosunki na Węgrzech. Wśród tej anarchii, dzięki zwycięstwom nad podjazdami Osmanów, a zwłaszcza pokonaniu chłopskich kuruców pod Temeszwarem, wciąż rósł autorytet Jana Zapolyi. Tymczasem nieudolny władca jakim był Władysław, coraz bardziej opierał się na cesarzu Maksymilianie, czym jeszcze bardziej zniechęcał do siebie poddanych. Walka między Zygmuntem, a Habsburgami weszła w decydującą fazę. Rywalizacja przebiegała nie tylko na Węgrzech, gdyż Wiedeń wspierał także Krzyżaków w podważeniu II pokoju toruńskiego i Wielkie Księstwo Moskiewskie, które zaatakowało Litwę[49].

Ostatecznie dwie wielkie dynastie spotkały się na zjeździe w Wiedniu w celu zażegnania konfliktu. Doszło do rozerwania niebezpiecznej dla domu Jagiellonów koalicji cesarz rzymski – Zakon – Moskwa. Zawarto traktat, którego ceną były dwa małżeństwa dzieci Władysława: Ludwika z wnuczką i Anny z wnukiem Maksymiliana. Ludwik został natomiast adoptowany przez cesarza. W ten sposób Habsburgowie zapewnili sobie w przyszłości objęcie władzy na Węgrzech. Ogłoszono go również wikariuszem cesarstwa rzymskiego. Był to jednak akt niezgodny z prawem Rzeszy, ponieważ cesarz nie mógł za życia wskazywać elektorom swojego następcy[50]. Należy podkreślić, iż zgodnie z ustaleniami najnowszych badań, traktat ten nie był aktem sukcesyjnym dla Habsburgów oraz nie dawał im praw do tronu w Czechach i na Węgrzech[51].

Rządy Ludwika II okazały się katastrofalne dla Węgier. Kraj znalazł się na krawędzi wojny domowej. Skarbiec królewski był pusty, władza centralna niemal nie istniała, a wojsko nie było w stanie bronić swych granic. Tymczasem Sulejman Wspaniały w 1526 roku przekroczył Dunaj maszerując w głąb państwa. Młody Jagiellończyk stanął na czele armii liczącej około 25 tys. żołnierzy, w tym wielu Polaków. Została ona rozbita, a władca zginął w bitwie pod Mohaczem. Niezależne Węgry przestały istnieć[52].

Śmierć Ludwika II

 

Po Mohaczu: Jagiellonowie wsparciem dla króla „narodowego”

 

Do walki o spadek po Ludwiku II stanął Jan Zapolya i Ferdynand Habsburg. Mimo podpisanego wcześniej tajnego sojuszu Zygmunt Stary nie przyszedł z pomocą militarną i nie pozwolił, aby Polska została wciągnięta w ten konflikt. Walki były bardzo zajadłe, ale Zapolya wkrótce musiał ulec. Za zgodą władcy Polski uciekł do Tarnowa, gdzie znalazł schronienie u hetmana Jana Tarnowskiego. Mimo to, na większe poparcie oficjalnie od dworu krakowskiego liczyć nie mógł. Faktyczną pomoc uzyskał wskutek tajnej dyplomacji królowej Bony, która przez całe życie prowadziła politykę antyhabsburską. W ten sposób wkrótce Zapolya dysponował posiłkową armią polską, dzięki której mógł wyruszyć na Węgry. Nie można zapomnieć również o jej ciągłym wsparciu dyplomatycznym udzielanym, między innymi, w Stambule. Z wielkim zaangażowaniem służył królowi Janowi ród Łaskich. Prymas Jan Łaski agitował wśród szlachty, aby zaciągali się pod chorągwie Zapolyi. Najwięcej zdziałał jego bratanek Hieronim Łaski, który objechał dwory Bawarii, Anglii, Francji i Dani szukając pomocy dla nowego króla Węgier. W końcu udał się do Turcji, aby tam uzyskać pomoc tego mocarstwa. Udało się. Odtąd Osmanowie będą wspierać przez następne lata narodowych władców Węgier. Krajowi jednak przyjdzie za to zapłacić ogromną cenę[53].

Wyczerpanie obu stron wykorzystała strona polska, aby zaproponować swoją mediację. Faktycznie w listopadzie 1530 doszło do zjazdu węgiersko-austriackiego w Poznaniu. Zakończył się on jednak tylko tymczasowym rozejmem[54].

W celu pogłębienia współpracy i wsparcia Zapolyi, podjęto decyzję o wydaniu za niego córki Zygmunta i Bony, królewny Izabelli. Dwór w Krakowie nie chciał, aby doszło na przykład do małżeństwa króla Węgier z którąś z Habsburżanek[55]. Półtora roku po ślubie Jagiellonka urodziła syna Jana Zygmunta (Nadano mu imię na cześć dziadka). Dwa tygodnie później doszło do nieszczęścia, Jan nagle stracił przytomność, a po kilku dniach zmarł. Młoda królowa została wdową w wieku dwudziestu jeden lat i jednocześnie regentką kraju ogarniętego straszliwą wojną[56].

Jan Zygmunt jako niemowlę został okrzyknięty królem. Zygmunt Stary odciął się jednak od córki. Uważał, że powinna wyrzec się swojej części Węgier i zawrzeć pokój z Habsburgami w imię uznania zwierzchności cesarza i solidarności chrześcijańskiej. W tej sytuacji Izabella jedynej pomocy mogła szukać u sułtana. Ten na osobistej audiencji przyjął płaczące dziecko, wziął je na ręce i obiecał mu opiekę. Pod pretekstem ochrony, Turcy zajęli w 1541 Budę i centralne Węgry pozostawiając swemu „słudze”, jak tytułowano młodego Zapolyę tylko Siedmiogród[57].

Po dziesięciu latach panowania w tej części Węgier, w 1551 roku Izabella na mocy układów została zmuszona do oddania swoich ziem Habsburgowi. Ferdynand mimo obietnic nie podarował jej dóbr mających zapewnić Jagielonce utrzymanie. Udała się więc na wygnanie do Polski. Mimo życzliwości nowego króla Zygmunta Augusta, nie mogła liczyć, ani na wsparcie militarne, ani dyplomatyczne. Jego polityka jej brata wobec Austrii była bardziej realistyczna, niż Zygmunta Starego. Dodatkowo w 1553 roku nadał on siostrze dobra w Sanoku, blisko granicy z Turcją. Król korespondował też z sułtanem, który był gotów wesprzeć Izabellę. W tym czasie ofensywa Turków wypierała z Siedmiogrodu Habsburgów. Do Wiednia w 1556 roku wysłano również Marcina Kromera w obronie praw Zapolyów. Ferdynand musiał się wycofać i oddać wschodnie Węgry. Izabella wraz z synem wróciła do swoich ziem. Warto wspomnieć, iż mowę powitalną wygłosił młody szlachcic, późniejszy król polski, Stefan Batory[58].

W 1559 roku po ciężkiej chorobie Izabella zmarła. Tuż przed jej śmiercią na sejmie siedmiogrodzkim wygłoszono mowę, w której dziękowano, że „poświęciła swoją kochaną ojczyznę (Polskę) i spokojniejsze i wygodne życie, i wzięła na swe barki tyle zmartwień i trosk, i z tego powodu zaniemogła”[59].

Jej syn, Jan Zygmunt zmarł w 1571 roku, w wieku zaledwie 31 lat. Wielkie nadzieje wiązali z nim nie tylko Węgrzy, ale również Polacy, gdyż w związku z bezdzietnością Zygmunta Augusta, był on uznawany za naturalnego kandydata na krakowski tron[60].

I w ten sposób zakończył się pierwszy okres kształtowania się relacji polsko-węgierskich. Choć mogło się wydawać, że relacje między sąsiednimi narodami uległy zamrożeniu, to wkrótce szlachta polska szukająca nowego króla znów zwróci oczy w kierunku Karpat i stamtąd wezwie na tron w Krakowie Stefana Batorego.

Ilustracja

Stefan Batory

 

[1] R. Grzesik, Polska Piastów i Węgry Arpadów we wzajemnej opinii (do 1320), Warszawa 2003, s. 56-57.

[2] Ibid., s. 50-51.

[3] Ibid., s. 50-51.

[4] Ibid., s. 50.

[5] Ibid., s. 53-54.

[6] R. Grzesik (red.), Żywot Św. Stefana Króla Węgier, czyli kronika węgiersko-polska, Warszawa 2003, s. 67-70.

[7] Ibid., s. 71-72.

[8] Ibid.,  s. 72-73.

[9] Ibid.,  s. 75.

[10] Idem, Polska Piastów i Węgry Arpadów we wzajemnej opinii (do 1320), Warszawa 2003, s. 55.

[11] Ibid., s. 56 i 111.

[12] Ibid., s. 113.

[13] W Polsce panował pod imieniem Wacława II.

[14]S. A. Sroka, Historia Węgier do 1526 roku, Bydgoszcz 2000, s. 52-54;  A. Brückner, Dwa Bratanki, [w:] Idem, Kultura, piśmiennictwo, folklor, Warszawa 1974 s. 383-400.

[15] J. Dąbrowski, Elżbieta Łokietkówna 1305-1380, Kraków 2007 s. 76-77; J.R. Nowak, Polak-Węgier, [w:] Sąsiedzi i inni, Andrzej Garlicki (red.),Warszawa 1977, s. 56-60.

[16] S. Sroka, Z dziejów stosunków polsko-węgierskich w późnym średniowieczu, Kraków 1995, s. 29-48.

[17] Ibid., s. 103-113

[18] Ibid.,  s.10-11.

[19] W Polsce znanego jako Ludwik Węgierski.

[20] J. Dąbrowski, op. cit., s. 76-79; W. Felczak, Historia Węgier, Wrocław-Warszawa-Kraków 1966, s. 60.

[21] J. Dąbrowski, op. cit., s. 76-87.

[22] J. Dąbrowski, op. cit., s. 92-139; S. A. Sroka, Historia…, op. cit., s. 71-72. W. Felczak, op. cit., s. 61-62.

[23] J. Dąbrowski, op. cit., s. 139-141; S. A. Sroka, Historia… op. cit., s. 72-74.

[24] S. A. Sroka, Historia op. cit., s. 88-89; W. Felczak, op. cit., s. 72-73.

[25] K. Olejnik, Władysław III Warneńczyk, Szczecin 1996, s. 58-61.

[26] Ibid., s. 75-79.

[27] E. Tóth, K. Szelényi, A Magyar Szantkorona – Királyok és koronázások, Budapeszt 1996 s. 73.

[28] Ulászló i László oznaczają imię Władysław. Ulászló zostało wprowadzone przez Węgrów, dla odróżnienia „polskiego” Władysława od jego imiennika – Pogrobowca. Kolejny Jagiellona na Węgierskim tronie przyjmie również imię Ulászló.

[29] S. A. Sroka, Historia,… op. cit., s. 94.

[30] T. Zalesińska,  Zabawa dzieci węgierskich, której bohaterem jest król polski Władysław III [w:] Z dziejów polsko-węgierskich stosunków historycznych i literackich, I. Csapláros, A. Sieroszewski (red.), Warszawa 1979, s. 122-129.

[31] K. Olejnik, Władysław III Warneńczyk, Szczecin 1996, s. 179-183; J. Reychman, Dzieje Węgier, Łódź 1967, s. 22-23.

[32] K. Olejnik, op. cit., s. 186-201; W. Felczak, op. cit., s. 86-88.

[33] K. Olejnik, op. cit., s. 215-272; W. Felczak, op. cit., s. 88-89.

[34] W. Felczak, op. cit., s. 89-95.

[35] J. R. Nowak, Polacy a powstanie Rakoczego, [w:] Z dziejów polsko-węgierskich stosunków historycznych i literackichop. cit., s. 31.

[36] I. Csapláros, Stosunki literackie węgiersko-polskie, [w:] Historia literatury węgierskiej, Wrocław 1966, s. 275.

[37] K. Baczkowski, Walka Jagiellonów z Maciejem Korwinem o koronę czeską w latach 1471-1479, Kraków 1980, s.13-20 i 32-35. S.A. Sroka, op. cit., s. 103.

[38] K. Baczkowski, op. cit., s.43-45.

[39] Ibid., s. 48-58.

[40] Ibid., s. 89-93.

[41] Ibid., s. 107-123.

[42] Ibid., s. 160-169.

[43] K. Baczkowski, Zjazd Wiedeński 1515, Warszawa 1975, s. 36-41; S.A. Sroka, Historia… op. cit., s.112-116; M. Duczmal, Izabela Jagiellonka królowa Węgier, Łódź 2000, s. 105-107.

[44] K. Baczkowski, Zjazd Wiedeński…, op. cit., s. 47-51.

[45] Ibid., s. 53-54.

[46] Ibid., s. 58-59.

[47] Ibid., s. 65.

[48]Ibid., s. 69-87; S.A. Sroka, op. cit., s. 116-118; M. Duczmal, Izabela Jagiellonka, s. 113-114.

[49] K. Baczkowski, Zjazd Wiedeński…, op. cit., s. 113-119 i 148-151.

[50] Ibid., s. 202-233.

[51] S.A. Sroka, Historia…, op. cit., s. 123-124.

[52] Ibid., s. 125-126. M. Duczmal, op. cit., s. 121-124.

[53] M. Duczmal, op. cit., s. 125-126 i 150-157.

[54] Ibid., s. 157-158.

[55] Ibid., s. 175-193.

[56] Ibid., s. 216-221; J. Noville, Transylwania. Obszar kontaktów i konfliktów, Bydgoszcz 1997, s.127-130.

[57] M. Duczmal, op. cit., s. 237-250.

[58] Ibid., s. 334-345, 365, 389-401.

[59] Cyt. E. Veress, Izabella királyné, Budapeszt 1901 za: M. Duczmal, op. cit., s. 431.

[60] Ibid., s. 444.

Warsztaty dla najmłodszych w Ośrodku RODAK

W piątek 28 czerwca znów gościliśmy w Ośrodku RODAK w Środzie Wielkopolskiej. Misją Ośrodka Szkoleniowo-Wypoczynkowego RODAK jest wszechstronna pomoc repatriantom w zaadaptowaniu się do nowych warunków życia w Polsce.

Tym razem przeprowadziliśmy warsztaty dla najmłodszych o początkach panowania Jagiellonów. Uczestnicy spotkania wcielali się w historyczne postacie i musieli podejmować samodzielne i nieraz trudne decyzje, jak na przykład: czy Jadwiga ma poślubić Jagiełłę?

Zajęcia przygotował pracownik RODM dr Adam Szabelski.